SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Wymiar fizyczny

Mieczysław Łacek

O. Leunis ćwicząc młodych w pobożności nakazywał też postęp w nauce, kształtował ich moralność, rozwijał ich kulturalnie i dbał o ich kondycję fizyczną. Młodzież miała, przede wszystkim w niedzielę, dwugodzinną obowiązkową zabawę na specjalnie do tego przygotowanym boisku i przybory do zabawy na świeżym powietrzu. To była wyjątkowa nowość w tamtych czasach. „Leunisowskie” ustawy dopuszczały wszystkie gry, zabraniały tylko gier na pieniądze. Nad tymi zabawami młodych i nad ”całością rozrywkowego inwentarza” czuwał osobny prefekt.

Sodalicja jednak przeciwstawiała się kultowi ciała jaki w latach międzywojennych pojawił się w Europie i przenikał do Polski. Zaczęto w miastach i miasteczkach budować luksusowe stadiony, otwierać szkoły taneczne, sportowe. Ministerstwa oświaty prawie wszystkich krajów wielki nacisk kładzie na wychowanie fizyczne, organizuje różne szkolenia wojskowe, krajoznawcze wycieczki, kolonie wakacyjne itd. Sodalicje w sporcie przeciwstawiają się „zbytniemu i niechrześcijańskiemu kultowi fizyczności”. Należy się więc starać i w tym względzie „o to chrześcijańskie umiarkowanie, które nawet rozrywkę podporządkowuje wyższym celom duchowym”.

Ten pęd za troską o ciało jest „jakby naturalną reakcją przeciw przesadnemu intelektualizmowi, który w człowieku widział tylko mózg i nad rozwojem mózgu jedynie pracował”. Jest to równocześnie reakcja na całotygodniowa pracę w fabrykach w huku, w kurzu, w gorącu itd. Ludzie chcą trochę czasu spędzić na słońcu, nad wodą, na świeżym powietrzu.

Wielu katolików gorszy się tym, że ludzie bardziej dbają o ciało niż o duszę. „To pewna, iż mija się z prawdą i krzywdę czyni katolicyzmowi ten, kto w imię katolickich zasad obarcza klątwą kulturę fizyczną”. Wielu zapomina, że każdy człowiek ma obowiązek dbać również o zdrowie swoje, bo i ciało ludzie zostało stworzone na podobieństwo Boże i co więcej jest świątynia Ducha św. Szef niemieckich towarzystw sportowych w czasie katolickiego zjazdu w Dortmundzie wołał w zapale: „Jest wolą Boga, by ciało nasze było proste i czyste, jasne i piękne, zdrowe i zgrabne”. Umiarkowana i zdrowa troska o ciało, o jego rozwój „nie tylko da się pogodzić z zasadami chrześcijaństwa, ale nawet z nich jasno wypływa”. Chrześcijański pogląd na ciało ludzkie, na jego godność i jego zadania nie sprzeciwia się „harmonijnej i zdrowej kulturze ciała”. Nauka Kościoła wolna jest od „niezdrowej nienawiści ciała”, jak kiedyś panowała, jednostronnie akcentująca tylko duchowy pierwiastek człowieka i od wszelkiej przesady w tym względzie, kiedy ciało traktowano jako wroga człowieka. „Fałszem jest bowiem, iż dusza miałaby stracić na rozwoju ciała, jego sił, harmonii i zdrowia”. Według św. Tomasza z Akwinu: „Ciało ludzkie jest cudownie przystosowane do duszy, która je ożywia, a czynność i rozwój zmysłów jest bezwzględnym warunkiem inteligencji”. To stwierdzenie jest bliskie odwiecznej maksymie: „ W zdrowym ciele zdrowy duch” („mens sana in corpore sana”). Jezuita Lockington wydał książkę pod znaczącym tytułem „Przez kształcenie ciała do siły ducha”, mówiącej o ważności troski o ciało. Św. Ignacy Loyola stwierdził, „iż jedna uncja świętości przy nadzwyczaj dobrym zdrowiu więcej zdziała dla ratunku dusz, aniżeli nadzwyczajna świętość przy jednej uncji zdrowia”. Papież Pius X, w roku 1908, gdy przyjmował na audiencję drużyny Międzynarodowego Kongresu Sportowego, którzy w watykańskich ogrodach zorganizowali popisy atletyczne, powiedział bardzo ważne słowa: „Błogosławię z całego serca wasze zabawy i wasze rozrywki, pochwalam wasze popisy, kolarstwo, wyścigi wioślarskie, wysokogórską turystykę itd., gdyż te ćwiczenia chronią was przed lenistwem, które jest początkiem wszelkiego występku, a wasze zawody sportowe powinny być symbolem zawodów w dążeniu do cnót chrześcijańskich”. I obecny papież, ongiś alpinista, też jest zwolennikiem zdrowej kultury fizycznej. Trzeba jednak przeciwstawiać się temu, by kultura fizyczna przekształciła się w „formalny kult ciała”, który godzi w moralność, a propaguje nagość i przeobraża się w apoteozę ciała, rodząc nową religię „kult cielesności” . Urządza się coraz częściej np. publiczne ćwiczenia gimnastyczne, gdzie nagość „święci swe tryumfy”. Kościół uznaje piękno ludzkiego ciała, bo ono jest „materialnym odbiciem duchowej doskonałości Stwórcy” i w sztuce kościelnej nie brak nagości, ale nie można głosić kultu nagości, który może sprzyjać rozwiązłości. Mówi o tym fakt grzechu pierworodnego. Dopóki ciało było poddane duchowi było ono „źródłem czystej radości”, ale potem „legło w odmętach namiętności”. „Grzech pierworodny rozpętał tę bolesną i upokarzającą walkę, zbudził w ciele pożądliwość, rozniecił instynkty, które się odtąd staną zarzewiem upokarzających zwycięstw ciała nad duchem”. Pójście za kultem nagości prowadzi do rozpasania moralnego, które jest coraz bardziej widoczne w społeczeństwie, również wśród młodzieży.”Broniąc zdrowej kultury fizycznej, zwalczajmy kult ciała, w myśl świetnej dewizy kardynała Faulhabera, iż mimo wszystko >>duszą kultury jest kultura duszy>>”
.
Ciału należy się cześć, winno się je szanować. Przeczy tej czci pornografia, z którą należy walczyć. Nie może się znaleźć w ręku, w domu, w salonie sodalisa lub sodaliski pornograficzna książka, czasopismo, ilustracje. „Tak więc pierwszym krokiem w walce z pornografia to energiczne i konsekwentne wyrzucanie literatury brudnej z rąk, domów, salonów i czytelni”28. Drugi krok to troska o czystość własnego serca i ciała, i obudzeni odporności. Ciału należy się szacunek. Winno się zatem je ubierać schludnie, z wdziękiem, ale z powagą i prostotą, bez „kosztownej tyranii mody”. Sodalis mogą brać udział w przyzwoitych tańcach. Powinny istnieć w sodalicjach sekcje towarzyskie, które organizują wspólne zabawy dla własnej przyjemności.

Mieczysław Łacek