SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Środki duchowego rozwoju sodalisa

Mieczysław Łacek

Co dźwiga na wyżyny doskonałości sodalisa? „Częste a poważne przyjmowanie sakramentów św., codzienny rachunek sumienia, doroczne rekolekcje, krótkie a jędrne nauki duchowne, proste lecz silne praktyki, czytania, modlitwy”. „Jak najczęstsza Komunia św., codzienny rachunek sumienia, rozmyślanie, czytanie duchowne, adoracja Przenajśw. Sakramentu, wspólne nabożeństwa – to środki, które podobnie jak każdemu katolikowi tak i sodalisowi czy sodalisce mają ułatwić stały postęp na drodze życia wewnętrznego”.

1. Wspólnotowe
„Sodalisi powinni się czuć jedną rodziną dzieci Najświętszej Panny”. Sodalisi są jedną rodziną maryjną: czują swoją przynależność do tej rodziny, czują obowiązki z tego płynące, odważnie się do niej przyznają, odpowiadają za jej sławę i dobre imię. Sodalisi powinni się znać i ze sobą spotykać, zwracać się do siebie w razie potrzeby i pytać o radę. 

Nabożeństwa sodalicyjne 

Sodalisi powinni trwać jednomyślnie na modlitwie razem z Maryją. Nabożeństwa sodalicyjne według ustaw z 1910 roku powinny być organizowane przynajmniej raz w tygodniu, o ile jest to możliwe to w niedziele i w każde uroczyste święto. Sodalicja nie ma obowiązujących modlitw na nabożeństwa, ale obficie korzysta z najistotniejszych nabożeństw Kościoła, „więc przede wszystkim z obecności Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, wobec którego zawsze pragnie wszystkie swoje odprawiać nabożeństwa”. Te wspólne nabożeństwa wielce pomagają w postępie wewnętrznym. „Sodalis, co regularnie uczęszcza na kongregacyjne zebrania – mówi św. Alfons Ligurio – dwadzieścia razy mniej grzechów zazwyczaj popełnia, niż człowiek, który do kongregacji nie należy”. Muszą być jednak dobrze przygotowane. To jest zadanie Zarządu i ks. Moderatora . Wiadomo, że nabożeństwom przewodniczy Ks. Moderator.

Ustawy z roku 1910 proponują, żeby spotkanie sodalicyjne wyglądało w ten sposób. Gdy zbiorą się wszyscy sodalisi wzywa się Ducha Świętego wezwaniem Veni Creator, potem głośno czyta się przez 10-15 minut odpowiednią lekturę duchowną. Potem ogłasza się na najbliższy tydzień z kalendarza sodalicyjnego święta kościelne i sodalicyjne oraz posty. Zależnie od pory dnia śpiewa się Jutrznię lub Nieszpory z officium o Matce Bożej lub inne, np. Godzinki. Po tym następuje krótka nauka ks. Moderatora w zakresie wyrobienia duchowego sodalisów. Na koniec odmawia się Litanię Loretańską albo modlitwę do drugiego Patrona, albo jeszcze inne modlitwy.

Modlitewnik i podręcznik sodalicyjny „Magnificat”, wydany w roku 1935 w Katowicach, proponuję następujący układ zebrania. Na początku modlitwa do Ducha Świętego, potem następują akty wiary, nadziei i miłości, następnie odmawia się Litanię Loretańską, potem modlitwy oddania się Matce Bożej i Patronowi Sodalicji. Inna propozycja to: modlitwa do Ducha Świętego, modlitwa do Matki Bożej z prośbą o wstawiennictwo, o zachowanie przykazań, przestrzeganie przepisów sodalicyjnych, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP, pieśń do Maryi, potem, przemawia ks. Moderator i robi rachunek sumienia, potem wzbudza się żal i odmawia się psalm 50, następnie akt komunii duchowej, Litania Loretańska, Pod Twoją obronę, potem następują krótkie modlitwy za dobrodziejów, za zmarłych, za nieobecnych i w intencji chorujących odmawia się Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo.

Młodzież sodalicyjna miała raz w miesiącu nabożeństwo. Rozpoczynało się krótkim wprowadzeni ks. Moderatora, potem była krótka modlitwa, np. Zdrowaś Maryjo., a potem następowało wystawienie Najświętszego Sakramentu. Prefekt w imieniu sodalicji odmawiał akt wiary, nadziei i miłości, potem była odmawiana Litania do Najświętszej Panny, Pod Twoją obronę. Następnie po 1 Zdrowaś Maryjo za: polską młodzież, za swoją sodalicję, za sodalicje młodzieżowe w Polsce, za chorych sodalisów, za zmarłych sodalisów, modlitwa do św. Stanisława Kostki o miłość do Maryi, akt oddania się Maryi. Potem śpiewano ‘Tantum ergo Sakramentum” („Przed tak wielkim Sakramentem”) i moderator udzielał błogosławieństwa zebranym.
 
Oprócz tych zwyczajnych nabożeństw, powinno się urządzać nabożeństwa nadzwyczajne: wspólne Komunie święte raz w miesiącu w oznaczonym na stałe dniu oraz w uroczystości Pana Jezusa i Matki Bożej, wspólne rekolekcje, ćwiczenia duchowne św. Ignacego. Nabożeństwa należało tez organizować w czasie nowenny albo w czasie trzech dni przygotowujących sodalisów do świętowania uroczystości patronalnych.

Zalecane są nabożeństwa w miesiącach poświęconych Matce Bożej, a więc w maju i październiku, a także w maryjne święta, zwłaszcza w święto patronalne sodalicji i w święto drugiego Patrona sodalicji. Zaleca się pokrzepianie się „Chlebem żywota” w uroczystości maryjne. Uroczyste nabożeństwa urządza się w święta patronalne, w dniu przyjęcia do sodalicji. Zaleca się również udział we Mszy św., w Komunii św., w adoracji Najświętszego Sakramentu w I piątek każdy miesiąca lub w I niedzielę miesiąca. Zachęca się sodalicje do udziału w procesjach Bożego Ciała, w uroczystościach patriotycznych i innych z odznakami i sztandarami sodalicyjnym. Ważne są też pielgrzymki Sanktuariów Matki Bożej. „Pielgrzymki do miejsc cudownych miejsc Matki Boskiej są także dzielnym czynnikiem religijno-społecznego życia”. Pielgrzymki też umacniają więź z Maryją.

Bardzo ważne były te wspólne miesięczne lub tygodniowe nabożeństwa, wspólne Msze św.. Wspólne zebrania odbywają się raz na tydzień, w miarę możliwości w każdą niedzielę i w każde uroczyste święto. Spotkania powinny odbywać się regularnie, nawet w miesiącach letnich. Nieobecność winno się usprawiedliwić niezwłocznie u moderatora lub prezesa.

„Gdzie są dwaj albo trzech zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośrodku nich” (Mt 18,20). Podczas nich można więcej wyprosić sobie u Boga „dobrodziejstw w życiu” a szczególnie na godzinę śmierci. Modlitwa i nabożeństwa były więc najpotężniejszym czynnikiem żywotności sodalicji i źródło życia nadprzyrodzonego. 

„Zebrania sodalicyjne są środkiem tak skutecznym do osiągnięcia celów sodalicji i tak zasadniczej wagi, że trzeba je uważać za tętno serca całego, sodalicyjnego organizmu”. Zebrania pomagają poznawać wspólne ideały i pomagają wspólnie dążyć do dobra. „Zebrania sodalicyjne to święto dla całej rodziny sodalisów”. To prawdziwe „chwile natchnienia, mocy i zapału”. Jeśli są częstsze zebrania to bardziej kwitnie życie sodalicyjne i stają się one „bezpośrednim źródłem Bożej łaski i Bożego życia”.

Cecha tych nabożeństw to „ich jędrność, serdeczność i krótkość”. Są one na cześć „Matki naszej Maryi i wodza naszego Jezusa”. Spotkania i nabożeństwa miały za zadanie rozniecać nabożeństwo i miłość do Najświętszej Maryi Panny.

Bardzo ważne były mowy Moderatora na tych zebraniach i nabożeństwach, bo te „nauki duchowe i słowa Boże kapłana przewodnika” rozświetlały drogi życia sodalisa. „Każdy członek sodalicji musi zdawać sobie jasno sprawę z doniosłej roli, jaką w życiu sodalicyjnym odgrywają wspólne nabożeństwa i zebrania miesięczne, dlatego opuszczenie choćby jednego z nich uważać będzie za zupełnie wyjątkowe i tylko koniecznością spowodowane zdarzenie”. 

Często zastanawiano się, gdzie organizować nabożeństwa sodalicyjne, czy w kościele, czy w kościołach? Za kościołem przemawiało dobro wiernych, a za własną kaplica dobro sodalisów. Sodalicje mogą w kościołach organizować uroczyste nabożeństwa, jak nabożeństwo patronalne, przyjęcie do sodalicji. „Są to bowiem, jakby akty wiary publicznej, które sodalicja od czasu do czasu składa wobec świata”. Ale mocny duch sodalicyjny wyrasta w ciszy i w cieniu własnej kaplicy pod opieką Maryi. Sodalicje powinny więc mieć własną kaplicę – „dom Matki Najświętszej”, gdzie w odwiedziny przychodzą Jej dzieci. Maryja tutaj ukazuje im Pana Jezusa. Od samego początku istnienia sodalicji, miały one własne lub wspólne kaplice. We własnej kaplicy sodalisi mogą lepiej się skupić. Moderator zaś może powiedzieć im wszystko bez ogródek. 


Rekolekcje

„Najlepszym środkiem wewnętrznego wyrobienia” są dla sodalicji rekolekcje, należy „stwarzać możność korzystania z takich rekolekcji”. Niezmiernie ważnym środkiem uświęcenia sodalicyjnego są rekolekcje. Są one dla sodalisa „wiernym towarzyszem i przyjacielem”. To chleb powszedni, który daje sodalicja swoim dzieciom. „Bo właśnie rekolekcje bezpośrednio dopomagają najskuteczniej do podjęcia i stałego prowadzenia pracy wewnętrznej”. Rekolekcje dają życiu silne podstawy wiary, wlewają światło wiary, ułatwiają poznanie Boga i siebie samego, nabiera się po nich pewności i odwagą w życiu wiarą, pomagają w zreformowaniu życia i dają siłę do tego. „Każdorazowe rekolekcje są łaską wyraźną, głosem Boga do nas skierowanym ku pomocy duszy do zbawienia, do odrodzenia jej wewnętrznego”.

Zaleca się sodalicjom organizowanie wspólnych corocznych rekolekcji przez kilka dni. „Wśród środków, które są w stanie dźwignąć chrześcijanina na wyższy szczebel doskonałości, pierwsze miejsce zajmują rekolekcje”. Rekolekcje jak i Sodalicje zmierzają do jednego celu: uświęcenie człowieka. „I rekolekcje i Sodalicje są szkołą świętości”. Rekolekcje mają dopomóc człowiekowi w osiągnięciu świętości. 

„Największy pożytek przynoszą rekolekcje zamknięte, które się odprawia w zupełnym odcięciu od świata”. W czasie rekolekcji zamkniętych człowiek jest w zupełnym oderwaniu się od zajęć codziennych i towarzystwa, i może spędzić kilka dni w skupieniu, na modlitwie i na adoracji Najśw. Sakramentu, i wejść w siebie.

Najodpowiedniejsza pora na rekolekcje to czas wielkiego postu. Sodalis powinien dołożyć wszelkich starań, aby odprawiać rekolekcje zamknięte również w przełomowych chwilach swego życia. Najlepiej jak rekolekcje trwają 6 dni. Sodalisi zbierają się na słuchaniu nauk i Mszy św., na rozmyślaniu, duchowym czytaniu i odmawianiu różańca.

Rekolekcje są więc „źródłem odrodzenia”. Codzienność przesłania ducha, roślinka życia duchowego często więdnie przysypana „popiołem szarzyzny i żwirem codziennych upadków”. Popiół pozwalają otrząsnąć ćwiczenia rekolekcyjne. „odbywa się tam nie tylko karczowanie i usuwanie chwastów z duszy, ale również uprawa jej roli i zasiew, aby przyniosła obfity owoc w czasie żniwa”. Rekolekcje niejako miażdżą starą osobowość a zarysowują nową.

„Dawniej gdy człowiek zachorował, zaczynano od leczenia jego ciała. Obecnie, wychodząc z założenia, że dusza jest znacznie więcej człowiekiem niż ciało, zabiera się najpierw do jej leczenia, gdyż w ten sposób atakuje się atakuje się rzeczywisty korzeń choroby, a nie jego skutki fizyczne…lekarstw zaś używa się raczej celem usunięcia bolesnych objawów”. Taką wizję daje powieść „Brzask Wszechrzeczy”, pisarz katolicki R.H. Benson. Mówiąc „dawniej” mówił o obecnych mu czasach (lata międzywojenne), a pisząc „obecnie”, pisze o swojej wizji przyszłości. Benson w tej wizji widzi świat, gdzie są „specjalne lecznice, szpitale Boże, gdzie leczono równocześnie i duszę i ciało”. Zastrzyki i hydromasaże zastępują „rekolekcje i kierownictwo duchowe w atmosferze silnej i skupionej religijności”. Chorzy z nadszarpniętymi nerwami w takiej atmosferze, w rozmowie z kapłanem, mogą uspokoić swoje nerwy, może im wrócić pogoda i równowaga ducha, odrodzą się wewnętrznie i łatwiej już im będzie słuchać rozumu i głosu wewnętrznego. Niejaki Foerster powiedział „że domy rekolekcyjne są bardziej potrzebne, niż sanatoria”. Można takie domy uznać za „domy zdrowia”, bo odradzają człowieka we wszelkich wymiarach.

„Sodalicja rok rocznie prowadzi swoich członków do tego świętego warsztatu wielkich myśli, wielkich nawróceń i wielkich czynów” (Ks. Löffler). Czas rekolekcji to czas „wytężonej pracy nad samym sobą”, to czas rozmowy duchowej „sam na sam” z rekolekcjonistą, czy „rozmowa zbiorowa” z uczestnikami rekolekcji. Nie ma sodalicji, która by nie doceniała rekolekcji. Ks. Moderator powinien dołożyć wszelkich starań, by były dobrze urządzone i tylko dla samych sodalisów. „Rekolekcje decydują o duchu sodalicji i o jej postępie na drodze doskonalenia się wewnętrznego”.

By Chrystus Król panował w sercach sodalisów potrzebne są rekolekcje zamknięte, „podczas których odrywamy się na dni kilka od świata, życia codziennego i kłopotów i zamykamy się …, ażeby te dni kilka spędzić sam na sam ze Stwórcą, rozważyć nasz stosunek do Niego oraz obmyślić środki potrzebne do tego, aby w nas Chrystus Król zapanował i swój pokój wlał w serca nasze”. Jezuici do tego celu założyli dwa domy rekolekcyjne (przed 1926 rokiem) we Lwowie i w Dziedzicach dla wszystkich stanów. Np. w Dziedzicach było wstanie o godz. 6.30. O 7.00 Msza św., potem śniadanie. W ciągu dnia były wygłaszane 4 nauki, był czas na rozmyślanie i na czytanie duchowne. Czytano również podczas obiadu i kolacji. Na zakończenie rekolekcji był sprawowany Sakrament Pokuty.

W Przemyślu na II Kongresie Mariańskim (1911) O. Jan Rostworowski mówił: Przez Sodalicje i w Sodalicjach dochodzi do skutku dzieło wprost nieobliczalnej doniosłości – od lat kilku corocznie dwa tysiące nauczycieli odprawia gruntowne (zamknięte) rekolekcje. W latach poprzednich powstały dwa domy rekolekcyjne dla panów, w roku obecnym, z niemałym wysiłkiem pracy i kosztów, Sodalicja otwarła dom taki dla pań. Sodalicje wychodzą też z inicjatywą organizowania rekolekcji publicznych.

U początków swego istnienia każda prawie Sodalicja organizowała rekolekcje, a potem dla pogłębienia życia wewnętrznego jej członków wprowadzała coroczne rekolekcje zamknięte i otwarte dla różnych środowisk84. W sprawozdaniu za rok 1909-1910 Akademickiej Sodalicji w Krakowie czytamy: Rok rozpoczęto5-dniowymi rekolekcjami, w których uczestniczyli wszyscy sodalisi i zaproszeni goście. Sodalicja Panów we Lwowie ma swój dom rekolekcyjny, w którym są organizowane rekolekcje jedne publiczne dla wszystkich, a inne zamknięte.

W kształtowaniu życia duchowego ważną rolę odgrywały rekolekcje i dni skupienia. Co roku miał brać udział w rekolekcjach sodalis i sodaliska. Sodalis miał odprawić przynajmniej dwudniowe rekolekcje przede wszystkim przed przyjęciem do Sodalicji i przed publicznym aktem ofiarowania się na służbę Niebieskiej Pani. Zalecano rekolekcje zamknięte. Każdy mógł odprawić prywatnie takie rekolekcje pod kierunkiem Moderatora. 

Przedłużeniem rekolekcji ma być kierownictwo duchowe. Rekolekcje dają program reformy życia, a rozmowa z kierownikiem ma pomóc w wypracowaniu programu własnej poprawy. Kierownik duchowy sodalisowi ma też pomóc wypełnić to co Moderator naszkicuje na co miesięcznych wspólnych spotkaniach. „Moderator szkicuje i rozwija punkty ogólnego ideału, które jako kierownik może wykańczać w każdej żywej duszy”. A kierownikiem duchowym może być sam Moderator. Prawdziwa praca nad sobą zaczyna się bowiem z momentem ukończenia rekolekcji.

O. Polikarp Sawicki daje takie zalecenia w czasie takich indywidualnych rekolekcji, które urządzał często dla swoich sodalisek: Podczas pracy ćwiczyć się w pamięci na obecność Bożą i możliwie najczęściej wzbudzać akty strzeliste, przy każdej nadarzonej sposobności. Przelotne spojrzenie na krzyż przypomni wtedy potrzebę wzbudzenia takiego aktu, gdy np. zegar bije godzinę, czy słychać dzwony. W chwilach cierpień niech te akty będą częstsze, gdy np. boli głowa, albo coś innego dolega92. A tak wyglądał plan dnia w czasie takich rekolekcji indywidualnych odprawianych pod jego kierownictwem: o piątej rano wstanie i wzbudzanie aktów strzelistych, np. takich: „Jezu mój ten dzień Tobie ofiaruję”, „Kocham Cię, Jezu mój”, „O Matko moja, Maryjo, otaczaj mnie dziecko Twoje swoją opieką przez cały dzień dzisiejszy”. O godz. 5.15 modlitwy poranne, Anioł Pański i akt ofiarowania się Matce Najświętszej i 15 minutowe rozmyślanie i 3 Zdrowaś, i do pracy. O 8 rano Msza św. i Komunia św., śniadanie i praca. Przed obiadem króciutki rachunek sumienia z wady głównej i Anioł Pański. Np. godz. 3 po południu czytanie duchowne, później praca i kolacja. O 9.30 wieczorem ogólny rachunek sumienia (5 minut), modlitwa, Komunia duchowa i akty, np.: „Jezu mój nawet sen mój ci ofiaruję – każde uderzenie mego serca niech będzie również aktem miłości – w każdym moim odetchnięciu podczas snu bądź także uwielbiony”. Przed spoczynkiem przeżegnanie się krzyżykiem albo różańcem i akt: „Jezu kocham Cię – w ręce Twoje powierzam duszę moją na czas spoczynku... do jutra”. W chwilach przebudzenia w nocy O. Polikarp zaleca akty strzeliste i ucałowanie krzyżyka.

Do sodalisów rozsyłano druki zapraszające ich na rekolekcje. Były też organizowane co miesięczne dni skupienia tzw. jednodniowe rekolekcje. Sodalicja Mariańska Panów zamierzała wybudować własny dom rekolekcyjny w latach trzydziestych dla urządzania rekolekcji ogólnych i zamkniętych.

Ważną sprawą było ciągłe pogłębianie życia wewnętrznego. Moderatorzy organizowali różnego rodzaju rekolekcje. Były to rekolekcje dwudniowe, jednodniowe, zamknięte, indywidualne. Każdy sodalis był zobowiązany do odprawienia rekolekcji raz w roku. Dla tego celu zbudowano własny dom rekolekcyjny.


2. Indywidualne

Modlitwa

W życiu każdego chrześcijanina wstępem każdej czynności jest modlitwa. Modlitwa to „nieodzowny warunek wszelkiej nadprzyrodzonej siły i rozwoju”. Sodalis tym bardziej wszystko przenika duchem modlitwy. Wniknąć w ducha modlitwy może ten kto poznał jej istotę i treść, kto rozumie wielkość i ważność modlitwy, i który ją odprawia. Modlitwa jest „wielką łaską Boga” i jest „jedną z ziemskich sztuk pięknych”. 

„W sodalicji duch modlitwy utrwala się i wzmaga”.

Modlitwa jest wielka łaską Boga, bo ona „uświęca człowieka”, „oczyszcza duszę z grzechu i namiętności”, „sprawia jasność”, „podciąga w górę”. „Godzina modlitwy to jakby chwile, spędzone na górze Tabor”. 

Posiadaniem ducha modlitwy powinien się odznaczać każdy Sodalis – „dziecko Maryi”. Sztuki modlitwy trzeba się nauczyć. Wielu wymawia się, że nie ma czasu na to, ale ma czas na inne niepotrzebne rzeczy. Modlitwa w gruncie rzeczy nie potrzebuje czasu, bo modlitwa to ustawiczne wznoszenie serca, myśli do Boga, to ciche westchnienia. „A czyż w pracy nie można westchnąć: ”. A w cierpieniu: ; a w szczęściu i radości: ”. 

Ćwicząc się w „sztuce modlitwy” wnet ją można zdobyć. Nie przeszkodzi w tym nawet „brak zdolności”, bo i dziecko potrafi się modlić i starzec i uczony. „Wszak modlić się potrafi dziecko, któremu w pierwszym brzasku rozumu świtać zaczyna pojęcie Boga; starzec, który już myśli swoich nie zdoła utrzymać w ładzie; modlić się może uczony, który wszelką wiedzę bada do głębi i modlić się może nieuczony niewyszukanymi, najprostszymi wyrazami; modlić się może zdrowy i chory, mocny i słaby; modlić się mogą w ogóle wszyscy , jeżeli tylko zechcą”. Do modlitwy nie konieczny jest różaniec, modlitewnik, krzyżyk, obrazek. Powstrzymuje ludzi od modlitwy brak ochoty na nią. Gdy ona Ci towarzyszy, to sprawdź skąd ona pochodzi, czy to dopuszczenie z góry, czy to twoje zaniedbanie. Są w modlitwie „czasy radości i czasy nie chęci, które zmieniają się jak pogoda i słoty”. Trzeba wytrwania, jak wytrwały jest żeglarz, który czasami musi zawracać z morza do brzegu powodu wzrastającego wiatru. „Jeżeli więc modlić się przychodzi komu ciężko, niech się nie cofa, niech się przezwycięży, a radość powróci”.

W modlitwie trzeba brać wzór z Maryi, której „usposobienie modlitewne” uzewnętrznia się w „Magnificat”.

Wielu cierpi z tego powodu, że nic nie odczuwa podczas modlitwy, że cały umysł absorbuje mu jakaś sprawa, osoba (np. romans), jest wzburzony, ma nerwy rozstrojone, albo „ma w sercu pełno zgryzoty, trosk i cierpień, znosi to z trudnością”. Sodalis ma te trudności pokonać, przezwyciężyć je: „O kochani bracia sodalisi, tak nie można gotować się do modlitwy!” Należy uciszyć wzburzenie, skierować nasze serce ku Bogu „i na skrzydłach aniołów wznieśmy nasze serca do Boga w Trójcy jedynego”. Trzeba uczyć się i ćwiczyć w modlitwie, „a wtedy z każdej naszej modlitwy, z każdego pobożnego westchnienia spłynie ku nam moc niebieska”. „Modląc się, znajdziemy każdego dnia cząstkę nieba, cząstkę samego Boga wiekuistego”.

„Nie można się zbawić bez modlitwy, błagającej Boga o łaski, a takiej modlitwy uczą Sodalicje”.
Codzienne odmawianie formuły konsekracyjnej.

Ważne by codziennie pozdrawiać Maryję, jej się oddawać. Odmówić rano i wieczorem po 3 Zdrowaś Maryjo., codziennie Różaniec św. lub przynajmniej dziesiątek Różańca św., oficjum o Matce Bożej.

Czytanie pobożnego dzieła (literatura ascetyczna, apologetyczna, żywoty świętych i sług Bożych)

Cechą Sodalicji jest także: pielęgnowanie ducha modlitwy przez częste odnawianie intencji, wzbudzanie aktów miłości Boga i Maryi oraz polecanie im każdej sprawy” oraz „odmawianie codziennie cząstki różańca z rozmyślaniem tajemni. W Sodalicji Służebnic Najświętszej Rodziny O. Piusa Przeździeckiego praktykowano następujące „ćwiczenia pobożne”: kwadrans rozmyślania (raczej rano) korzystając z Ewangelii, z „Naśladowania Chrystusa” lub innych pozycji, 3 razy w ciągu dnia Anioł Pański, codziennie Litania do Matki Bożej, codziennie Akt ofiarowania Sercu Jezusa i Sercu Maryi, każdego dnia 12 innych pacierzy, w niedzielę pół godziny wynagradzającej adoracji Najświętszego Sakramentu, w I piątek miesiąca Droga Krzyżowa. Pożądane zapisanie się do bractwa różańcowego i odmawianie dziesiątka Różańca św.

Codzienna modlitwa

Codzienne odmawianie formuły konsekracyjnej.

Ważne by codziennie pozdrawiać Maryję, jej się oddawać. Odmówić rano i wieczorem po 3 Zdrowaś Maryjo, codziennie Różaniec św. lub oficjum o Matce Bożej.

Przynajmniej 10 Różańca Świętego.

Rozmyślanie

W sodalicjach zaleca się przede wszytki „modlitwę rozumną”.W jasnogórskich sodalicjach zalecano codzienne rozmyślanie, oparte na Ewangelii lub lekturze duchowej. W Sodalicji Pań z inteligencji Moderator – O. Szczepan Szawaryn zaleca 15 minutowe rozmyślanie, które może być odprawiane o każdej porze dnia. Na spotkaniach dawano praktyczne nauki rozmyślania.

Apostolstwo modlitwy

Podstawowe apostolstwo sodalisa jednak to apostolstwo modlitwy, „jawne wyznawanie wiary” - dawanie dobrego przykładu i bycie tam gdzie zagrożona jest wiara, szerzy ją czynem i słowem. I każdy sodalis ma się czuć „apostołem”. Sodalicja Panien w Wilnie (lata 1928/29) na początku Statutu miały napisane: „Praca w Panu!”. Sodaliski wileńskie rozumiały to hasło, że mają pracować przede wszystkim na chwałę Boga, dla Jego miłości, że mają wychodzić poza potrzeby własne i by zacząć apostołować, od modlitwy, słowa mówionego i pisanego, i dawania dobrego przykładu, by „innych ludzi zbliżać ku Bogu, dawać im Boga i ich Bogu oddawać”. 

Kongregacja jako taka oprócz własnego udoskonalenia, żadnej sfery działania nie wyszczególnia; chce ona wytworzyć ludzi głębokich przekonań, dla których religia nie byłaby formą, ale sama treścią życia, źródłem czynu i poświęcenia. W jakiej zaś formie objawi się to poświęcenie, na jakich polach wystąpi, to zostawiają statuta Kongregacji roztropności miejscowych zarządów.

Właściwy cel Sodalicji Mariańskich według ks. Alfreda Wróblewskiego to: Wyrobienie za pomocą szczególniejszej czci Bogarodzicy w każdym stanie zastępu ludzi dzielnych, duchem Chrystusowym na wskroś przejętych, aby przez nich podnieść pojedyncze stany, a przez stany społeczeństwo całe. Sodalicja ma pomóc w uszlachetnieniu i uświęceniu swoich członków i przygotowywać ich do apostolstwa. Ich apostolstwo ma pomóc społeczeństwu w poważaniu nauki Chrystusowej, w rozbudzaniu i utrzymywaniu czci, uległości i miłości do Kościoła, w tym szczególnie do Stolicy Apostolskiej, służy Kościołowi w rozszerzaniu wiary, popierania i bronienia jej.

Żadna Sodalicja nie powinna rezygnować z pracy apostolskiej, bo ona jest „jakby motorem, który wpływa na rozwój Sodalicji i do niej nowych pociąga członków”. W pierwszym rzędzie pilnie trzeba oddawać się uczynkom miłosierdzia wobec chorych sodalisów, a zmarłych odprowadzać na miejsce wiecznego spoczynku i polecać ich dusze Bogu. Sodalicje od początku pamiętały o apostolstwie zwłaszcza wśród najbardziej potrzebujących. Młodzi sodalisi rzymscy ok. roku 1569 oprócz pogłębianie wiedzy religijnej, dążenia do świętości „rozchodzili się po zaułkach Rzymy, by ocierać łzy nędzarzom, w dusze wszczepiać pojęcie prawdziwego Boga przygotowując je do sakramentów św., a uwięzionych wzmacniać na duchu. Głębokie życie duchowe rodziło apostolski czyn”. 

Za uczynki miłosierdzia papieże i jego legaci udzielali Sodalicjom odpustów. Takie odpusty były m.in. za nawrócenie grzesznika, heretyka, za nakłonienia kogoś do skorzystania ze spowiedzi z całego życia, za pojednanie zwaśnionych, za obronę wiary, za usuwanie złych książek, za odwiedzanie więźniów, chorych. Inne uczynki miłosierdzia to: bronienie darmo biednych w sądach (Sewilla 1608), bezprocentowe pożyczanie pieniędzy biedniejszej ludności (Caen), troska o nieuleczalnie chorych (Monachium). Uczynki te miały na celu przede wszystkim własne uświęcenie. Zadbano także o pomoc w wychowaniu dobrych kapłanów. 

Codzienny rachunek sumienia

Ważny jest w pracy nad sobą systematyczny rachunek sumienia. Wieczorem należy odprawić rachunek sumienia. Warto by go zrobić nie tylko samemu, ale z całą rodziną i domownikami. Bez codziennego rachunku sumienia „praca wewnętrzna nad odrodzeniem i udoskonaleniem duszy własnej po prostu nie da się pomyśleć, ani wykonać”.

Do tego rachunku zobowiązywały ustawy sodalicyjne. Sodalis codziennie miał robić ogólny i szczegółowy rachunek sumienia, szczególnie przed spoczynkiem, dodając akt skruchy za grzechy z całego życia i za popełnione w tym dniu. Ogólny rachunek sumienia polegał na prześledzeniu swoich czynności, słów, myśli, uczuć, zaniedbań i wzbudzeniu szczerego żalu za wszelkie uchybienia danego dnia, z podjęciem konkretnego postanowienia poprawy. Szczegółowy rachunek sumienia miał być nie tyle skierowany na usuwanie wad i grzechów, ile na coraz doskonalsze wypełnianie obowiązków. Na spotkaniach bardzo uwrażliwiano na wytworzenie nawyku codziennego rachunku sumienia. 
W ćwiczeniach pobożnych Służebnic Najświętszej Rodziny w południe zalecano rachunek sumienia szczegółowy, wieczorem ogólny. 

Ks. Winkowski Moderator Sodalicji uczniów szkół średnich w „Miesięcznym kalendarzyku pracy wewnętrznej sodalisa” zalecał robienie codziennego rachunku sumienia w odniesieniu do Boga, bliźnich i siebie samego. 

Stosunek wobec Boga: 

„1. Czy przy rannej modlitwie wzbudziłem intencję czci Bożej? 

2. Czy byłem dziś w kościele? 

3. Czy wysłuchałem Mszy świętej? 

4. Czy przyjąłem Komunię świętą? 

5. Czy odmówiłem cząstkę różańca św.? 

6. Czy wzbudzałem dziś miłość ku Bogu?” W stosunku do bliźniego: „

7. Czy pouczałem dziś nieumiejętnych? 

8. Czy pocieszałem smutnych lub chorych? 

9. Czy wystąpiłem przeciw zgorszeniu? 

10. Czy zachowałem spokój wobec urazy lub krzywdy? 

11.Czy byłem usłużny wobec rodziców (zastępców)? 

12. Czy wsparłem dziś ubogiego lub potrzebującego pomocy?”. Wobec siebie samego: 

13. Czy czytałem dziś Ewangelię, Naśladowanie lub inną lekturę duchowną? 

14. Czy odrobiłem sumiennie zadane lekcje? 

15. Czy zwyciężyłem dziś pokusy? 

6. Czy wyrzekłem się czegoś miłego dla miłości Boga lub dla wyrobienia siły woli?”.

Były także nabożeństwa połączone z rachunkiem sumienia. Na początku była modlitwa do Ducha Świętego, potem Godzinki o NMP, potem następowała nauka z rachunkiem sumienia. „Niech się każda sumienia zapyta:

1. Czy każde rano wzbudziłam dobrą intencję, ofiarując wszystko na chwałę Boską i z miłości ku Bogu?
2. Czy odmawiałam co dzień pobożnie modlitwy?
3. Czy chętnie śpiewałam pieśni nabożne?
4. Czy chętnie pozdrawiałam po katolicku i myślałam często o Bogu?
5. Czy uprzytomniałam sobie często, że Pan Bóg mnie wszędzie widzi i słyszy?
6. Czy chodziłam regularnie do kościoła?
7. Czy pracowałam chętnie i z miłości ku Bogu?
8. Czy pomagałam matce  przy nauczaniu i wychowaniu dziatek młodszych ode mnie?
9. Czy dawałam dobry przykład?
10. Czy szanowałam rodziców i przełożonych?
11. Czy byłam nieposłuszną, pyszną i kochałam się w strojach?
12. Czy byłam kłótliwą i zazdrosną?
13. Czy wyzywałam albo przeklinałam?
14. Czy przechowywałam w sercu złe pożądliwości?
15. Czy przysłuchiwałam się dobrowolnie nieuczciwym rozmowom i pieśniom?
16. Czy sama nieuczciwie śpiewałam lub rozmawiałam?
17. Czy patrzałam z upodobaniem na rzeczy nieczyste?
18. Czy o nieprzystojnych rzeczach czytałam?
19. Czy unikałam złego towarzystwa?
20. Czy utrzymywałam grzeszne stosunki?
21. Czy odprowadzałam osoby drugiej płci i przestawałam z nimi?
22. Czy chodziłam na tańce i muzyki?
23. Czy przywłaszczałam sobie cudze rzeczy?
24. Czy kłamałam i obmawiałam?
25. Czy bliźniemu szkodziłam na sławie?
26. Czy zachowywałam posty?
27. Czy używałam trunków upajających?
28. Czy byłam dobroczynną i  grzeczną?
29. Czy kocham milczenie i skromność?
30. Czy każdy wieczór robiłam rachunek sumienia?
31. Czy godnie przystępowałam do świętych Sakramentów, i tak często jak można?”
 
Po zrobieniu rachunku sumienia wzbudzało się żal: „O mój Jezu, miłosierdzia! Najsłodszy Jezu, nie bądź mi Sędzią, ale Zbawicielem!  O mój Boże, żałuję z głębi serca za wszystkie grzechy i niedbałości moje, jakich się względem Ciebie, Ojca mego najlepszego, dopuściłam. Opłakuję moją niewdzięczność, moje nieposłuszeństwa – z najserdeczniejszej miłości ku Tobie, mój Zbawicielu, cierpiący za mnie! Przebacz mi, najmilszy Jezu, i napraw łaską Twoją wszechmocną, czym zawiniłem, abym to nie wyszło na zgubę duszy mojej nieśmiertelnej! Przyrzekam szczerze poprawę – większą baczność i staranność w wypełnianiu moich obowiązków – za pomocą łaski Twojej świętej, o którą pokornie Cię proszę. Postanawiam mocno, aż do przyszłego zgromadzenia unikać osobliwie ………. I  nie chcę już więcej żadnym grzechem Cię obrazić, żadnym grzechem Cię zasmucić, o dobry Jezu! Bijąc się w piersi, mów trzykroć: Boże, bądź miłościw mnie grzesznej! Amen”148. Po tej modlitwie odmawia się Psalm 50: „Zmiłuj się nade mną Panie”.

Po rachunku sumienia w pracy nad sobą najważniejsza jest spowiedź. Sodalis miał się spowiadać co miesiąc, o ile możności u stałego kierownika sumienia, „któremu duszę swoją zupełnie powierzy”. 


Sakrament Pokuty

„Dusza, zwracająca się do sodalicji, odnajduje życie w zdroju Sakramentów św.” Kto nie rozumie i zaniedba korzystania z sakramentów św. obniża swoje życie jako chrześcijanin. „Nie może być dobrym i gorącym sodalisem, jeżeli się często do Sakramentów świętych nie przystępuje”. Ustawy sodalicyjne zachęcają do częstego korzystania z nich. Bardzo ważny jest sakrament pokuty. Zaleca się częste korzystanie z niego i wybór stałego spowiednika, by jak najwięcej mieć światła i łaski. Każdy sodalis powinien mieć stałego spowiednika i to pobożnego, uczonego i roztropnego kapłana. Papież Benedykt XIV radzi, by raz lub dwa razy w roku odbywać spowiedź generalną. Najlepszy moment to: rekolekcje, koniec roku lub miesięczny dzień skupienia.

Raz w miesiącu przystępować do Sakramentu Pokuty, a raz, dwa razy w ciągu roku odprawić spowiedź generalna.

„Co się mnie dotyczy, nigdy nie nabyłbym tego głębokiego przeświadczenia o prawdzie mej wiary i nigdy byłbym w niej nie wytrwał, bez skutecznej pomocy czerpanej w sakramencie Pokuty i Eucharystii […] gdybym dłużej zaniedbał uczęszczania do Sakramentów św. czułbym się słabym, chwiejnym i zginałbym marnie”.

By przygotować się do sakramentu pokuty należy dobrze zrobić rachunek sumienia według następującego scenariusza: zrobić rachunek sumienia co do przynależności do sodalicji, jak pogłębiam wiedzę religijną, jakie jest moje życie wiarą, czy dążę do doskonałości, jak spełniam praktyki religijne, jaki jestem dla rodziny jako mąż, żona, ojciec, matka, gospodarz, gospodyni domu, jak przykładam się do pracy zawodowej, jakie jest moje apostolstwo, jak pomagam proboszczowi, czy bronię Kościoła?

Najpierw należy sobie odpowiedzieć dla jakich pobudek należy do sodalicji mariańskiej: „Dlaczego wstąpiłem(am) do Sodalicji? Czy pragnąłem(am) wówczas większego udoskonalenia, czy też wiodła mnie tam próżność. Czy pobudką była gorąca miłość Maryi, czy też wzgląd ludzki, któremu oprzeć się nie chciałem(am)? Jaką obecnie moja pobudka, czystą ona zupełnie, czy też jeszcze ziemska, jeszcze interesowną?”1

A jak wywiązuję się z obowiązków sodalicyjnych: „Czy chodzę regularnie na zebrania sodalicyjne, a w razie rzeczywistej przeszkody, czy usprawiedliwiam swą nieobecność? Czy staram się z tych zebrań osiągnąć jak najwięcej korzyści, lub czy daję innym do tego sposobność? Czy jestem przywiązanym(ną) do swej Sodalicji i staram się o jej rozwój?”

Potem winno się przyglądnąć temu jak pogłębiam życie religijne: „W jaki sposób zdobywam wiedzę religijną? Czy staram się o pisma, wśród których pierwsze miejsce zająć powinien „Sodalis Marianus”, o dzieła religijne, zwłaszcza apologetyczne, i czy czytam je uważnie? Jakie wyniki na tym polu osiągnąłem(am)? Czy znam podstawowe prawdy wiary i rozumiem je? Czy wątpliwości staram się rozwiązać przez czytanie odpowiednich dzieł lub przez poradę u osób uświadomionych religijnie? Czy w razie upartych wątpliwości z pokorą poddaję swój rozum pod Objawienie Boże i wątpliwości łamię modlitwą? Czy dla podtrzymania wiary, nie zaniedbuję lektury duchowej i czy smak w niej znajduję? Czy wszelkie zarzuty przeciw wierze, jakie o uszy moje się obijają, umiem odeprzeć lub staram się znaleźć na nie odpowiedź? Czy błędną naukę nowych kościołów, jakie u nas powstają, znam i umię je prostować? Czy nie bałamucę mej wiedzy religijnej przez czytanie książek i pism przez Kościół zakazanych? Czy w beletrystyce jestem wybredny(ną), zwłaszcza że ona dzisiaj jest tak płytką i tak brudną?”

Sodalis ma żyć wiarą: „Czy prowadzę życie zgodne z przepisami wiary, którą znam i wyznaję? Czy zachowuję ściśle wszystkie przykazania Boskie i kościelne? W szczególności czy przykładnie słucham Mszy św., a możliwie i kazania w niedzielę i święta? Czy w dnie powszednie, o ile obowiązki na to pozwalają, lubię chodzić na Mszę św.? Czy posty zachowuję, lub bez potrzeby nie korzystam z dyspensy? Czy przestrzegam czasów przez Kościół zakazanych i nie biorę wtedy udziału w zabawach, zwłaszcza publicznych?”

Cechą charakterystyczną sodalisa jest dążenie do doskonałości i czy wykorzystuje do tego środki dostępne mi w sodalicji: „Czy pragnę i staram się o coraz większą doskonałość? A więc czy nie opuszczam lub nie zbywam modlitwy? Czy kocham różaniec? Czy odprawiam rozmyślania? Czy robię codzienny rachunek sumienia? Czy dążę stale do poznania samego siebie, swych namiętności, popędów, nałogów? Czy systematycznie, celowo pracuję nad ich opanowaniem i wykorzenieniem? Czy przypadkiem dusza moja nic jest bezpańskim ugorem, na którym rośnie, co chce i harce wyprawia miłość własna, brak opanowania, płytkość? Czy mej niedoskonałości duchowej, miernoty, daleko posuniętej kompromisowości ze złem nie usprawiedliwiam nerwami, warunkami życia, nastrojem chwili? Czy przystępuję często, a przynajmniej raz na miesiąc do Sakramentów św.? Czy należę lub pragnę należeć do Sekcji Eucharystycznej lub Koła Komunii wynagradzającej? Czy biorę udział w procesjach i uroczystościach parafialnych? — A w końcu czy nie opuszczam corocznych rekolekcji?”

Te pytania dotyczyły pracy wewnętrznej, a teraz należy zbadać swoją pracę zewnętrzną, swoje apostolstwo. To apostolstwo powinno wywierać pozytywny wpływ na najbliższe otoczenie: dom, praca, a potem na otoczenie dalsze, wpływ na inne warstwy. A najlepszym apostolstwem jest dobry przykład. 

Należy więc dać również dokładnie i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie jak wpływa m na rodzinę dodatnio czy ujemnie: „Jaki [jest] mój wpływ w rodzinie? Czy zawsze dodatni? A jeżeli nie, jaka tego przyczyna? Czy brak mi jakiej cnoty domowej?”

Jakim jestem mężem lub jaką jestem, żoną: „Czy mam wpływ na swoją żonę - męża ? Czy staram się o jej - jego uświęcenie? Czy moje starania odnoszą skutek? A jeżeli nie, gdzie tego przyczyna? Czy w tej pracy liczę może tylko na swoje siły, a zapominam o pomocy Bożej? Czy w trudniejszych chwilach zwracam się w kornej modlitwie o światło do Boga, o pomoc do Matki Najśw.? Czy w tej pracy nie zniechęcam się łatwo lub nie niecierpliwię? Czy właściwej używam metody? Czy miłość, którą przysiągłem(am) gra tu decydującą rolę? Czy bojaźń Boża i pamięć na Jego przykazania jest mi zawsze przytomną? Czy znam dobrze cel Sakramentu małżeństwa, a nie należę do tych, którzy, korzystając z przywilejów, nie chcą ponosić konsekwencji - wykluczają albo ograniczają potomstwo?”

Jaką jestem matką: „Jak wychowuję dzieci? Czy sama je wychowuję, czy też innym to zadanie polecam? Jeżeli tak, dlaczego to czynię i kim jest ten, komu najważniejsze moje zadanie życia powierzam? Czy dzieci młodsze uczę prawd wiary św.? Czy staram się te młode serca urabiać dla Boga? Czy mam dla nich zawsze miłość i czas? Czy czuwam nad nimi i chronię od zepsucia? Czy nie tłumię w duszy mych synów głosu powołania do kapłaństwa o ile ono się odzywa? Czy modlę się o to, by syn mój był kapłanem? Czy atmosfera domu sprzyja rozwojowi tego powołania? Czy starszych dzieci nie spuszczam nigdy z oka? Czy pilnuję by przykazania Boskie i kościelne pilnie i należycie wypełniały? Czy wiem, w jakich obcują towarzystwach, jakie czytają książki, jakim oddają się zabawom, jakie głoszą zasady? Czy nie ulegam wymogom dzisiejszej, wyuzdanej mody w ubieraniu córek i siebie samej. Czy ja, jako dziecko Dziewicy Maryi, wszczepiam w ich dusze wielkie rozumienie i cześć dla kobiecej godności i dziewictwa, czy je wychowuję w duchu nie przesadnej, ale zdrowej, prawdziwej chrześcijańskiej skromności, czy ich nie pieszczę ze szkodą może reszty dzieci?”

Jakim jestem ojcem: „Czy rozumiem dobrze tę ogromną odpowiedzialność, jaka ciąży na mnie wobec Boga za dzieci moje, za ich dusze i ciała, za ich doczesność i wieczność? Czy daję im przykład przede wszystkim prawdziwej, szczerej pobożności? Czy mię widzą co rano i co wieczór odmawiającego modlitwę, o ile wiek i zdrowie pozwała, na klęczkach? Czy widzą w moich rękach różaniec, książkę do modlenia i książkę religijną? Czy całe moje postępowanie względem dzieci przejęte jest miłością i powagą? Czy tę powagę mam; jeśli nie, jaka tego przyczyna? Czy nie gorszę dzieci przez przekleństwa, gniewy, nieodpowiednie żarty? Czy dzieci widzą stale w moim stosunek względem żony a ich matki głęboką cześć i miłość? Czy nie zaniedbuję domu, rodziny dla kolegów, kasyna, rozrywek?”

Jakim jestem gospodarzem lub gospodynią dla własnego domu: „Jakie w moim domu zwyczaje i obyczaje? Czy one zawsze zgodne z zasadami wiary św.?” A dalej: „jakie w moim domu zabawy jakie stroje, jakie gry? Czy takie, które opinia Kościoła i ludzi uczciwych potępia? Czy nie wchodzę tu w jakieś niedozwolone kompromisy, czy nie tłumaczę złego, zamiast bezwzględnie potępiać? A dalej jakie w moim domu książki, czasopisma, obrazy, ryciny, jaki toczą się rozmowy towarzyskie? Czy wszystko zgodne z duchem katolickim? Jestem przecież sodalisem(ka), więc dom mój musi być bezwzględnie katolicki”. 

A jaki jestem dla mojej służby domowej: „Jaka u mnie służba? Czy staram się o jej uświęcenie i w jaki sposób? Czy daję jej czas na słuchanie Mszy św. w niedzielę i święta i na inne praktyki religijne? Czy jestem dla niej jakby drugą matką pełną miłości i sprawiedliwości?”

Jaki jestem poza domem w życiu towarzyskim i publicznym: „Czy więc w życiu towarzyskim jestem zawsze sodalisem(ką)? Czy nie krępuję się jakiemiś względami ludzkimi, czy nie uznaję jakichś kompromisów z wiarą, leci mężnie i śmiało staję w obronie praworządności katolickiej? A gdyby nie poskutkowało, czy również mężnie i śmiało potrafię zbojkotować takie towarzystwo? Czy mam potrzebną odwagę i męstwo w życiu publicznym? Czym gotowy(a) w potrzebie śmiało wystąpić, wypowiedzieć swoje zdanie, stać przy zasadzie, otwarcie wyznać co myślę i czuję w jakiejś sprawie i spełnić obowiązek, choćby przez to przyszło narazić się na prześladowanie i na wszystko najgorsze? Czy nie jestem połowicznym(ą), gotowym(ą) zawsze do kompromisów? Czy nie należę do tych, którzy(re) mają tolerancję dla najprzeciwniejszych zasad?”

Jak i z jakich korzystam rozrywek: czy nie chodzę na niemoralne filmy (kino), przedstawienia (teatr), zabawy (niemoralne tańce), bo nie dla sodaliski i sodalisa takie miejsce. 

A jak wypełniam pracę zawodową, z jakim zaangażowaniem: „jak spełniam pracę zawodową? Czy rzeczywiście oddaję tej pracy pełnię swych sil? Czy przykładam się do niej z całym zamiłowaniem? Czy nie idę za hasłem: Jaka płaca, taka praca ? Czy spełniam te obowiązki zawodowe dla chwały Bożej i dobra mego narodu? Czy staram się do takich prac innych zagrzewać i wszelkie niezadowolenia łagodzić? Jestem sodalisem(ką); nie na ziemi, lecz e niebie czekam zapłaty za mą pracę. Tu na ziemi zadatek, a tam w niebie pełnia zapłaty. Uzasadnionych zaś pretensji umiarkowanie i godziwie będę dochodzić”. 

Jak podchodzę do pracy społecznej: „czy biorę udział w jakiej pracy społecznej? Czy nie uchylam się od niej dla lenistwa i wygody? Czy przeciwnie drogim mi mój naród, to też choćby z nadmiernym wysiłkiem sił pragnę iść w pomoc jego potrzebom? Czy i w tej pracy daję dobry przykład? Czy dokładam starań, by ona szła po linii praw Bożych? Czy wpływam na innych, by tak samo pracowali, słowem czy i w tej pracy daję się poznać jako prawdziwy(a) szczery(a) sodalis(ka)? Czy nie wpadam w drugą ostateczność i nie zaniedbuję dla pracy społecznej, dla niezliczonych komitetów, domu, dzieci, własnej duszy?”
 
Czy udzielam się apostolsko w sprawach wiary: „Czy tę wiedzę religijną, którą sama zdobyłam, szerzę wśród mego otoczenia? Czy w życiu towarzyskim prostuję fałszywe pojęcia? Czy widząc braki, naprowadzam rozmowę na temat wiary, by potrzebne wiadomości wpajać w innych, i czy tu działam zawsze roztropnie? Czy staram się o umoralnienie swego otoczenia bliższego i dalszego? Czy widząc nędzę moralną, wzruszam może ramionami, mówiąc: to do mnie nie należy? Czy przeciwnie, widząc zbłąkaną. duszę, za którą Chrystus cierpiał, staram się ją na dobrą drogę sprowadzić?”

„A dalej czy biorę udział w działalności charytatywno-społecznej? Czy nie uchylam się od tego rodzaju stowarzyszeń? Czy żal mi czasu i grosza na nie? W szczególności czy należę do Konferencji św. Wincentego à Paulo, ochronki, szwalni, bursy, i tym podobnych stowarzyszeń? A jeżeli nie, czy mam potemu słuszne powody? A dalej, czy dbam o swój kościół i jego potrzeby? Czy nie wstyd mi, że moje mieszkanie i schludniejsze i okazalsze, niżli mieszkanie Boga? Co w tym kierunku zdziałać mogę? Czy idę w tym względzie zawsze na rękę swemu proboszczowi?”

„A wreszcie ostatni dział, t. j. obrona Kościoła I jego sług. Czy staję mężnie w obronie prawd wiary św. i obrzędów kościelnych? Czy odpieram oszczerstwa miotane na Ojca św., biskupów i kapłanów w myśl słów Chrystusa: Kto się was dotyka, dotyka się źrenicy oka mego. A jeśli jest wina, czy staram się ją tłumaczyć, łagodzić i uchylać przez szacunek dla kapłańskiego stanu? W szczególności, czy miejscowych księży otaczam należną czcią i wszelką akcję im nieprzyjazną staram się uchylać? Czy wszelką pracę sodalicyjną w parafii prowadzę zawsze w porozumieniu z księdzem proboszczem? Czy nie lekceważę jego zdania, a jego rozporządzeniom chętnie się poddaję? Czy przeciwnie, jako sodalis(ka) siebie cenię wyżej, swoją wiedzę, swoją pracę na pierwszym stawiam miejscu i dlatego ją uniezależniam?”

„A wreszcie czy staję w obronie krzywdzonych katolików, lub przynajmniej czy modlę się za nich? Czy nie jest mi obojętnym ich los, dlatego, że do innej należą narodowości? Czy przypadkiem nie podzielam owych płytkich, nie chrystusowych i nie katolickich poglądów na misyjną działalność Kościoła? Czy mię to wielkie dzieło interesuje? Czy w miarę możności staram się choć groszową ofiarą przyczynić do jego rozwoju i rozrostu?”

„Tak się przedstawia całokształt obowiązków sodalicyjnych, z którymi sumienie sodalisa(ski) winno być zawsze w zgodzie”. 

„Idźmy do Sakramentów św. tak często przynajmniej, jak tylko złe w nas na nowo zaczyna się rozbudzać, skoro niedbalstwo walkę wewnętrzną osłabia, skoro dawne złe skłonności odzywać w nas zaczynają – idźmy do Boga miłosierdzia, co przebaczając, dźwiga i wzmacnia.. idźmy do Boga mocy, co w utajeniu Eucharystycznym serce i duszę posila!”

„Sakramenty święte w życiu sodalicji przestają być musem, zimna praktyką, a stają się tym, czym je Pan Jezus chce mieć, tj. uświęceniem życia i jego dźwignią, zespoleniem z Nim samym, i z Nim i między sobą”.

Papież Pius X zaleca częstą komunię św. Ustawy z roku 1910 mówią, że to wezwanie do częstej a nawet codziennej komunii św. odnosi się do sodalisów: „by się starali … wprowadzić w życie pobożny i zbawienny zwyczaj Komunii świętej częstej, albo i codziennej”.

Bardzo ważna jest adoracja Najświętszego Sakramentu. „Jak niezbędna jest taka chwila skupienia się w obliczu Boga w tym ciężkim trybie życia codziennego z jego wszystkimi pracami i troskami, pokusami i rozczarowaniami!”.


Kierownictwo duchowe

Zaleca się każdemu sodalisowi posiadanie własnego kierownika jako doradcy i ojca duchownego, „któremu z pominięciem wszelkich względów ludzkich (obawy, fałszywego wstydu, znajomości skądinąd) z całą prostotą i szczerością oddaj się w ręce swą duszę, słuchając we wszystkim jego życzliwych wskazówek”187. „Przewodnicy duchowni są wprost niezbędni, zwłaszcza dla młodzieży”.

Także program sodalicyjny jest nastawiony na „trwałe przedłużenie usposobienia rekolekcyjnego”. „Sodalicja zaś jest praktycznym rzeźbieniem zarysowanej linii nowej rzeczywistości duchowej, szkołą świętości, prowadzoną według programu rekolekcyjnego”. Równocześnie rekolekcje stają się „niezawodnym sprawdzianem intensywności sodalicyjnego życia” i „niezbędnym czynnikiem jego rozwoju”. 

Tu i ówdzie w tym czasie prace sodalicyjną opiera się na schemacie „Ćwiczeń duchowych” św. Ignacego Loyoli i na ich podstawie opracowuje się odczyty, referaty, czytania duchowne, dyskusje np. „Praca sodalicyjna nabiera wówczas cech prawdziwej szkoły świętości, a sodalicja staje się ustawicznym rozmyślaniem, ustawicznymi rekolekcjami, czyli ustawiczną przemianą człowieka naturalnego w człowieka Chrystusowego”.

W „Ćwiczeniach duchownych” kierownik spełnia bardzo ważna rolę, choć ma ją pełnić bardzo dyskretnie.

Kierownik duchowy odprawiającemu rekolekcje podaje treść ćwiczeń, zachowując porządek poszczególnych części „Ćwiczeń”, śledzi i kontroluje skutki każdego etapu, dostosowuje treści i czas poszczególnych ćwiczeń do poziomu mentalności, duchowych przeżyć i potrzeb rekolektanta, jednak bez narzucania i krępowania swobody rekolektanta. „Tych ćwiczeń należy udzielać odpowiednio do usposobienia ludzi, którzy chcą odprawiać ćwiczenia duchowne, to znaczy z uwzględnieniem ich wieku, wykształcenia lub uzdolnień. Toteż nie można człowiekowi prostemu lub słabego zdrowia przekazywać rzeczy, których nie będzie mógł spokojnie znieść i wyciągnąć z nich korzyści” (Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne, Uwaga wstępna 18).

W razie pocieszeń i strapień daje rady i wskazówki do właściwej ich oceny i roztropnego zachowania się wobec nich. „Jeżeli udzielający ćwiczeń zauważy, że ten, który je odprawia, doznaje strapienia i pokus, niech mu nie okazuje surowości ani szorstkości, lecz łagodność i słodycz, niech mu dodaje otuchy i sił w postępowaniu naprzód i niech mu odsłania podstępy nieprzyjaciela ludzkiej natury, niech go wreszcie usposabia, by się przygotował i otworzył na przyjęcie pociechy, która nadejdzie”(„Ćwiczenia duchowne”, Uwaga wstępna 7) Musi bronić rekolektanta przed złudzeniami, wyjaśniając mu odpowiednie zasady, reguły, zwłaszcza regułę rozeznawania duchów i zasadę dokonania dobrego wyboru. „Kiedy dający ćwiczenia zauważy, że w odprawiającego je uderzają pokusy pod pozorem dobra, niech wie, że to czas stosowny, by z nim omówił reguły drugiego tygodnia ( o działaniu różnych duchów)... Zazwyczaj bowiem nieprzyjaciel natury ludzkiej bardziej kusi pod pozorem dobra, kiedy się człowiek ćwiczy w drodze oświecającej, która odpowiada ćwiczeniom drugiego tygodnia, a nie wtedy, kiedy się ćwiczy w drodze oczyszczającej, która odpowiada ćwiczeniom pierwszego tygodnia.” (Uwaga wstępna 10). Gdy zjawia się pokusa skrócenia godzinnej kontemplacji kierownik powinien skłonić rekolektanta raczej do przedłużenia nieco tej godziny. „Toteż odprawiający ćwiczenia, jeżeli chce podjąć działania przeciw strapieniu i zwyciężyć pokusy, powinien zawsze trochę przedłużyć ową pełną godzinę, bo w ten sposób nie tylko się oprze przeciwnikowi, ale go powali na ziemię” (Uwaga wstępna 13). Dający ćwiczenia przestrzega odprawiającego przed wielkim zapałem i broni go przed podjęciem w tym stanie jakiejś ważnej decyzji życiowej.

Aby kierownik skutecznie kierował duszą, musi mieć dokładne informacje o tym co się dzieje w duszy rekolektanta. „Będzie rzeczą bardzo pożyteczną, jeżeli ten, który ćwiczeń udziela, nie chcąc pytać ani znać myśli i grzechów tego, który je odprawia, będzie jednak miał wiadomość o jego różnych poruszeniach i myślach, ku którym go ciągną duchy” (Uwaga wstępna 17).

Korzystającemu z „Ćwiczeń” pozostawia wolność i swobodę, bo to jest warunek skuteczności ćwiczeń. Kierownik ćwiczeń nigdy nie narzuca odprawiającemu rekolekcje żadnych decyzji, nie popycha go do wyboru tego, czy innego stanu życia. Kierownik nie uprzedza działania Bożego. Zostawia rekolektantowi całkowitą swobodę obcowania z Bogiem. „Toteż niech dający je nie skłania się na jedna lub na drugą stronę, lecz raczej niech stoi w środku jak języczek u wagi i niech dozwoli, by Stwórca bezpośrednio działał ze stworzeniem. A stworzenie ze swoim Stwórcą i Panem” (Uwaga wstępna 15)

Ćwiczenia duchowe może odprawiać każdy, nawet ten kto ma mniej czasu w ciągu dnia. Św. Ignacy stwierdza, że człowiekowi zajętemu sprawami publicznymi lub innymi użytecznymi sprawami można udzielać ćwiczeń, o ile ten codziennie poświęci ćwiczeniom półtorej godziny, wskazując mu na cel dla jakiego został stworzony przez Boga: „Można też pouczyć go przez pół godziny o rachunku sumienia szczegółowym, potem podobnie o rachunku sumienia ogólnym, o sposobie spowiadania się i przyjmowania Komunii św” I daje dalej takie uwagi: „Niech przez trzy dni każdego ranka odprawia godzinne rozmyślanie o pierwszym, drugim i trzecim grzechu [45-53], przez następne trzy dni o tej samej porze rozmyślanie o własnych grzechach [55-61], wreszcie przez następne trzy dni ... o karach odpowiadających grzechom [65-72]...Podobnie trzeba postąpić z tajemnicami z życia Chrystusa” (Uwaga wstępna 19).

Największe jednak korzyści odnosi człowiek, gdy przy odprawianiu ćwiczeń duchowych odrywa się od codziennych zajęć: „o tyle większą odniesie człowiek korzyść, o ile się bardziej oddali od przyjaciół i znajomych i od wszelkich trosk ziemskich, zmieniać np. dom, w którym mieszka, i wybierając inny dom lub pokój – aby zamieszkać w nim w jak największym odosobnieniu, by każdego dnia mógł iść na Mszę świętą i nieszpory swobodnie i bez obawy, ze znajomi będą stawiać przeszkody” (Uwaga wstępna 20). 
Cennym rysem metody ignacjańskich ćwiczeń jest kontrola stosowana przez kierownika i samokontrola ze strony rekolektanta. Ćwiczenia są szkołą prowadzą do dojrzałości i odpowiedzialności i do umiłowania prawdy. Wielu papieży potwierdza skuteczność „Ćwiczeń” w odrodzeniu duchowym człowieka i świata.

Dlaczego ważne jest kierownictwo? „Kierownictwo przywraca prostotę ducha”. Sam człowiek siebie może nie zrozumieć, nie pojąć. Pomaga mu wstawać w prawdzie kierownik. „Kierownictwo wnosi pokój i pogodę ducha”. „Aby z jaja wylęgło się pisklę, trzeba mu zapewnić przez wymagany okres czasu właściwą ciepłotę”.  

Mieczysław Łacek