SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Jezus Chrystus źródłem życia sodalisa

Mieczysław Łacek

„Czym jest Chrystus dla Sodalicji?” „Tym, czym Chrystus dla Maryi”. Sodalicja w Maryi znalazła pierwowzór wiary i miłości do Chrystusa. „Sodalis, zapatrzony w łaski pełną swą Matkę, chce nie lada jak, nie na chwilę, nie na dzień, ale na stałe być z Chrystusem w duszy, w sercu, w życiu”. Chce by Pan był z nim, „nieść Go w sobie w walki, w trudy, w obowiązki, w krzyże, bronić Go, wyznawać Go, słowem, życiem”.

I odwrotnie: Chrystus prowadzi do Maryi. Kto kocha bardzo Chrystusa, bardzo szybko też pokocha Maryję. 

1. Chrystus wychowawcą sodalisa 

„Przez Maryję do Jezusa”. Maryja jest niedościgłym wzorem jak opierać nasze życie na Jezusie, jak do Niego przylgnąć. Jezus był wszystkim dla Niej: „celem, ośrodkiem życia, źródłem radości i źródłem siły w cierpieniu”. „Maryja stanowi wzór niedościgły doskonałego stosunku człowieka do Jezusa”. „Przez szczególniejsze nabożeństwo do Niej (Maryi), nauczyłam się goręcej kochać Chrystusa”.

Charakterystyczną cechą Sodalicji jest, że do swojego grona nie przyjmuje każdego chrześcijanina, ale tych tylko którzy mają pragnienie urzeczywistniać w swoim życiu ideały nauki Chrystusowej i cechuje ich wierność Kościołowi. Sodalicja ma składać się w wybitnych „żołnierzy Chrystusowych”. Nie należy przyjmować do Sodalicji ludzi nieobyczajnych, niewiernych Kościołowi i Chrystusowi. Sodalis ma być wzorem oddania się człowieka Bogu. Chrystus stanowi punkt wyjścia sodalicyjnej działalności. To jest podstawowy warunek, by sodalicja się właściwie rozwijała. Nie zastąpi tego warunku nawet najgorętsza modlitwa do Matki Najświętszej. Chrystus ma być życiem duszy sodalisa. Wszystkie praktyki w życiu sodalisa mają zmierzać do tego, by wszystkie wołdze duszy były przeniknięte „duchem Chrystusowym”. Jezus ma „stać się praktycznie ośrodkiem naszego duchowego życia, jego oparciem, podpora, jego wzorem o ostatecznym celem”. „Sodalicja więc uszlachetnia jednostki w duchu Chrystusowego przykładu”. „Sodalicja pragnie wpoić w nasze dusze ideę Bożą, ideę Chrystusa”. „By Chrystusa naśladować, trzeba ukochać Jego ideę”. Od początku zaistnienia chrześcijaństwa Jezus budził fascynację, ale i nienawiść. Tak samo jedni fascynowali się ideą która przyniósł na ziemię Jezus a inni ją zwalczali. Życie nasze składa się z pracy i modlitwy, dlatego „przeto powinniśmy przede wszystkim przejąć się ideą modlitwy i pracy Chrystusa”. Chrystus bardzo często wskazywał nam modlitwę, jako skuteczny środek do zbliżenia się do Boga. Modlitwa „jest jakby wzrokiem duszy zwróconej do Niego”. A modlić się mamy tak jak Chrystus. W niej ma się przebijać poddanie się woli Bożej, mam być złączeniem woli naszej z Jego wolą, ma być modlitwą za nieprzyjaciół, sprawców naszych cierpień. A praca Jezusa to zawsze praca dla innych, praca cicha, pełna miłości do drugich, a nie po to, by zachwycać innych. Inne środki, które mają służyć do oparcia życia sodalisa na Chrystusie są takie same jak u innych chrześcijan: Ewangelia, adoracja Najświętszego Sakramentu, Msza św. Komunia św.

Aby Chrystus mógł stać się podporą, ośrodkiem i podstawą życia, trzeba go poznać. „Poznanie Boga i zrozumienie Jego nauki ułatwia nam sodalicja, ona to zbliża nas do Niego”. To poznanie Boga i zrozumienie Jego nauki czyni nas w sodalicji godnymi obcowania z Bogiem i uszlachetnia naszą duszę. Poznajemy Jezusa przez lekturę Ewangelii. „Rozpamiętujemy w Ewangelii Bóstwo Chrystusowe dla pogłębienia i podniesienia wiary”. Każdy z sodalisów znajdzie w Ewangelii doskonały wzór dla siebie, coś pociągającego, coś co sam chciałby nabyć, szczególnie jakąś doskonałość. Zaleca się wspólne czytanie Ewangelii i życiorysów Jezusa w sodalicyjnych rodzinach. Ewangelia jest szkołą życia. W Niej znajdziemy mądrość życia i z Niej możemy się nauczyć sztuki nad sztukami, tzn. wychowania. „Ewangelia jest przede wszystkim nauką wychowania”. Pan Jezus zaś jest najlepszym, nieomylnym wychowawcą. W Ewangelii znajdziemy zasady i metody wychowania, których się trzymał Jezus. Czytając Ewangelię poznajemy jasną linię kierunku wychowania siebie i wychowania innych. Pedagogika Jezusa zdała egzamin. Jezus Chrystus wychował narody i pokolenia jak i jednostki.

Jako Wychowawcę posyła Jezusa na ziemię Bóg. „On zaś sam jest wychowawcą i Bogiem w jednej osobie”. Jezus będzie często przypominał, że Jego nauka jest z góry. „Moja nauka nie jest moją. lecz Tego, który mnie posłał” (J 7, 16). I sam Jezus przyznaje sobie tytuł Wychowawcy. „Wy mnie nazywacie i i dobrze mówicie, bo nim jestem” (J 13, 13). „Otóż wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel” (Mt 23, 8). „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14, 6). Jezus jest mądrością odwieczną. Jezus skupia w sobie cechy prawdziwego wychowawcy. Jest pełen współczucia, jest łagodnego serca i ogromnie cierpliwy. Jezus umie patrzeć na dziecko i rozumieć je, „rozumie jego lekkomyślność, powierzchowność, wszystkie słabości młodocianego wieku”.

Jezus nie złamie trzciny nadłamanej, ani knotka tlejącego nie zgasi. Jezus płacze nad nędzą ludzką. „Jezus jest rzeczywiście królem prawdy i największym mistrzem i wychowawcą”. 

Wychowywać, to urabiać człowieka, by spełnił swoje życiowe zadanie, by doszedł do celu. Do tego dzieła trzeba nam Boga, bo wychowanie jest dalszym ciągiem dokończanie aktu Bożego stworzenia, „aby człowiek stawał się doskonałym przez swą pracę przy współpracy Boga”. Każdy więc wychowawca jest zastępcą Boga na ziemi. Człowiek może tylko rozkazywać w imię Boga.

Najważniejszym w procesie wychowania jest wychowawca i jego serce. Każdy gest, każde spojrzenie, ton głosu, każda zmiana wyrazu twarzy odzwierciedla ducha. Nic nie pomogą teorie i systemy wychowawcze, jeśli sam wychowawca nie będzie wychowany. Mieć cierpliwość dla dziecka. „Cierpliwość kładzie wychowawcom na czoło wieniec męczeński, ale za to działa cuda”.

Wychowawca ma cechować się roztropnością. Roztropny patrzy na cel i szuka środków do jego zdobycia. U rządzących cnota ta zajmuje pierwsze miejsce, bo jest sterem. Przy boku tej cnoty mają się gromadzić: „znajomość ludzkiego serca, panowanie nad sobą, łatwość radzenia się i modlitwa”.

Wychowawca ma być bezinteresowny i nie może stać się pracownikiem, „dziennym robotnikiem”, dozorcą, bo to pozbawi go miłości, szacunku i zaufania. Urząd wychowawczy to nie „warsztat zarobku czy dochodu”, nie może on służyć do zaspokajania osobistych potrzeb, ambicji i nie może być szukaniem uznania. Wychowawcę powinna cechować szczerość, bezinteresowność i sprawiedliwość.

Prawdziwa sztuka wychowania zwraca uwagę na 4 elementy, na cel wychowania, na naturę i właściwości wychowanka, środki wychowania i sposoby ich zastosowania. Celem wychowania jest, „by człowieka uczynić zdolnym do spełnienia swego zadania w świecie, jakiekolwiek w społeczeństwie zajmie on miejsce, a przez to, by mu umożliwić zbawienie wieczne”. Człowiek sam w sobie nie może być celem, ani nie jest wyłącznie dla państwa, społeczeństwa, ale jest przeznaczony do nieba, dla Boga. Dla człowieka prawami są 10 przykazań. Są one jak nić Ariadny, która bezpiecznie wyprowadzi człowieka z labiryntu życia. Przykazania wprowadzają ład w życiu człowieka. 

Pan Jezus mówi do nas w Ewangelii o celu życia. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał , a na swej duszy szkodę poniósł?” ( Mt 16, 26). „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12, 25). Aby cel wychowania osiągnąć, należy tak wychowanka pouczyć, tak go urobić, by do właściwego celu sam „dobrowolnie i świadomie dążył”. By temu zadaniu sprostać, wychowawca musi poznać „naturę wychowanka i właściwe mu skłonności”.

Najpierw trzeba sobie uświadomić, ze wychowanek jest człowiekiem stworzonym przez Boga na obraz Boży. Wyszedł kiedyś z rąk Boga jako nieśmiertelny i wolny, ale poprzez grzech pierworodny zepsuł swoją naturę. Człowiek nie jest zły, ale skłonności ciała często biorą górę nad rozumem i wolą, i mogą go zaprowadzić na bezdroża. Trzeba więc człowieka wychowywać, by przytłumić, opanować lub wykorzenić w nim to co jest złe, a zasiać w nim dobre ziarno cnoty i odpowiednio je pielęgnować. W wychowywaniu człowieka w miejsce gwałtu i przymusu zewnętrznego należy zastosować zewnętrzne przewodnictwo, by poprzez współprace z nim doprowadzić wychowanka do jego ukształtowania i opanowania siebie. Człowiekowi nie można wolności zabrać, trzeba go jednak nauczyć korzystać z wolności. „Cała sztuka wychowania polega na tym, aby dziecko uzdolnić, by samo umiało używać swej wolności, ale według prawa i z całą szlachetnością”.

Środki wychowawcze to: pouczenie, nagroda i kara oraz ćwiczenie praktyczne. Celem ostatecznym człowieka jest niebo. Jezus przedstawia niebo jako wspaniały pałac w którym mieszka Ojciec Niebieski, a w którym jest mieszkań wiele; jako wielki dom rodzinny, w którym trwa nieustanna uczta, albo jako wieczne państwo. 

Środkami wewnętrznymi są: cnoty teologiczne: wiara nadzieja i miłość oraz miłość do Boga i do bliźniego, cnoty moralne, m.in. umiłowanie ubóstwa, czyli oderwanie serca od dóbr doczesnych, czystość serca i ciała, czynny miłosierdzia, miłość nieprzyjaciół i miłość krzyża.

Środkami zewnętrznymi to przykazania Boże służące za drogowskazy dla człowieka, sakramenty św. i modlitwa, jako źródła łaski. Narzędziem w realizacji celu wychowawczego jest Kościół. Pouczenia Jezusa o pokorze: „Jeśli Cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego” (Łk 14, 8). Pouczenie Jezusa o doskonałości: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Pan Jezus nie żąda by człowiek wyrzucił z siebie swoje namiętności, lecz by je uporządkował i użył ku dobremu. „W programie wychowawczym Jezusa są ideały wielkości, ideały bohaterskich i królewskich czynów”.

Jezus zna ludzkie serca, wie, że trzeba je zdobyć miłością. Największą nagroda dla tych co idą za Nim jest On sam. Pan Jezus nie tworzy kar, nie przyszedł na świat, by karać, ale by ratować człowieka, dźwigać co upadło, ożywić co umarło (por. J 3, 17; 12, 47). Dopiero po wyczerpaniu wszystkich zachęt i pouczeń Jezus zapowiada jako karę odrzucenie.

Do wychowania potrzebne jest ćwiczenie. Jezus ćwiczył swoich uczniów szczególnie w wierze i ufności. Przy cudach żądał wiary. I ćwiczył tez w pokorze, tak jak kobietę chananejską. I wzywał też, by się zaprzeć samego siebie i iść za Nim, i wziąć swój krzyż.

Wychowawca powinien korzystać z każdej sposobności i możliwości, by pouczać, oświecać, poprawiać, zachęcać, przypominać. Z niezrównanym mistrzostwem czynił to Jezus. Potrzeba w tym wszystkim dobrej woli i ogromnej cierpliwości, i nie tracenia wiary. Wychowawca tak jak Jezus uczy „opanowywać swoje złe skłonności i uporządkować namiętności, jak skąpstwo, zazdrość, chęć zemsty i zbytnią wrażliwość”.

Osoby wychowane w szkole Chrystusa przynoszą jej zaszczyt, bo z grzeszników stają się świętymi. „Im się ktoś zupełniej i szczerze odda Zbawcy, tym lepszym się staje”. Kim byli wcześniej Apostołowie, św. Franciszek z Asyżu, a kim się stali? Oczywiście, że nie wszyscy, którzy byli w szkole Chrystusa stali się świętymi, jak np. Judasz, bo „człowiek jest istotą wolną”. Bóg nie chce człowiekowi odebrać wolności. Gdzie jest wolność, tam jest i nadużycie wolności, bo w sercu człowieka kryje się mnóstwo żądz o słabości. Bóg jednak nieustannie chce wychowywać człowieka, w tym kryje się Jego mądrość. I nie przestaje „przykładać swej reki do jego ratunku”. Często ratuje duszę człowieka w ostatniej chwili jego życia. „Ale pamiętać zawsze należy, że Bóg tak wysoki ceni wolność człowieka, iż raczej dopuści, by człowiek zgrzeszył, niżby miał odebrać wolność”.

Pan Jezus jest wychowawca wszystkich przez Kościół i przez osobiste działanie łaski, natchnienia, jak i przez Sakramenty, a szczególnie przez Eucharystię. Jezus chce nas wychowywać cierpliwie, delikatnie. Jego działanie jest miłe i dobrotliwe. Kto chce być wychowawcą niech się wzoruje na Jezusie.

„Sodalicja pragnie ogarnąć i przepoić duchem Chrystusa swe jednostki, chce wytworzyć ludzi głębokich przekonań, dla których religia nie byłaby formą tylko, ale samą treścią życia, źródłem czynu i poświęcenia; jest ona szkoła, która kształci naszego ducha. Ona stara się przede wszystkim o to, co nam niesie ze sobą życie, by kierowane do Boga, jako ostatecznego celu, przyjmowane przez pryzmat katolickiej ideologii, by wszystko działo się w Bogu, dla Boga, czyli zgodnie z duchem Chrystusa”. Sodalicja poucza, że przyjmowanie nauki Chrystusa, to nie uniesienia, eksaltacje, to nie praca intelektu do przenikania prawd Bożych, to nie zbiór pojęć, rozstrzygających różne kwestie, problemy, to nawet nie wysiłek woli, „ale nauka Chrystusa to całokształt życia”. Sodalicja pragnie w nas wykształcić i zastrzyc zmysł katolicki, zmysł chrystusowy w nas. Jeśli w wychowaniu katolickim są jakie braki, to sodalicja pragnie je wypełnić, pragnie „by ducha naszego przeniknął Bóg – o to stara się sodalicja”. Wiara katolicka jest dźwignią duszy. „Jest ona gałęzią, której uczepiona dusza ludzka nigdy się nie pogrąży w szumiące tonie rozpaczy, zwątpienia i zawsze na niej znajdzie liść zielony, co przypomnieniem wiosny ją pocieszy i kwiat czarowny, co swą rajską wonią wszystko złe zagłuszy i owoc, który posili ją nędzną, gdy świat jej kiedy wszystkiego poskąpi”.


2. Karmienie się Ciałem Chrystusa

„Czym jest dla Sodalicji Chrystus sakramentalny?” Odpowiedź na to pytanie udziela sama Maryja. „Ona jest pierwszym tabernakulum świata”. Eucharystia jest „zasadą życia Kościoła”, „centralnym punktem jego obrządków”, „słońcem” życia Kościoła i „jego bóstwem”. Z Eucharystii poczęło się życie Kościoła.

Drugim sposobem obcowania z Jezusem to uczestnictwo we Mszy św.: „wszyscy obecni na Mszy św. maja udział w funkcji kapłańskiej, ze niejako odprawiają Mszę św. Sodalisi uczestniczą we Mszy św. przede wszystkim w święta maryjne i w te dni przyjmują Komunię św. Reguły zalecały Komunię św. przynajmniej raz w miesiącu, a także w Święta Matki Bożej i święta patronalne. „Eucharystia nie jest dodatkiem do mego życia jako chrześcijanina, ona ma być jego ośrodkiem, do którego wszystko się zwraca, i z którego wszystko bierze początek”. Komunia św. to królewskie odwiedziny Jezusa Chrystusa.

Trzecim najwznioślejszym i najważniejszym byciem z Chrystusem jest Komunia św. Maryja pragnie nas widzieć często u codziennej komunii.  „Dusze, zbliżające się często, codziennie do Eucharystycznego Stołu, nie potrafią zasklepić się w sobie. Chrystus w nich żyjący pobudza je do czynu”. Papież Pius X w Komunii św. widział odrodzenie ludzkości.Tu dusza wchodzi w ścisłą łączność z Jezusem. „Prawdziwi sodalisi nie z obowiązku, ale z potrzeby, z głodu serca, spieszą do Stołu Pańskiego często, choćby co dzień, bo co dzień chcą żyć łaską i siłą Bożą, bo chcą działać z Jezusem i przez Niego”. Komunia św. jest bowiem koniecznym warunkiem życia duszy: „Jeśli nie będziecie pożywali Ciała Syna Człowieczego, nie będziecie mieć żywota w sobie”. Przyjmujący komunię św. zanurza się „w zdrój prawdziwie ubóstwiającego życia, łączy się coraz ściślej z tym Królem i ideałem człowieka jakim jest Jezus Chrystus, przejmuje się powoli Jego mądrością i siłą, jego dzielnością i powagą”. Komunia św. przemienia nas w Jezusa Chrystusa.
 
Jaki jest związek między życiem naszym a Komunią św.? W komunii św. sam Jezus daje się nam na pokarm. „Pierwsi chrześcijanie, którzy żyli całą pełnią życia nadprzyrodzonego, wołali, zachęcając się do Komunii św.: Eamus ad witam. „Idźmy po życie”. Komunia św. jest nam potrzebna do rozwoju i dla zachowania siły: „abyśmy życie mieli i w obfitości je mieli” i „nie ustali w drodze”. „Z pożywienia tego rodzi się ta osobliwa pewność i siła woli owego rodu olbrzymów”, tzn. pierwszych chrześcijan. To dopiero komunia św. jest prawdziwym pokarmem dla człowieka: „albowiem Ciało Moje prawdziwie jest pokarm, a Krew Moja prawdziwie jest napój”. Komunia św. zespala dusze z Jezusem: „Kto Mnie spożywa, mieszka we Mnie, a Ja w nim”. Jest to sakramentalna unia Boga z duszą117. Przyjmowanie Ciała i Krwi Pańskiej jednoczy nas najściślej z Jezusem Chrystusem118.

Komunia św. czyni człowieka doskonalszym: rodzi w sercu człowieka coraz gorętszą miłość do Chrystusa, wykorzenia skłonności do złego i wzmacnia wolę do dobrego i obdarza rozum Bożym światłem. Komunia św. łączy niebo z ziemią. „Komunia jako pokarm duszy dana jest na to, by najściślejszy wywierała wpływ na życie, a więc na ducha, ożywiającego nasze czyny duchowe i zewnętrzne, walki, prace i przedsięwzięcia; ona wpływ wywiera na nasz umysł, serce i całokształt życia”. 

Komunia św. na ziemi utrwala w nas z dnia na dzień życie Boże, życie nadprzyrodzone. „Kto pożywa Ciała Mego i pije Moją Krew, ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w ostatni dzień (Jan IV, w. 55)”.

Często jednak następuje rozłam między życiem a komunią św. i to od najmłodszych lat. Zaczyna się on już w młodym wieku. Dzieci i młodzież idą automatycznie, ślepo, machinalnie, bezdusznie do komunii św. „Przesiąkają tą atmosferą wytworzoną przez ogół w stosunku do Komunii św. i dlatego, skoro tylko mogą, zaprzestają komunikować i to właśnie w epoce, w której Komunia św. byłaby prawie jedyna ich ostoją, oddziałującą w kierunku dodatnim na całe ich życie”. To zostaje w życiu starszego człowieka, z czym zetknął się w dzieciństwie i w młodości. Należy więc przyzwyczajać dzieci i młodzież do częstego przyjmowania komunii św., ale równocześnie należy uświadamiać dzieci i młodzież, że nie ma lepszego oparcia w walce z pokusami jak oparcie się na Chrystusie i na częstej komunii św. Komunia św. bowiem „potęguje wiarę, nadzieję i miłość, a to nie przelotną, ale stałą, wlewa siłę w serca rozpoczynające życie wewnętrzne do zapierania się siebie, do zwyciężania kiełkujących w młodości złych skłonności, hartuje wolę, wzbudza zapał do wszystkiego, co Boże”. Młodzież w młodości zatruwa się nałogami na całe życie. „Dajmy jej . Najświętszy Sakrament, dając się duszy młodzieńczej, rozpoczynającej walkę z ciałem i krwią … wkłada im w rękę broń ochronną i zwycięską przeciw tej zarazie młodości, tj. grzechom zmysłowym”. Nie należy wiec pozbawiać dzieci i młodzież tej „mocy nadziemskiej”. „Zaniechajcie i nie zabraniajcie dziatkom przyjść do mnie”.

Do Jezusa ukrytego w Najśw. Sakramencie mamy przychodzić duszą, z „duszą iść po ten Chleb żywota”. Bóg chce nasycić przede wszystkim naszą duszę. A „w duszy jest rozum, wola, pamięć, tam zdrój Boga najsilniej tryska”. W duszy dokonuje się najsilniejsze zespolenie z Jezusem. Jezus chce wpływać potem na nasze życie zewnętrzne.

Spożywany Jezus stale prowadzi dzieło uświęcenia duszy, On nas przemienia. „Chrystus przychodzi do nas, aby nas przemienić wewnętrznie”. Doskonale to rozumieją Sodalicje Mariańskie. O. Jan Rostworowski SJ na Kongresie Mariańskim w Przemyślu w roku 1911 mówił: Bardzo już liczne są te szeregi sodalisów, sodalisek, co poszły za głosem Stolicy Świętej, wzywającej do częstej, a nawet codziennej Komunii św.. Ustawy Sodalicji zachęcają do częstej Mszy św. i Komunii św., która "daje zjednoczenie z Bogiem". O. Henryk Haduch T.J. w cyklu artykułów w „Sodalis Mariański” na temat: Sodalicja a Eucharystia pisze mi.in.: Łatwo wtedy zrozumieć, ze dekrety Piusa X o częstej i codziennej Komunii św. powitali z radością przede wszystkim sodalisi. Oni też bardzo podnieśli w życiu słuchanie Mszy św. i w dzień powszedni […]. I kończy: Sodalicje Maryi przez Eucharystię naprawdę reformują świat w Chrystusie.

Statutu Sodalicyi Maryańskiej Uczennic Szkół Krakowskich kanonicznie erygowanej przy kaplicy sodalicyjnej w kościele św. Barbary pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława Kostki w Krakowie zobowiązują sodaliski do przyjmowania Komunii św. w święta patronalne sodalicji, Matki Boskiej Różańcowej, w I niedzielę października w cztery główne święta maryjne: Niepokalanego Poczęcia (8 grudnia), Zwiastowania ( 25 marca), Wniebowzięcia (15 sierpnia) i Narodzenie NMP (8 września)139. Sodalisi zazwyczaj przyjmują Komunię św. co miesiąc wg przepisów sodalicyjnych, są tacy, którzy ją przyjmują co dwa tygodnie albo co tydzień, a są też tacy sodalisi, że codziennie.

Idea komunii św. wynagradzającej. Wynagrodzenie to antyteza zbrodni Judasza. „Uderza nas potworność zbrodni Judasza i targnięcie się tego zatwardziałego serca na bezbronna Hostię na wstępie Jej do życia w sercach oddanych”. Św. Jan wynagradza zdradę Judasza przytulając się w Wieczerniku do serca Pana Jezusa. „Równocześnie Jan czystym i oddanym sercem przyjąwszy pierwszą Komunie św. na ziemi, trwa w ciszy uwielbienia i zjednoczenia oparty na piersi Jego, tuląc Go, witając, trzymając się w milczeniu Jego”. Św. Jan jest wzorem komunii św. wynagradzającej. Dla osób, „które codziennie, co tydzień i co miesiąc zespalają się z P. Jezusem, serca przeniknięte potrzebą wynagradzania Mu zbrodni wieczernika oraz i dzisiejszych serc judaszowych, co nie ustają sprzedawać ten skarb za srebrniki świata tego”.

Po komunii św. idźmy „w świat poganiejący na około, niosąc Imię Jego i łaskę Jego i miłość ku Niemu”.

Po komunii św. sodalisi powinni adorować w swym sercu Jezusa i przedłużać je do 15 minut.

Ważną dla sodalisa jest również duchowa Komunia św. Mogą ją przyjmować duchowo w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu będąc u stóp Tabernakulum. Bo celem sodalicji jest by Jezus żył w nas, a my w Nim. Jezus leczy nas z miłości własnej, z pychy. Wielkie skutki sprawia częsta Komunia św., nawet codzienna, wyrabia wewnętrznie, oświeca i wpływa na spełnianie dobrych uczynków.

Sodalisi przez swoją żywą, gorącą wiarę i przez częste przystępowanie do Stołu Pańskiego świecą innym ludziom przykładem i wskazują im drogę do odrodzenia moralnego i duchowego.


3. Moc adoracji Najświętszego Sakramentu

Celem sodalicji mariańskiej jest przede wszystkim być świętym, by być dobrym synem Kościoła katolickiego, by dbać o Jego chwałę, by nieść światło prawdziwej wiary w imię Chrystusa i Kościoła maluczkim, biednym, opuszczonym i by bronić świętości i prawdy przed napaściami wrogów. „Siły do pracy takiej, nie byle jakiej, ale gruntownej, znajdują się w życiu eucharystycznym”. Eucharystia jest źródłem wszelkich łask, źródłem wszelkiej świętości, lekarstwem na grzech. „Cel sodalicji ściśle łączy się (więc) z życiem eucharystycznym”. Abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10,10) musimy je czerpać od Jezusa eucharystycznego.

„Cześć Maryi zawsze była i jest najbliższym celem i najgłówniejszym środkiem życia sodalisów, ale dopiero istotne podporządkowanie czci Maryi pod cześć Eucharystii, żywi i rozwija sodalisów do pełni ich życia Bożego. Tak zrozumiana sodalicja odpowiada godności Maryi i zamiarom Bożej Opatrzności”. 

Do Eucharystii idzie się też przez Maryję. Ona jest zawsze obok Jezusa Chrystusa. Kongresy Eucharystyczne odbywają się również pod opieką Maryi. Sodalis to dziecko Maryi „klęczące u stóp Jezusa utajonego”. Czy Maryja miała wpływ na ustanowienie Eucharystii? Takie pytanie postawił ks. H. Haduch w artykule „Sodalicja a Eucharystia”. Tak, bo dała ciało Jezusowi Chrystusowi i na Jej prośbę uczynił Jezus cud w Kanie Galilejskiej, „bo cud w Kanie, który z ustanowieniem Eucharystii ma ścisłą łączność” i także „przy konsekracji Eucharystii Kościół zwraca się z prośbą do Maryi (Epiklesis)”. Spożywając Ciało Pana Jezusa, spożywamy to Ciało, które wykarmiła mlekiem dziewiczym Maryja. A teraz Maryja karmi nas Jezusem eucharystycznym: „was karmi Jezusem eucharystycznym ta żywa Arka, Mannę niebiańską wytwarzająca i zachowująca”. Maryja będąc dla nas Matka: „karmi, napawa, odziewa, cieszy, strzeże swą dziatwę”. Maryja karmi nas „zdrojami, co wtryskują na żywot wiekuisty”. 

Kościół w Prefacjach na Boże Narodzenie i na Boże Ciało „pozdrawia to ciało, które narodziło się z Maryi Dziewicy”. Bez Maryi nie byłoby Wcielenia Syna Bożego i bez Maryi nie byłoby Eucharystii. Kościół kładzie w usta Maryi słowa Mędrca: „Przyjdźcie, jedzcie mój chleb i pijcie me wino, które wam nagotowałam” (Prz 9,5). W wiekach średnich tabernakula oddawano pod opiekę Najśw. Maryi Pannie. Często nad tabernakulami unosiła się Maryja z dwoma aniołami adorującymi albo Maryja miała w ręku kielich lub wieżyczkę, czy gołąbka, w których chowano Najśw. Sakrament. Uważa się, że również „tytuły Maryi w Litanii Loretańskiej takie jak: >Wieżo z kości słoniowej>, , pierwotnie oznaczały łączność ścisłą Maryi z Eucharystią”. Maryja była więc pierwszym tabernakulum Boga. Arcybiskup Bilczewski, metropolita Lwowski, wielki czciciel Maryi i Jezusa Eucharystycznego, powtarza za błogosławionym o. Eymardem, wyniesionym na ołtarze w roku 1925, że Maryja jest „Matką Boskiej Eucharystii”. „Eucharystia – mówi błogosławiony O. Eymard – zapoczątkowuje się w Betlejem w objęciach Maryi. Tam to ukazuje się Maryja jako przepiękna, z całym mistrzostwem przez Ducha Św,. wypracowana monstrancja rodzącego się Słowa, które stało się ciałem, a w przyszłości miało pod postacią chleba na zawsze wśród nas pozostać”.

Maryja jest łącznikiem między nami a Eucharystią. „Była Ona zawsze , jest i będzie po wszystkie czasy drogą, która wiedzie do Syna”. Ryszard od św. Wawrzyńca wkłada w usta Jezusa: „Nikt nie przychodzi do mnie, jeśli go Matka moja nie pociągnie”. Potwierdzają do od wieków sodalicje mariańskie. „sodalicje nasze są żywym stwierdzeniem tego faktu, że jak słusznie powiedziano . Ona to daje Go poznać Swym dzieciom i sługom, pociąga doń zarazem, a wynikiem tego są powstałe w łonie sodalicyi wciąż tworzące się sekcje eucharystyczne. Przez Maryje idziemy do Boga Utajonego, przez Nią z Nim się łączymy, z Maryja przy Nim trwamy”. Maryja nie poprzestaje na tym, ale kształtuje nas na Chrystusa.

Czy Maryja cieszy się jak nawiedzamy Pana Jezusa. Raduje, bo bardzo radowała się, gdy w Betlejem Jej Boskie Dziecię nawiedzali i uwielbiali biedni pasterze, bogaci królowie, sędziwy starzec Symeon, bogobojna Anna. A potem sprawiali Jej radość, ci którzy przychodzi do ubożuchnego ich domku w Nazarecie. A wreszcie z odwiedzin na Golgocie Nikodema i Jozefa. Maryja mówi do niejednego biednego grzesznika, do duszy złamanej cierpieniem, szukającej pociechy: „Przyjdź tylko do Jezusa, On zrozumie Twoja boleść i nie pozwoli ci odejść bez pociechy i pomocy”. Maryja woła do każdej duszy: „Chodźcie i patrzcie, jak słodki jest Pan”.

Duch modlitwy rośnie dzięki Eucharystii. VI Zjazd Związku Sodalicji Mariańskich szkół średnich (1928) zalecał by na pierwszym miejscu stawiać pracę w sekcji eucharystycznej. Duchowość eucharystyczna w Sodalicjach rozwija się poprzez sekcje eucharystyczne. Jej celem jest podtrzymywanie i pogłębianie więzi z Chrystusem. Istnieją one niemal w każdej Sodalicji. Sodalicja Panów we Lwowie z trzech wielkich dzieł jest Dzieło Sekcji Eucharystycznej. W jej ramach odbyło się wiele wspólnych nabożeństw z coraz liczniejszą Komunią św. sodalisów. Sodalicja mariańska akademicka w Krakowie, kiedy jej moderatorem był ks. Józef Winkowski, cześć Najświętszego Sakramentu postawiono na naczelnym miejscu. Na początku cześć ta była ograniczona do 3-krotnego w ciągu roku wspólnego przyjmowania komunii św., do udziału w procesji Bożego Ciała, potem dołączono pół godzinną adorację Najśw. Sakramentu w pierwszy piątek miesiąca (od 10 do 4 po południu po półgodziny). Potem były całonocne adoracje Najśw. Sakramentu. Pierwsza adoracja odbyła się dnia 27 lutego 1908 roku. Następnie wprowadzono nieustanna komunię św. wynagradzającą. Wzięło w niej udział 40 sodalisów. To przyczyniło się do większej więzi z Panem Jezusem i jakaś nowe energia wkroczyła w życie całej sodalicji akademickiej. „My nieliczni, jak mała wysepka wśród rozhukanego morza, bronimy się w sodalicjach mariańskich – bo siłą naszą Najświętszy Sakrament”.

Samo poznanie Chrystusa nie wystarczy, konieczne jest także „obcowanie z Nim”. Pierwszym sposobem jest nawiedzenie Najświętszego Sakramentu: „odwiedźmy Go co dzień choć na chwilę, aby Mu przedstawić swe potrzeby duchowne i doczesne, aby dziękować za otrzymane łaski, a przede wszystkim, aby Mu ofiarować swą miłość”. Warto odwiedzać Najśw. Sakrament, szczególnie w chwilach pokus, przygnębienia, duchowej walki. Jest to skuteczna pomoc. Zaleca się też adorację Najświętszego Sakramentu szczególnie w każdy I piątek miesiąca lub w pierwszą niedzielę miesiąca i tworzenie Kółek Eucharystycznych.

Adoracja Najświętszego Sakramentu zespala z Jezusem. Adoracja zbliża Pana Jezusa do duszy, a duszę podnosi ku Niemu. „Wiara bowiem żywa ukazuje duszy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, a dusza ujrzawszy Go spieszy do stóp Jego!”. Ideą przewodnia adoracji Najświętszego Sakramentu to nie tyle szukanie Jezusa, by coś od Niego otrzymać, ale raczej z Nim przestawać, zająć się Nim, „by przy Nim mieszkającym z nami – trwać”. Chodząc po ziemi, Jezus szukał możliwości przestawania z ludźmi, chce tego samego i teraz, chce „ by z nami być całym Sobą, z nami t.j. z każdym z nas i dla każdego z nas osobno w biegu wszystkich czasów: i obecnie … już głównie tylko czeka na nas w tym Najświętszym Sakramencie, byśmy do Niego, z Nim przestawali, korzystając z Jego najdroższej obecności na ziemi, aby ci co pragną mieli to, co niegdyś współcześni życiu Jego doczesnemu”.

Adorowanie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie to mówienie Mu, żeby „został z nami, bo ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. To mówienie Mu: „Zostań z nami Panie, bo ciemno, pusto i zimno bez Ciebie”.

Co należy czynić w czasie adoracji? Najpierw należy stanąć w prawdzie, a więc w pokorze u stóp Pana Jezusa, zająć myśli Panem Jezusem, skoncentrować się na nim tak „bym ja z Nim był i dla Niego tu był”. Mamy sprawić, według tego co mówi św. Ignacy Loyolę, „aby wszystkie nasze dążenia (intentiones), wszystkie usiłowania i działania (actiones et operationes), głównie zmierzały w czasie tej godziny do chwały i służby Bożej”. Adorując Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie jesteśmy tu dla Niego a nie dla siebie.Czy więc adoracja wyklucza wszelką prośbę, wszelką skargę? Nie, ale istotą adoracji jest chwała Boża, szukanie Jezusa dla Niego samego i kochanie Go całym sercem.

Czy Pan Jezus przemawia w czasie adoracji? Tak, lecz „słowem wewnętrznym”, zewnętrznym słowem wypowiedział się w Ewangelii. Tym słowem wewnętrznym Jezus „oświeca, koi, zachęca, ośmiela lub upokarza, ale zawsze uspokaja”. To, że Jezus mówi widać u ludzi po ich skupieniu, ciszy, nieruchomości, po wyrazie twarzy. „Pójdźmy i uwielbiajmy – padnijmy na kolana przed Panem, a i my usłyszymy”.

Możemy mieć przygotowane punkty do adoracji: uwielbienie, dziękowanie, przepraszanie i proszenie. O uwielbieniu Boga mówiliśmy wcześniej. A dziękujemy szczególnie za dwie łaski. Najpierw za to, „że się nam dał w Najświętszym Sakramencie, i że został z nami”. Potem za to, „że się nam dał poznać”. A przepraszamy Jezusa, majestat Ojca i Ducha św. za grzechy swoje i ludzi naszych czasów. Prosimy o wielkie rzeczy: o żywą miłość do Niego, o łaskę bycia blisko Niego tu na ziemi.

Sodalicja kupców i mieszczan krakowskich adorowali Najśw. Sakrament w każdy pierwszy piątek miesiąca od godz. 8 wieczór w kaplicy Związkowej. Biorą regularny udział w procesjach ku czci Bożego Ciała i Najśw. Serca Jezusowego210. 

W krajach zagrożonych protestantyzmem sodalisi ożywiali wiarę przez „doprowadzanie ludzi do utajonego w Najśw. Sakramencie Jezusa Chrystusa”. Polscy sodalisi brali udział w Międzynarodowych Kongresach Eucharystycznych: w 1889 w Lourdes, w 1901 w Anders, w 1902 w Namur, w 1912 w Wiedniu. Na przełomie wieku XIX i XX organizowali całonocne publiczne adoracje Najśw. Sakramentu.

Już w roku 1896 O. Stefan Bratkowski pisał: Często wchodzę do kościoła w czasie adoracji, a widząc młodych ludzi klęczących i pochylonych przed Bogiem utajonym, nabieram otuchy na przyszłość. To jest bowiem objaw głębszy niż inne! Zawsze Przen. Sakrament był ogniskiem, skąd wszystkie serca czerpały zapał i siły, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jak w czasach reformacji, a i dziś w wieku odstępstwa i buntu, ta niema cześć jest niewymownym świadectwem tak obecności Boga pod postacią chleba, jako też żywej wiary, w korzącej się przed Nim garstce – młodzieży.

W Sprawozdaniu za rok 1909/1910 Akademickiej Sodalicji Mariańskiej czytamy: Najważniejsza była pierwsza sekcja, eucharystyczna, wszystko co się w niej czyniło, miało na celu zbliżenie młodych do Boga, rozszerzenie widnokręgu ich umiłowań, oraz uśmierzenie głodu duszy, która w szczęściu i nieszczęściu o Boski swój pokarm woła. Rozumiejąc, że byt Sodalicji leży w sekcji pierwszej, nie zaniedbywano nigdy tych pierwszorzędnych obowiązków dla jakichkolwiek innych. […] Istniało w łonie Sekcji kółko Komunii św. tygodniowej złożone z 17 członków, a organizowana stale Komunia św. wynagradzająca wypełniła wszystkie dni roku, nie wyłączając wczasów wakacyjnych…, dziennych adoracji w pierwsze piątki odbyło się 10, nocnych 3. Z zewnętrznych występów, manifestujących cześć dla Eucharystii, zaznaczyć wypada liczny udział sodalisów w procesji… Serca P. Jezusa, oraz gremialny na Boże Ciało, udział w Walnym Zebraniu Pań Arcybractwa Przen. Sakramentu.

Duch czystości sodaliski – uczennice pielęgnują poprzez troskę o „niewieścią wstydliwość”, łączenie jej z duchem umartwienia i zaparcia się siebie samego z miłości do Jezusa ukrzyżowanego i do Jego zranionego Serca. W tym ma pomóc nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego, które z kolei może pomóc w ukochaniu Krzyża.

Wyrazem miłości sodalisów do Eucharystii jest ich udział w Kongresach Eucharystycznych krajowych i międzynarodowych. Na kongresach międzynarodowych bardzo często przewodniczącymi polskich sekcji byli sodalisi. Na XXIII Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Wiedniu przewodniczącym polskiej sekcji liczącej 6 tys. członków był sodalista książę Paweł Sapieha. Praca sekcji polskiej szła w trzech kierunkach: głębsze poznanie Tajemnicy Ołtarza, wpływ Eucharystii na narody oraz wpływ Eucharystii na młodzież. Książe Sapieha przypomniał, że cały polski naród wychował się na Eucharystii i że dzięki Eucharystii „urósł w olbrzyma i stał się sławnym”. Przeor Jasnej Góry wśród gradu kul szwedzkich niósł procesjonalnie Najświętszy Sakrament po wałach Jasnej Góry, król Jan III Sobieski słuchał Mszy św. i przyjął Komunię św. zanim uderzył na Turków pod Wiedniem. Polacy skupiali się od zawsze „pod jednym sztandarem i pod jednym wodzem, a tym wodzem sam Król Chwały”. 

Eucharystia uczy cnót każdego. „Eucharystia to najpiękniejsza biblioteka dla ludu, ucząca go cnót najwznioślejszych i panowania nad sobą”. „Lud choćby bezbronny, z Bogiem eucharystycznym jest niezwyciężony”. Życie Eucharystią młodzieży ma cudowny wpływ na jej życie moralne. „Szczęśliwy i błogosławiony, kto tę małą Hostię ideałem swym uczynił, on stał się wszystkim”. Sodalicyjne statystyki mówią, ze szlachetniej żyje ta młodzież, która czci Jezusa - Eucharystię. Adorująca Sodalicja Pań z Krakowa stwierdza w „Sprawozdaniu”: „Urok ciszy i skupień dał się odczuwać wszystkim. Z chwilą, gdy Najśw. Hostia zajaśniała na ołtarzu, spłynął w duszę spokój, którego świat dać nie może, opromieniony niewysłowionym szczęściem”. 

Mieczysław  Łacek