SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Jan Paweł II pod błękitnym sztandarem

Doktor Zygmunt Czapik, znany wadowicki lekarz, starszy kolega gimnazjalny Karola Wojtyły, ofiarował do muzeum w domu rodzinnym Jana Pawła II w Wadowicach małą broszurkę, która nosi tytuł „Ustawy Sodalicji Mariańskiej uczniów szkół średnich w Polsce”. Książeczkę opracował ksiądz Józef Winkowski, a wydana została w Zakopanem w 1931 roku. Ten pozornie skromny dar, jakże jest cenny. Zebrane w broszurce ustawy były drogowskazem w życiu dla wielu sodalisów, w wśród nich dla Karola Wojtyły.

Sodalicja Mariańska. Cóż wiemy o tej organizacji? Jej powstanie zawdzięczamy jezuitom. Sodalicję założył ojciec Jan Leunis, Flandryjczyk w roku 1563. Stowarzyszenie dążyło przez miłość do Matki Najświętszej i wierną Jej służbę do zdobywania wybitnych postępów w nauce i cnotach chrześcijańskich. Pierwsi sodalisi byli zobowiązani do codziennego odmawiania różańca oraz do cotygodniowej spowiedzi i Komunii świętej. Każdego wieczoru schodzili się i dzieli w rozmowach dokonaniami minionego dnia; potem czynili rachunek sumienia i rozmyślali. W dni świąteczne po nieszporach odwiedzali chorych. Taki był początek. Z czasem organizacja zaczęła bardziej kształtować duchowo swych członków, aż przerodziła się w Rycerski Hufiec Maryi prężnie zorganizowany.

W ciągu wieków stowarzyszenie przechodziło wzloty i upadki, a liczne akty prawne wydawane przez Kościół, regulowały jego prawa i obowiązki. Przykładowo: w XVIII wieku erygowano kanonicznie Sodalicje żeńskie. Rozwiązanie zakonu jezuitów w roku 1773 spowodowało kryzys Sodalicji; wszak stowarzyszenie maryjne było z tym zakonem integralnie związane. Ale nadeszły lepsze czasy; kiedy w 1854 roku papież Pius IX ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia, pod sztandar Maryi zaciągają się liczne hufce.

Sodalisami byli kardynałowie, papieże i święci, a wśród nich święty Franciszek Salezy i święty Karol Boromeusz (patron Karola Wojtyły). W Polsce pierwsza Sodalicja powstała w 1574 roku przy kolegium jezuitów w Poznaniu. Wkrótce stowarzyszenia maryjne zostały założone w innych miastach (między innymi w Krakowie w 1584 roku; sodalicje w tym mieście założył ksiądz Piotr Skarga). Mieliśmy wśród sodalisów wielu najwybitniejszych Polaków, wystarczy wymienić królów: Zygmunta III Wazę, Jana Kazimierza, Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego. Z czasów nam bliższych znamy dwóch wielkich sodalisów: Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego i Ojca Świętego Jana Pawła II.

Nasza wiedza o Sodalicji Mariańskiej, a dotyczy to zwłaszcza młodego pokolenia, jest raczej powierzchowna. Na ten smutny fakt złożyło się kilka przyczyn. Nie tak dawno, bo latem 1985 roku ukazał się Przewodnik Sodalicji Mariańskich w Polsce opracowany przez Zofię Rymarówną. Jest to broszura wydana w tak zwanej „małej poligrafii” i w ograniczonym nakładzie, ale jakże cenna i potrzebna. „Z wielką radością witam książeczkę, która ma służyć pomocą i być drogowskazem dla odradzających się Sodalicji” – napisał w słowie wstępnym Prymas Polski kardynał Józef Glemp. Każdy kto pragnie poznać idee Sodalicji Mariańskiej, powinien zapoznać się z tym przewodnikiem; młody dowie się z niego o historii wielkiego dzieła ojca Jana Leunisa, starszy wzruszy się, kiedy przypomni sobie pierwsze zwrotki hymnu Sodalicji Mariańskiej:

Błękitne rozwińmy sztandary
Czas strząsnąć zwątpienia już pleśń
Niech w sercach zagórze znicz wiary
I gromka niech ozwie się pieśń.

Spod znaków Maryi rycerski my huf
Błogosław nam Chryste na bój!
Stajemy jak ojce, by służyć Ci znów,
My Polska, my Naród, lud Twój.

W roku 1982 Ojciec Święty Jan Paweł II w rozmowie prywatnej wypowiedział następujące słowa: „Sodalicje posiadają specyficzny charakter różniący je od współczesnych ruchów młodzieżowych. Znam je dobrze. Przez dwa lata byłem prefektem Sodalicji Mariańskiej w gimnazjum w Wadowicach. Sodalicja kształtuje całą osobowość człowieka. Ja zawdzięczam Sodalicji moją maryjność”. 

Członkiem Sodalicji Mariańskiej mógł zostać każdy uczeń szkoły średniej, który był katolikiem, dobrze i sumiennie się uczył i należycie zachowywał się w domu, szkole i poza szkołą. Zgłoszenie się do Sodalicji było całkowicie dobrowolne. Trzeba było postarać się o dwóch wprowadzających i zgłosić się do władz sodalicyjnych. Kto je tworzył? Przede wszystkim ksiądz moderator, a był nim kapłan wyznaczony przez władze diecezjalne. Na nim spoczywała odpowiedzialność za całą działalność grupy Sodalicji na danym terenie. Była to odpowiedzialność nie tylko prawna, ale i duchowo-moralna. Wszelkie uchwały, aby zyskać moc prawną musiały być zatwierdzone przez księdza moderatora. Ola sodalisów był on autorytetem, doradcą i przyjacielem. Miał on inspirować, zachęcać, podsuwać myśli. Do pomocy księdzu moderatorowi walne zebranie sodalisów wybierało konsultę, czyli zarząd. Pracami zarządu kierował prefekt (prezes), pomagali mu sekretarz, skarbnik i bibliotekarz.

Karol Wojtyła został przyjęty do Sodalicji Mariańskiej w Wadowicach 14 grudnia 1935 roku. Najpierw był sekretarzem i skarbnikiem, a następnie w latach 1936-1938 przez dwie kadencje prezesem (do 20 marca 1938 roku). Sodalicja uczniów Państwowego Gimnazjum w Wadowicach została utworzona pod patronatem Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej i świętego Stanisława Kostki. Obowiązki moderatora pełnił ksiądz doktor Edward Zacher, katecheta szkolny Karola Wojtyły. 

Przyjrzyjmy się nieco bliżej postaci wadowickiego kapłana. Urodził się w Jaworznie (w 1903 roku). Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1927. Po uzyskaniu doktoratu i studiach w Rzymie, przebywał przez jakiś czas na Podhalu, skąd przybył do Wadowic, aby pozostać tu aż do śmierci. Nauczał religii w gimnazjum, a od roku 1963 pełnił funkcję proboszcza w parafii wadowickiej. Z okazji jubileuszu pięćdziesięciolecia pracy kapłańskiej Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł księdza prałata Edwarda Zachera do godności infułata. Gdy zmarł 13 lutego 1987 roku Jan Paweł II przesłał na ręce kardynała Franciszka Macharskiego, metropolity krakowskiego telegram kondolencyjny: „Ksiądz infułat Edward Zacher należał do grona tych ludzi, którzy wpisali się w szczególny sposób w historię mojej duszy i wyznaczyli bieg mojego życia. Wiadomość o jego śmierci napełniła mnie głębokim wzruszeniem i wywołuje wspomnienie tych dróg – zwłaszcza w młodości – po których prowadził mnie Bóg. Z atmosfery ducha i życia mojej rodzinnej parafii, jaką współtworzył Ksiądz Doktor, jako profesor wadowickiego gimnazjum, zrodziło się później moje powołanie kapłańskie. W Sodalicji Mariańskiej, którą wówczas prowadził, pogłębiałem moją miłość do Bogarodzicy i do Kościoła – i tam też uczyłem się świadomego i czynnego apostolstwa. Świętej pamięci Ksiądz Infułat prawie całe swoje długie kapłańskie życie związał z Wadowicami. I im – najpierw jako profesor, potem jako proboszcz – oddał swoje siły, swą inteligencję, serce i charyzmat”.

Karol Wojtyła jako prezes Sodalicji ściśle współpracował z księdzem moderatorem. Zebrania miesięczne odbywały się w niedzielę po Mszy świętej. Po modlitwie i odczytaniu protokołu z poprzedniego zebrania, przemówienie wygłaszał ksiądz moderator. Następnie jeden z sodalisów odczytał wybrany ustęp z literatury pięknej dotyczący tematyki religijnej. Później prezes referował sprawy bieżące, jak terminy zebrań, składki członkowskie, spotkania w kołach (eucharystycznym i apologetycznym), przesunięcia aspirantów na kandydatów itp. Zebranie kończyło się odśpiewaniem kilku pieśni maryjnych i hymnu solidacyjnego. Sodalisi przygotowywali referaty i konreferaty. Pomagał im zawsze ksiądz moderator. Jeden z kolegów Karola Wojtyły zapamiętał, że prezes przygotował i wygłosił referat o Całunie Turyńskim. Przechowały się kalendarzyki Związku Sodalicyj Marjańskich Uczniów Szkół Średnich w Polsce z lat 1936-1937 i 1937-1938. Wydawał je także ksiądz Józef Winkowski. Z takich kalendarzyków korzystał Karol Wojtyła. Cóż one zawierają? Oprawiony w szarą okładkę kalendarzyk liczył pięćdziesiąt dziewięć ponumerowanych stron. Miesiące rozpoczynały się 1 września a kończyły 31 sierpnia roku następnego. Do każdego miesiąca dobrany był stosowny cytat z Pisma świętego oraz z utworów znanych polskich pisarzy. Na przykład: „Samego siebie we wszystkim podawaj przykładem dobrych uczynków, w nauce, a powadze (Tyt 2,7) – „Jedyną specjalnością, która hańbi człowieka jest próżniactwo” (Bolesław Prus). W kalendarzyku utrwalone były ważne wydarzenia, które powinien znać każdy sodalis. Przypominano rocznice narodowe Polski niepodległej. Hasło roku 1936-1937 brzmiało: „Żyj w przyjaźni z Bogiem”. A jak się uczyć? Szary kalendarzyk podawał garść najistotniejszych uwag  na ten temat. A więc o sztuce uważania na lekcji szkolnej, o metodach pracy domowej, skupieniu zewnętrznym i wewnętrznym, pracach pisemnych, doborze lektury... Kalendarzyk uczył, iż sodalis ma być katolikiem czynu!

W szkole i w domu, na ulicy, na stadionie, w towarzystwie i na zabawie... wszędzie! Być katolikiemczynu – to znaczy tworzyć katolicki czyn, najpierw we własnej duszy, potem w duszach innych. Nie szczędził też kalendarzyk porad z dziedziny zdrowotnej: oddychaj zawsze nosem – pracuj w lecie przy otwartym oknie – nigdy nie śpij z głową nakrytą – unikaj miękkiej pościeli (jesteś mężczyzną i będziesz żołnierzem) – co dzień rano (a dobrze i wieczór) obmyj ciało do pasa zimną wodą  – wstawaj w czas i wcześnie się kładź –    szanuj skarb wzroku – włosy strzyż krótko – uprawiaj sporty, ale nie przesadzaj – trzymaj się prosto, na świeżym powietrzu oddychaj głęboko, pełną piersią, słońce, powietrze i woda to twoi sprzymierzeńcy, nie zapominaj o nich, czerp z nich twą siłę, a przez długie lata będziesz krzepki i zdrów!

Roman Antoni Gajczak. Opublikował książki „Wadowice, miasto rodzinne Jana Pawła II” (1986), „Sercu najbliższe: szkice z lat młodzieńczych Karola Wojtyły - Jana Pawła II” (1987),  Prezentowany tekst ukazywał się cyklicznie, na łamach „Naszej Rodziny”, w numerach – 10 (517) 1987, s. 18-20; 11 (518) 1987, s. 18-19; 12 (519) 1987, s. 16-18; 1 (520) 1988, s. 14-16; 2 (521) 1988, s. 25-26; 3 (522) 1988, s. 6-9.