SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Cechy Sodalicji Mariańskiej

Mieczysław Łacek

1. Stanowość
„Głównym celem sodalicji mariańskiej jest reforma społeczeństwa przez reformę wszystkich stanów, a to za pomocą szczególnej czci Matki Bożej, przez wyrabianie w członkach doskonałości chrześcijańskiej i rozbudzanie ducha apostolstwa”. Sodalicja mariańska, by w pełni osiągnąć swe cele musi zachować stanowy i zawodowy charakter.

Pierwszą cechą jest to ze Sodalicja Mariańska nie jest zwyczajnym bractwem kościelnym, by spotykać się tylko by wspólnie odprawić nabożne praktyki, ale stowarzyszeniem zawodowym (skupiające dany stan) mocno zorganizowanym, by pod kierownictwem władzy kościelnej zobowiązać się do „wybitnego” dążenia do doskonałości chrześcijańskiej odpowiedniej do ich stanu, „do urzeczywistniania ideałów nauki Chrystusowej w sobie i społeczeństwie przez szczególną cześć i nabożeństwo do Bogarodzicy”.
„Sodalicja mariańska…, jest to religijne i kościelne, zazwyczaj stanowo zorganizowane stowarzyszenie ludzi świeckich, którzy przez gorące nabożeństwo do Najśw. Panny starają się najpierw wyrobić na wybitnych sług Bożych, aby potem we wszystkich stanach i zawodach roztoczyć apostolską dla sprawy Bożej pracę”. 

Każda warstwa i każdy stan ma swoją oddzielną Sodalicję. Osobna jest Sodalicja np. dla starszych mężczyzn z inteligencji, inna dla pań wykształconych, inna dla uczącej się młodzieży, inne dla kupców i młodzieży kupieckiej, dla rzemieślników i uczącej się rzemiosła młodzieży itd.„Jakkolwiek Sodalicje Mariańskie stoją otworem dla wszystkich stanów, organicznemu ich ustrojowi odpowiada i pełniejsze osiągnięcie ich celu bardzo ułatwia tworzenie osobnych sodalicyj dla różnych czy to wieków czy stanów i zawodów, jak np. dla chłopców, młodzieży, dojrzałych mężczyzn, uczniów, rękodzielników itp.” Są więc koła ziemian i ziemianek w klasie obywatelstwa ziemskiego, są sodalicje nauczycieli szkół średnich i szkół ludowych, sodalicje akademickie, sodalicje rzemieślnicze, kupieckie, rękodzielnicze, robotnicze itp.

Sodalicja się nigdy nie starzeje i jest zdolna przystosować się do potrzeb wieku i ludzi. Stoi otworem dla wszystkich, ale nie wtłacza do jednej Sodalicji „nienaturalnie różnorodnych członków”, bo to przeszkadzałoby w gruntownym ich urobieniu. Ten charakter „zawodowy” to trzecia cecha Sodalicji Mariańskich i w nim tkwi jej potęga. Nie powołuje się do jednej Sodalicji, jak to mam miejsce w różnych bractwach, ludzi z różnych warstw i stanów.

Sodalicje mają służyć pomocą świeckim, by mogły „łączyć głęboką i żywą religijność ze zrozumieniem człowieka nowoczesnego, a więc wystrzegać się ciasnoty umysłowej, nieroztropnego fanatyzmu, schematyzowania ludzi, dla których i nad którymi się pracuje”.

Potwierdzają ten cel „Ustawy Zasadnicze Sodalicji Mariańskich” z roku 1910: Sodalicje Mariańskie […], wyrabiają sodalisów na wybitnych chrześcijan, stosownie do stanu swego szukających tak własnej doskonałości, jak zbawienia i udoskonalenia bliźnich, a dzielnie walczących w obronie Kościoła Chrystusowego przeciw wysiłkom jego wrogów.

Zasadnicze typy sodalicji mariańskich to więc: „sodalicje uczącej się młodzieży” i młodzieży wiejskiej, sodalicje skupiające dorosłych, a wśród nich wyróżnia się sodalicje inteligencji, robotników, mieszczańską i włościańską.

W roku 1904 ks. Alfred Wróblewski pisał, że w pierwszym miejscu sodalicje są dla młodzieży, bo ona w pierwszym rzędzie jest narażona na namiętności, ma mniej rozwagi, gorącą krew i jest przyszłością narodu. Jak się urobi młodzież, taka będzie przyszła ojczyzna. 

Papież Benedykt XIV w bulli Gloriosae Dominae pisząc o Kongregacjach uczącej się młodzieży napisał: Chrześcijańska młodzież uczy się wszędzie służyć czynnie Najśw. Bogarodzicy, a oddawszy się Jej zupełnie, zaprawia się w dążeniu do szczytu chrześcijańskiej doskonałości i biegnie do mety wiecznego zbawienia prawie pod skrzydłami i wskazówkami tej Matki pięknej miłości, bojaźni i mądrości.

Sodalicje młodzieżowe są pierwotnymi sodalicjami i zasadniczymi, a jej ustawy zasadnicze do roku 1905 były jedynymi ustawami zasadniczymi dla wszystkich powstających sodalicji. Nikt się nie dziwi, ze Kościół największą troską otaczał młodzież, bo od młodzieży zależy przyszłość Kościoła i społeczeństwa. Sodalicje zamieniają młodzież „w rycerzy i bohaterów”. „W sodalicji, jednym słowem, ma się warsztat gotowy do wyrabiania młodzieży”.

By stworzyć młodzieży dobre środowisko ważne jest by zakładać Sodalicje także w środowiskach nauczycielskich, bo od szkoły zależy siła i moralność społeczeństwa. Sodalicje nauczycielskie oddają Bogu, Kościołowi i ojczyźnie wprost nieobliczalne zasługi, bo nauczyciel – sodalis, nauczyciel – dziecko Maryi, to apostołowie, siejący ziarno wiary i zasad Chrystusowych na role żyzne młodocianych serc; to prawdziwi wychowawczy narodu i zbawcy ojczyzny. A i sami nauczyciele umacniają swoją wiarę.

Kolejne miejsce zajmują mężczyźni. Oni zajmują pierwsze miejsce w społeczeństwie, kierują nim, są prawodawcami i stróżami prawa naturalnego. Są głowami rodzin, wychowawcami młodzieży. Walczą za Boga i ojczyznę. Sodalicje mężczyzn - robotników, zabezpieczają ich przed utratą wiary i upadku moralnego, stwarzają „dzielnych przewodników i działaczy dla wszystkich odcieni pracy społecznej i politycznej, którą się pragnie oprzeć na zasadach prawdy i uczciwości”.

Miasta i miasteczka ratują sodalicje mieszczan od spoganienia i rozwijają wśród mieszczan cnoty społeczne. Sodalicje włościan wnoszą w gospodarstwo, handel uczciwość w interesach i ich obronę. Trudniejsze jest tworzenie sodalicji w środowiskach wiejskich. Jest trudniej się im spotkać, więc spotkania odbywają się rzadziej, czasami tylko 3, 4 razy do roku.

Pożądane jest również zakładanie Sodalicji żeńskich. One od zguby moralnej mogą uchronić młode dziewczęta i przeniknąć duchem Bożym i maryjnym niewiasty i panie.

Najlepszym momentem do założenia Sodalicji są Misje lub rekolekcje, zakończone rozdanie książeczek o Sodalicji i zaproszeniem do zgłaszania się w jej poczet, bo wtedy umysły oświecone są wiarą, a serca ogrzane „ciepłem słów Ewangelii i Komunia św., sumienia oczyszczone w Sakramencie Pokuty łatwiej poddadzą się „pod najsłodsze jarzmo służby Najśw. Maryi Panny”.

„Nie ma stanu, płci i wieku, któremu by wstęp do Sodalicji był zamknięty”. Sodalicja Mariańska odradza poszczególne dusze, ale czyni to wspólnotowo, we wspólnocie, bo „wśród wiru świata, pośród jego zajęć i zabaw, jego pokus i trudności, jego poglądów i zasad, jak to trudno pojedynczemu człowiekowi osiągnąć, nie jakąś bierna, tuzinkową dobroć, ale prawdziwie chrześcijańską cnotę”. Potrzeba wspólnoty przede wszystkim dla młodego człowieka, by nie dał się „podbić” temu światu, ale by wytrwał „przy skromności, czystości i prawości, prostocie i ładzie chrześcijańskiego życia”. Sodalicja „obejmuje i krzepi człowieka”. „Ona nie wyrywając człowieka ze świata, stwarza mu na świecie społeczność dusz dzielnych, które … ramię przy ramieniu i ręka w rękę idąc z nim drogą służby Bożej, wzajemnie się wspomagają i budują i krzepią i pracują i modlą”. Wszyscy wzajemnie sobie pomagają przykładem, czynem, myślą, modlitwą. 

Sodalicja mariańska zaczęła się od młodzieży. W roku 1918 zastanawiano się jaką rolę ma spełniać w gimnazjach młodzież sodalicyjna. „Czy więc sodalicja gimnazjalna, zbierając w swoim łonie elitę najlepszych, przez to samo nie odepchnie mniej dobrych? Czy dzieląc uczniów na lepszych i gorszych, wzajemnie ich ze sobą nie powaśni i wpływu dobrych na złych nie utrudni? Czy katecheta, otaczając sodalisów szczególniejszą opieką, którą jako moderator będzie im winien, nie oddali od siebie tej młodzieży, która do sodalicji nie należy, a bardziej jeszcze, jako gorsza wpływu kapłana potrzebuje? Czy nie skończy się na starannym pielęgnowaniu garstki dobrych, którzy zapewne i bez tego dobrymi by pozostali, a czy nie poniesie uszczerbku praca ogólna i równomierna dla wszystkich? Czy nie otworzą się drzwi donosicielstwu, faryzeizmu, szukania względów katechety z ludzkich, nie Bożych, pobudek?”. Te i inne pytania wymagały odpowiedzi i zaradzenia, bo trudności były poważne. Żeby tego unikać, sodalisi gimnazjalni nie nosili poza zebraniami zewnętrznych odznak przynależności do sodalicji, nie praktykowali żadnych zewnętrznych praktyk wpadających w oczy, nie tworzą kółek w klasie, uczą się i bawią razem z inną młodzieżą. „I owszem w przeciwieństwie do innych stowarzyszeń, jest to staraniem i ambicją dobrze prowadzonej sodalicji młodzieży, żeby się nie wyróżniać, żeby uniknąć zarzutu, że sodalisi usuwają się od koleżeńskiego życia w jakichkolwiek godziwych jego objawach, że robią z nich świętoszki, trzymając się zakrystii, obce towarzyskiemu życiu i koleżeńskiej atmosferze”. Ale oczywiście sodalis unika rozmów o rzeczach brzydkich i czynienia rzeczy złych36. Sodalis ma za zadanie wywierać dobry wpływ na innych. Sodalicja gimnazjalna ma więc nie doprowadzać do rozłamów, ale ma pozytywnie wpływać na zachowanie młodzieży, a przede wszystkim unikać solidarności w złym. Katecheta – moderator nie robi też żadnej różnicy między sodalisem a nie sodalisem: jednakowo pyta wszystkich, jednakowo wymaga, nie faworyzuje uczniów-sodalisów, traktuje wszystkich jednakowo.

2. Uniwersalność - Stosunek do innych wspólnot

Druga właściwość Sodalicji to uniwersalność. Nie ma ona ograniczeń jak inne stowarzyszenia, że ma się zająć tylko praktykami pobożnymi, albo tylko uświęcaniem dusz swych członków, albo tylko dziełami miłosierdzia względem duszy i ciała bliźnich, albo są zarezerwowane tylko dla wybranych ludzi. „Nie ma sprawy Bożej, której by Sodalicja nie uznawała za swoją”. Sodalis to świecki apostoł, a sodalicja to „apostolstwo ludzi świeckich”. Nie wszędzie dotrze kapłan dlatego „przeto potężnym środkiem uchrześcijanienia społeczeństwa jest wyrabiać wśród świeckich gorliwych sług sprawy Bożej i działać przez nich tam, gdzie bezpośredni wpływ kapłana nie sięga”. Są cztery zasadnicze wymiary sodalicji mariańskiej. Sodalicje są stowarzyszeniem religijnym, maryjnym, apostolskim i mają za zadanie „dostarczanie Kościołowi dzielnych pracowników i szermierzy na różnych stanowiskach, w przeróżnych stowarzyszeniach – i ten cel da się łatwiej osiągnąć przy zawodowych organizacjach”.

Sodalicja mariańska różni się istotnie od stowarzyszeń katolickich mające „prywatne, a nie publiczno-kościelne istnienie”, ale uznaje ich doniosłość, „chętnie podaje im rękę do wspólnej pracy, zachęcając swych członków do wpisywania się do tych stowarzyszeń i do spełniania w ten sposób apostolskich zadań sodalicyjnych”.

Nie należy szczycić się przynależnością do sodalicji, niedoceniając pracy i zasług innych stowarzyszeń, ale należy ze wszystkimi instytucjami i organizacjami kościelnymi współpracować „przynosząc do wspólnego dorobku to, co każda ma sobie własnego”. Nie rości sobie też sodalicja mariańska prawa do tego, by zastąpić jakąś organizację. Sodalicja Mariańska pragnie w zgodzie ze wszystkimi innymi religijnymi stowarzyszeniami szerzyć chwałę Bożą i być pomocą służącą zbawieniu ludzi. Papież Pius X: „One to są pociechą we wszelkich przykrościach. Po Sodalicjach spodziewam się wszystkiego, co w przyszłości stanowić będzie dobro i potęgę Kościoła katolickiego. Sodalicje powinny ducha modlitwy wnieść do wszystkich stowarzyszeń katolickich”. 

Św. Karol Boromeusz: „Gdyby mnie zapytał człowiek świecki: co mam czynić, żeby duszę swoją ratować, nie mógłbym zaiste podać mu lepszego i pewniejszego sposobu, jak wstąpienie do Sodalicji Mariańskiej. Oto środek, który obejmuje wszystkie inne, służąc do zbawienia duszy, chociażby były najpewniejsze” . 

Sodalisi mogą wstępować jako członkowie czynni do innych organizacji o duchu katolickim, by przyczyniać się do przesiąknięcia wszystkiego w społeczeństwie duchem wiary. Sodalisi żywotną działalność podejmują w działalności użyteczności publicznej. Sodalisi krakowscy są członkami Rady Miejskiej, działają w organizacjach społecznych i zawodowych takich jak: Izba Rękodzielnicza, Izba Przemysłowo-Handlowa, Kongregacja Kupiecka, gdzie często pełnią funkcje kierownicze. Wychowanie w sodalicji sprzyja temu, że sodalisi mogą z powodzeniem działać w różnych stowarzyszeniach i organizacjach.

Początkowo istniał w Sodalicjach Mariańskich zwyczaj zapisywania się równocześnie do Bractw Różańcowych, potem go zniesiono „nie z pogardy czy lekceważenia. Lecz w przekonaniu, iż lepiej jest postępowanie swoje stosować do wymagań jednego stowarzyszenia, aniżeli, należąc do kilku, obowiązkom żadnego z nich dostatecznie nie odpowiadać”. Nie wypada sodalisom należeć do innych stowarzyszeń, bo „sama Sodalicja jako taka daje swym członkom pełną sposobność duchowego wyrobienia”. Inny powód, to ten, że należenie do wielu organizacji obciąża zbytnio człowieka. We Włoszech odstąpiono od tego. Włoskie Sodalicje Mariańskie podpisały w roku 1930 umowę z Akcją Katolicką na mocy której sodalisi są zachęcani do należenia również do Akcji Katolickiej, by wpisywali się np. do Stowarzyszenia Mężów Katolickich i by współdziałali we wszystkich jej dziełach i instytucjach, młodzi sodalisi do Stowarzyszeń Młodzieży Katolickiej. Ojciec św. Pius XI w przemówieniu z dnia 30 marca 1930 roku, dozwolił na to, ale pod warunkiem, że nie porzucą szeregi Sodalicji Mariańskich: „sodalisi biorący udział w Akcji Katolickiej winni zachować swe dawne formy organizacyjne, które powinny być dla nich drogie, a które były, są i będą dla nich ostoją i źródłem ich chrześcijańskiej i katolickiej formacji”. Tak ułożyły swoje relacje Sodalicje akademików z uniwersyteckimi Stowarzyszeniami Akcji Katolickiej:

„1. Wszyscy akademicy, którzy, należąc do dzieł wyrobienia religijnego, zgłaszają się do Stowarzyszenia Akcji Katolickiej na uniwersytecie, mają być doń przyjmowani jako , posiadający równe prawa z innymi.

2. Członkowie w ten sposób przyjęci, są w Stowarzyszeniu zwolnieni od obowiązku uczestniczenia w tych wszystkich dziełach pobożności, miłosierdzia, oraz krzewienia i pogłębiania uświadomienia religijnego, które mają we własnych organizacjach, zwłaszcza, jeżeli – jak to ma miejsce w Sodalicjach Mariańskich dzieła te w podobny sposób, jak w Akcji Katolickiej, są ułatwione i praktykowane.

3. Sposób ściślejszej współpracy pomiędzy kapłanami, którzy się pracy nad wychowaniem młodzieży w różnych stowarzyszeniach oddają – której bujniejszy rozwój winna zapewnić niniejsza umowa – powinien stać się przedmiotem powolnych doświadczeń i postanowień stosownie do odrębności lokalnych warunków oraz woli Najprzewielebniejszych XX. Biskupów”.

W latach dwudziestych XX wieku powstaje w Polsce Liga Katolicka. Statut Ligi archidiecezji warszawskiej tak określa Ligę Katolicką: „Jest to zjednoczenie uznanych przez władzę kościelną organizacji i instytucji kościelnych i społecznych dla prowadzenia akcji, dążących do szerzenia, pogłębiania i obrony zasad katolickich w życiu prywatnym i publicznym”. Liga to jakby organ „Bożej, chrześcijańskiej polityki”, by wedle Chrystusowych zasad kształtować w Polsce życie społeczne i polityczne. Liga nie ma zamiaru zastępować innych stowarzyszeń religijnych, nie ma być kolejną religijną organizacją. Ma ona za zadanie jednoczyć, skupiać inicjatywy i wspólnie walczyć o katolicką Polskę. „Ma być centralą, łącznikiem, naczelnym organem czuwającym, pomagającym i kierowniczym”. Liga ujęta jest w 4 grupy: ojców, matek, młodzieży męskiej i młodzieży żeńskiej. Zadaniem sodalicji jest dostarczenie dla Ligi Katolickiej kierowników, działaczy, bo podobne idee prześwietlają sodalicji. „Sodalicje mają być i są szkołą apostołów świeckich”. Sodalisi mogą uczestniczyć w pracach Ligi o ile to nie naruszy autonomii własnej sodalicji. „Sodalicje polskie maja Ligom katolickim dostarczać najwybitniejszych działaczy i kierowników”. Sodalicje były przygotowane do takich zadań, przed jakimi stawała Liga. Sodalicja była tym typem organizacji religijnej, która miała na celu wyrabianie elit w każdej warstwie społecznej. I w sobie samej skupiała najwybitniejsze jednostki i wyrabiała ich „na prawdziwych apostołów o typie nowoczesnego, uświadomionego katolika czynu”. Wśród inicjatorów i kierowników Ligi katolickiej w Polsce jest wielu sodalisów. Prezesami Ligi Krakowskiej i Ligi Poznańskiej są sodalisi. Założycielami Ligi Warszawskiej są także sodalisi. „Jest to bardzo chlubnym świadectwem dla Sodalicji polskich, a zarazem wyraźnym wskaźnikiem, wytyczającym kierunek pracy na przyszłość. W Ligach Sodalicje znajdą najodpowiedniejsze pole pracy apostolskiej”.

Generał Zakonu Jezuitów O. Włodzimierz Ledóchowski pisze do sodalicji w Polsce z Rzymu 20 października 1934 roku: „Z wielką radością stwierdzam piękny rozwój i apostolską działalność Sodalicji Mariańskich w Polsce, które przez swoich członków biorą czynny udział w życiu stowarzyszeń religijnych, kulturalnych, charytatywnych, a nawet czysto świeckich […] Wyrażając Sodalicjom Mariańskim w Polsce i poszczególnym ich członkom zasłużoną pochwałę i uznanie za dotychczasową wielka ich pracę, życzę, aby nadal Sodalicje, których zaszczytnym celem i zadaniem jest wyrabiać wybitnych i prawdziwych apostołów, w szeregach Akcji Katolickiej jak najlepszą odegrały role, by owocem tej pracy mogło być zrealizowanie hasła: ”.

W Akcji Katolickiej i w wielu stowarzyszeniach sodalisi się wyróżniają. Bp lubelski Marian Fulman, dziękując za pomoc Sodalicji w zorganizowaniu we wrześniu 1934 roku Kongresu Eucharystycznego w Chełmie powiedział: „Ze wszystkich stowarzyszeń religijnych na terenie diecezji, największą zasługę i miejsce przyznaję Sodalicjom Mariańskim”. I było to zgodne z prawdą: 1150 osób (23%) z sodalisek inteligencji żeńskiej pracuje w Akcji Katolickiej, 1150 w Kongregacjach św. Wincentego à Paulo. Wielu sodalisów pracuje w kołach inteligencji męskiej, w stowarzyszeniach młodzieżowych i robotniczych, nawet w ich zarządach.

Sodalisi jednak powinni sami tworzyć wewnątrz Sodalicji wspólnotę „silną, solidarną, zgraną, o rozwiniętym poczuciu przynależności grupowej”, razem wspomagają się, krzepią, walczą, modlą się i pracują. „Sodalis winien się czuć przede wszystkim sodalisem”. Jako Sodalis winien „wchodzić w swe obowiązki codzienne, jako Sodalis winien nieść ziarno dobrego przykładu w życie społeczne, rodzinne i towarzyskie, jako Sodalis winien on promieniować swą wiarą i rzetelnością charakteru w swej organizacji sportowej czy zawodowej, jako Sodalis wreszcie zaciągać się w szeregi zrzeszeń charytatywnych, oświatowych czy apostolskich”.

Sodalisi współpracują z innymi organizacjami, np. Sodalicja kupców i mieszczan krakowskich współpracowała w organizacjami humanitarnymi: Arcybractwem Miłosierdzia, Towarzystwem św. Wincentego à Paulo, Towarzystwem im. Ks. Piotra Skargi i z innymi.

Co pragną dać światu Sodalicje? Nie zajmują się one sprawami materialnymi, interesami gospodarczymi, celami socjalnymi, politycznymi, one mają na celu „w pierwszym rzędzie interesy religijne”. Dążą głównie do tego, by mieć kulturę wewnętrzna, by być doskonałym człowiekiem–katolikiem na każdym stanowisku, szuka bezpośrednio dobra dusz i powodzenia spraw Bożych, wzmocnienie Kościoła i wszystkiego co dobre. Sodalicjom chodzi o to, „by świat stał się znów naprawdę religijnym, pobożnym, szczerym, czystym, obowiązkowym, szlachetnym, prawdomównym życzliwym, ochotnym, ofiarnym. Ich celem wyrabiać dusze zahartowane na cierpienie, krzesać charaktery, kształcić ludzi, którzy by następnie ducha swego, swe zamiary i pragnienia jakoby sól i światło mogli rozsiewać dokoła, wśród swego otoczenia życiowego”. Sodalicja dąży „do urzeczywistniania ideałów nauki Chrystusowej w sobie i społeczeństwie przez szczególną cześć i nabożeństwo do Bogarodzicy”.

Czy są potrzebne Sodalicje? Kardynał Fischer z Kolonii na jednym z wieców sodalicyjnych w roku 1903 mówił: „Od dawna już przekonany jestem o pożyteczności, o potrzebie Kongregacji. One nie przeżyły się, lecz przeciwnie, w czasach dzisiejszych potrzebniejsze są aniżeli pierwej. One to dzisiaj strzegą nie już, jak w wieku XVI, przed błędem samym, ale przede wszystkim przed niewiarą!”. „One to są pociechą we wszelkich przykrościach. Po Sodalicjach spodziewam się wszystkiego, co w przyszłości stanowić będzie dobro i potęga Kościoła Katolickiego. Sodalicje powinny ducha modlitwy wnieść do wszystkich stowarzyszeń katolickich”. „Sodalicje Mariańskie są arką Noego, w której znajdziesz ucieczkę przed przekleństwem grzechu i pokus, panujących nad światem”. „Gdyby mnie zapytał człowiek świecki: co mam czynić, żeby duszę swoją ratować, nie mógłbym zaiste podać mu lepszego i pewniejszego sposobu, jak wstąpienie do Sodalicji Mariańskiej. Oto środek, który obejmuje wszystkie inne, służące do zbawienia duszy, chociażby były najpewniejsze”.

„Moderator wreszcie jest jakby pierścieniem łączącym łódkę każdej drużyny mariańskiej z wielką łodzią Towarzystwa jezusowego, którego generał z rozporządzenia Stolicy świętej jest zarazem najwyższym kongregacji prawodawcą”. Ta zależność od Towarzystwa Jezusowego nie jest „filialna”, tak jak to bywa w zależności jaki zachodzi między zakonami a ich świeckimi pokrewnymi związkami. Sodalicja mariańska nie służy jezuitom do osiągnięcia ich celów, ale jest zależna od jezuitów, „by przez kontakt z zakonem i jego kierownictwo duchowe, zachować właściwego sobie ducha i właściwy typ swojej ascezy”. Jezuici oparli się pokusie podobnego ojcostwa jakie istnieje np. pomiędzy zakonem franciszkanów, dominikanów, serwitów i innych, którzy zdołali „wytworzyć pokrewne ustroje drugich i trzecich zakonów, zbliżonych do pierwszego, reguła i zewnętrzną postacią”. 

3. Totalność 

Sodalicja tym różni się od bractwa kościelnego, że oczekuje od swych członków nie tylko pewnych ćwiczeń pobożnych, ale ma na celu rozwój całego człowieka, a przez osobiste uświęcenie ma prowadzić go do uświęcania innych. Sodalicja tak jak inne bractwa i stowarzyszenia nie przypisuje praktyk zewnętrznych, „za to jednak, obejmując całego człowieka we wszystkich stanach, zawodach, zajęciach, stara się go wyrobić na wzorowego chrześcijanina, a przez to dąży do chrześcijańskiej reformy społeczeństwa we wszystkich przejawach jego życia”. „Dlatego nie idzie tylko, by sodalisów doprowadzić do doskonałości życia religijnego, ale wyrobić w nich zdrową o mądrą prostotę, wykształcić całego człowieka, aby szlachetny, prawy, czysty działał miedzy swymi”.

Moderatorzy polscy zastanawiając się nas prowadzeniem sodalicji Polsce, nie wykluczają z działań sodalicji „zadań przyrodzonych i świeckich” o ile podejmuje się je ”w tym duchu i w tych granicach, które odpowiadają ściśle religijnemu jej charakterowi i dopomagają urzeczywistnianiu przewodnich myśli”.

Ks. Jan Roztworowski w „Przewodniku Sodalicyi Maryańskich” pisał: „Na pytanie, czego sodalicja wymaga, reguły dają odpowiedź, że wymaga dużo. Jak chce dźwigać całego człowieka i przez człowieka całe społeczeństwo, tak żąda sodalicja całego człowieka. Ta praca wewnętrzna i zewnętrzna, którą ustawy sodalicyjne przepisują, połączona jest niewątpliwie z niemałą sumą ofiar, zwycięstw, wysiłków”. Ale jak dalej pisze ks. Roztworowski, owoce tej pracy są o wiele większe od wkładu wnoszonego. Ta praca zmienia „w cudowny ogród Boży pojedyncze dusze, rodziny, stany, parafie, dyecezye, całe wreszcie kraje i narody”. Sodalicja „niesie życie”, zwłaszcza nadprzyrodzone, tak jak mówi Księga Przypowieści: „Bo kto Mnie znalazł, ten znalazł życie” (Prz 8, 35).

W artykule ks. Wacława Zajączkowskiego pt. O sodalicję totalną, zamieszczonym w „Sodalis Marianus” nr 12 w roku 1935 czytamy, że w ostatnich latach, tzn. 30–stych, zaczęto coraz częściej, mówiąc o formacji w Sodalicji, używać słowa „totalna”. „Sama idea była w dziedzinie pracy sodalicyjnej znana i stosowana od dawna”. Autor wspomina, ze na łamach „Sodalis Marianus” przedstawiano takie ujęcie pracy sodalicyjnej przez O. Fitera z Barcelonie, czy w innych Sodalicjach, np. w Walencji i w Bahia. „Sodalicja obejmuje całego człowieka, nie tylko zaspakaja jego potrzeby religijne, ale rozwija go i kształci wszechstronnie, stwarzając dlań odpowiednie środowisko towarzyskie, dając katolickie wytyczne w pracy zawodowej i otwierając pole dla działalności apostolskiej, społecznej”. Tą zasadę „totalności” stosują w tych latach niemieckie i austriackie Sodalicje młodzieży z „nadzwyczajnymi wynikami”. Ówczesny kierownik Międzynarodowego Sekretariatu Sodalicji Mariańskiej w Rzymie O. Mariaux z Kolonii organizuje na terenie Niemiec sodalicyjne obozy, liczące do 600 uczestników. Sodalicje austriackie postawiły sobie pytanie: „Co daje Sodalicja Mariańska swym członkom?” I odpowiedziały na to pytanie w jedenastu punktach:

1. „Pewne kierownictwo i pomoc w samowychowaniu (cotygodniowe zebrania wieczorne i nabożeństwa z przemówieniami Moderatora, ojcowską poradę kapłana na każde żądanie, zachętę do częstego i pożytecznego przystępowania do Sakramentów świętych).

2. Piękną świetlicę sodalicyjną z pokojowymi grami, czasopismami, orkiestrą.

3. Dobrych i wiernych towarzyszy zabawy.

4. Bibliotekę szkolną, rozrywkową i dokształcającą.

5. Pomoc w nauce i zachętę do pilności.

6. Wycieczki i obozowanie w dobranym towarzystwie i pod troskliwą opieką.

7. Sposobność do wypróbowania młodzieńczych sił i uzdolnień kołach naukowych, w teatrze , w wieczorach świetlicowych.

8. Prawdziwie katolickie nastawienie rozumu i serca na całe życie.

9. Głębokie przywiązanie do ojczyzny, narodu, państwa.

10. Młodość spędzoną święcie, czysto i radośnie, a zarazem podwalinę przyszłego życia i owocnej działalności zawodowej dla Kościoła i Państwa.

11. Przede wszystkim zaś szczególna opiekę Bogarodzicy”.

Okazało się na podstawie przesyłanych do centrali opisów i fotografii, projekty te wcielono w życie, stały się rzeczywistością. Sodalicje tętniły życiem.

Że tak się dzieje, nie wynika z tego, że to jest jakaś nowa innowacja. Tak myślano od początku. W „szkole leunisowskiej” objęto wychowaniem całego człowieka. „Więc i religijne wychowanie nie może iść obok życia, lecz winno rzeźbić samo życie, płynąc w środku życia, nie pomijając żadnej strony ludzkiej istoty. Pobożność nie związana z czynnościami powszedniego dnia jest złudzeniem”. 

Przed rokiem 1584 O. Miller T.J. w swym studium nad ustrojem i działalnością Sodalicji Mariańskiej pisał, że miały one na celu pełne rozwinięcie pełnego „chrześcijańskiego życia” człowieka. „W języku dzisiejszym powiedzielibyśmy, iż Sodalicja stanowiła ruch totalny, a celem jej był cel życia religijnego w ogóle, mianowicie chrześcijańska doskonałość i ukształtowanie życia w Chrystusie we wszelkich warunkach”. Wstąpienie do Sodalicji wiązało się z kształtowaniem całego człowieka. W Sodalicji były środki służące do osiągnięcia tego celu. „Sodalicja nie jest stowarzyszeniem, w którym się tylko słucha referatów, ale jest szkoła życia duchowego, jest pracownią, gdzie obok intelektu kształci się wola, wraz z nauką i oświatą uprawia się pobożność, gdzie się wychowuje chrześcijan czyli pełnowartościowy człowiek ”. Młodsi sodalisom urządzano wycieczki, wymyślano„wesołe zabawy”, gry, starszym „tzw. akademie”, które pogłębiały ich studia. „Wychowywać znaczy objąć i kształtować całego człowieka”. Każda Sodalicja stawała się „silną i zwartą społecznością życiową” wszechstronnie rozwijającą człowieka. „Sodalicja kształci całego człowieka na dobrego człowieka, za pomocą środków naturalnych (organizacya) i nadprzyrodzonych (Sakramenta św. ect.), w czem nie zastąpi jej żadne inne stowarzyszenie”.Dzięki sodalicjom ratowano młodzież przed zepsuciem. „Gdzie jest lepszy środek do tego (ratunku młodzieży), jak nie w kongregacjach Maryańskich?!” Sodalicja młodzieżowa w Essen nad Renem „w ciągu 3 lat swego istnienia stała się domem rodzinnym dla 400 sodalisów młodzieńców, którzy pod jej dachem i zdrowie zachowali moralne i fizyczne i materialne osiągnęli korzyści”. Na łamach „Sodalis Marianus” w roku 1922 zastanawiano się czy sodalicja mariańska w pełni zajmuje się młodym człowiekiem, czy nie należałoby: „radykalnie zmienić ustawę sodalicyjną i w program sodalicji wciągnąć konieczne sporty, pomoc materialną, naukową itd.” albo przy pozostawieniu obecnej ustawy sodalicyjnej „forsownie popierać i bezwzględnie organizować sekcje, któryby spełniały powyższe wymagania, ale jako sekcje w obrębie sekcji”, albo wreszcie tworzyć osobne ruchy młodzieżowe, któryby zadbały o całego człowieka i w tych ruchach „tworzyć sodalicje jako ich sekcje”.  

Mieczysław Łacek