SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Kierunki rozwoju Sodalicji Mariańskich

o. Adam Schulz SJ
Ogólnopolska Rada
Ruchów Katolickich


Kierunki formacji i działalności sodalisek i sodalisów – ludzi świeckich w Europie XXI wieku
I Kongres Sodalicji Mariańskich, Jasna Góra, 26 marca 2010 r.


1. Wprowadzenie

Bardzo dziękuje za zaproszenie na I Kongres Sodalicji Mariańskich. Sodalicja jest mi bliska, ponieważ od blisko 30 lat jestem związany z ruchem Wspólnota Życia Chrześcijańskiego, który jest kontynuacją Sodalicji Mariańskich. I cieszy mnie fakt, że z tego pięknego pnia, jakim były Sodalicje wyrosło tak wiele różnych ruchów, grup i wspólnot, w tym Sodalicja Mariańska pielęgnująca tradycje tego nurtu.
Na dzisiejszym spotkaniu wystąpię jednak jako animator Ogólnopolskiej Radzie Ruchów Katolickich i korzystając z okazji pragnę wam podziękować za wasz wkład w rozwój ruchów katolickich w Polsce i w ich wzajemną współpracę. Regina Pruszyńska z Sodalicji Mariańskich jest aktualnie jest przewodnicząca ORRK a wy bierzecie aktywny udział w pracach ORRK, w spotkaniach i kongresach. Wiem również o waszej aktywności w niektórych Diecezjalnych Radach Ruchów. Za wszystko składam wam w imieniu innych ruchów wielkie dzięki, bo Reginie może trochę nie wypada wam za to podziękować. 
Przygotowując się do tego referatu miałem możliwość zapoznania się zarówno z historią Sodalicji Mariańskich, jak i z jej obecnym kształtem. Mam jednak świadomość, że moja wiedza i znajomość Sodalicji w obecnym jej kształcie jest ograniczona, a przyszłość rozwoju ruchu zależeć będzie od Państwa rozeznania, tego ku czemu Bóg prowadzi Sodalicję w przyszłości i podejmowanych działań oraz prac. Stąd moje refleksje będą pewną propozycją wynikającą z doświadczenia ponad 35 lat pracy z różnymi ruchami w Polsce i zagranicą oraz znajomości teologii laikatu i zrzeszeń katolickich w Kościele.

Ojciec Jan Rostworowski SJ w „Przewodniku Sodalicyj Mariańskich”, który powstał przed wojną, ukazuje trzy zasadnicze cele Sodalicji:
1. Apostolstwo świeckich
2. Wyrobienie duchowe – my byśmy dziś powiedzieli właściwa formacji duchowa
3. Nabożeństwo do Maryi.

A kiedy sięgniemy do samych początków Sodalicji, kiedy to O. Jan Leunis w Kolegium Rzymskim założył w 1563 roku pierwszą Sodalicję z grupy studentów, którą przygotowywał do pracy apostolskiej na terenie Rzymu, można zauważyć również kilka rysów charakterystycznych:
- mocny akcent na aktywną rolę świeckich w apostolstwie w świecie i to tak radykalną że było bliskie do widzenia i rozumienia roli świeckich dzisiaj przez Kościół, po Soborze Watykański II. Później w historii ten akcent został nieco stonowany.
- z tym wiązała się umiejętność integracji życia duchowego z życiem studenckim, z życiem świeckim,
- podjęcie takich środków wzrostu duchowego, które w dużej mierze korzystały z inspiracji płynących z duchowości ignacjańskiej dla świeckich, a więc: rozmyślanie, rachunek sumienia, eucharystia, rekolekcje, skupienia i ćwiczenia duchowne,
- oraz kult Maryi Matki Bożej, co wynikało nie tylko z jego formacji zakonnej, ale również z osobistej miłości do Maryi jaka go charakteryzowała.

Podsumowując ten wątek historyczny przyglądania się charyzmatowi Sodalicji Mariańskich możemy wskazać trzy zasadnicze cele, jakimi ona charakteryzuje:
1. Przygotowanie świeckich do tego, aby podjęli bardzo świadomie powołanie człowieka świeckiego w Kościele i w świecie
2. Realizowanie apostolstwa i ewangelizacji w każdym z obszarów życia Kościoła i świata, do którego jesteśmy powołani. 
3. Rozwój miłości do Maryi.

Nawiązując do piękniej i bogatej tradycji Sodalicji Mariańskich trzeba nam dziś przyjrzeć się temu jak odczytać charyzmat Sodalicji uwzględniając Sobór Watykański II, dzieło Jana Pawła II i obecnego Papieża oraz problemy i wezwania jakie stoją dziś przed Kościołem i osobami świeckimi, które pragną na poważnie i głęboko żyć Ewangelią dziś i jutro.
Przez ostatnie 100 lat rozumienie roli świeckich, ich apostolstwa oraz roli Maryi w życiu osoby wierzącej, bardzo się zmienił – został odczytany o wiele głębiej a nawet jeśli chodzi o rozumienie świeckich w Kościele nawet można powiedzieć, że przeżyliśmy rewolucję. Wpłynęło to na rozumienie zarówno teologii, jak i duchowości świeckich. Zmieniło się też zrozumienie i rola zrzeszeń katolickich w Kościele.


2. Jak dziś Kościół widzi ruchy i ich zadania?

Kiedy rozpoznajemy zadanie Sodalicji Mariańskich w Kościele i w świecie trzeba nam zobaczyć siebie na tle całego nurtu zrzeszeń katolików świeckich. Zrozumienie roli ruchów zostało w ostatnich latach pogłębione dzięki Światowym Kongresom Ruchów w Rzymie (pierwszy się odbył w 1998 roku z udziałem Jana Pawła II, a drugi miał miejsce 2006 roku z udziałem Benedykta XVI), a w Polsce rola ruchów była coraz pełniej odczytywana na Ogólnopolskich Kongresach Ruchów, które odbyły się w 1994, w 2000 oraz w 2005-2007 roku. 
Kard. St. Ryłko, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Świeckich podczas III Ogólnopolskiego Kongresu Ruchów w 2007 roku mówił do nas: „Racją istnienia ruchów i stowarzyszeń w Kościele jest ewangelizacja. Jesteśmy tutaj nie po to, aby przyglądać się sobie samym w poczuciu samozadowolenia, lecz aby konfrontować się z ogromem zadań misyjnych jakie stoją przed Kościołem w Polsce i Kościołem powszechnym - aby na nie coraz lepiej odpowiadać. Jesteśmy tutaj po to, aby odważnie podjąć wielką prowokację świata współczesnego, który zdaje się coraz bardziej od Boga odchodzić...
Aby od strony teologicznej poprawnie ująć fenomen ruchów kościelnych - według Kardynała Ratzingera - nie wystarcza dialektyka zasad: instytucja/charyzmat, chrystologia/pneumatologia, hierarchia/profetyzm, ponieważ Kościół nie jest zbudowany dialektycznie, lecz organicznie. Benedykt XVI proponuje inną drogę, to znaczy podejście historyczne i widzi w „apostolskości” miejsce teologiczne dla ruchów i nowych wspólnot w Kościele. Racją ich bytu w Kościele jest więc misja, ewangelizacja, która przekracza granice Kościołów partykularnych i otwiera się „aż po krańce świata”... Stąd szczególny związek ruchów z misją Następców Św. Piotra.
Kardynał J. Ratzinger, obecnie Ojciec Święty Benedykt XVI, na Światowym Kongresie Ruchów Kościelnych w 1998 roku w Rzymie w następujący sposób określił rolę ruchów, małych wspólnot w Kościele: "Jeśli spojrzeć na historię Kościoła jako całość, widać jasno, że z jednej strony model Kościoła lokalnego, wyraźnie naznaczony posługą biskupią, stanowi strukturę nośną, trwającą poprzez wieki; lecz jest ona również nieprzerwanie poruszana falami ruchów, które nieustannie dowartościowują uniwersalistyczny aspekt posłannictwa apostolskiego i radykalizm Ewangelii i dzięki temu właśnie są w stanie zapewnić Kościołowi lokalnemu żywotność i duchową prawdziwość."
Małe wspólnoty i grupy chrześcijan, które bardziej radykalnie podejmują przesłanie Ewangelii, które trudzą się, aby Ewangelię i doświadczenia pierwszych wspólnot chrześcijańskich wcielać bardzo konkretnie i praktycznie w życie, są żywymi ogniskami w parafii, diecezji i społeczeństwie. To w nich przez apostolstwo i wysiłek, aby świadectwo wiary było autentyczne, przez formację, jaka w nich jest podejmowana, dojrzewa ogień wiary i miłości.
Wspólnoty te nieustannie mobilizują swoich członków i sympatyków do dalszej drogi z Panem, do tego aby żyć w jedności z Nim w świecie i dzielić się ogniem wiary i miłości z resztą wspólnoty Kościoła. Nawet jeśli zakładamy, że dojrzewanie w jedności z Bogiem i tak musi się dokonywać w sercu indywidualnego człowieka, to bez wsparcia właściwego środowiska duchowego we współczesnym świecie będzie mu bardzo trudno w tym wzrastać.
A już zupełnie trudno sobie wyobrazić dokonywanie zmian społecznych, kulturowych indywidualnie - bez grupy, wspólnoty apostolskiej. Aby oddziaływać na społeczności, potrzeba nie tylko indywidualnych liderów, ale całych społeczności, które te zmiany wprowadzają w życie. Nie da się dzisiaj realizować różnych złożonych programów apostolskich bez grupy osób zapalonych do ich realizacji.


3. Przygotowanie świeckich do podjęcia swojego życia jako powołanie w Kościele i świecie

Żyjemy dziś w czasach, kiedy Dobra Nowina musi być na nowo głoszona i przyjęta, często w środowiskach postchrześcijańskich, nie mamy takiego luksusu jaki mieli nasi poprzednicy, że żyli w środowisku, które traktowało chrześcijaństwo jako coś oczywistego i chodziło tylko o jego pogłębienie. Dziś obszary niewiary w Jezusa Chrystusa są bardzo głębokie i coraz bardziej rozległe.
Stąd priorytetem dla każdego ruchu, również w perspektywie jego rozwoju liczebnego, jest prowadzenie ewangelizacji. Czyli stworzenie warunków, aby człowiek mógł na nowo spotkać się z Jezusem Chrystusem na sposób bardzo osobisty i głęboki. Większość ruchów wprowadziło do swojego programu formacji różnorodne formy ewangelizacji, między innymi w formie rekolekcji i spotkań ewangelizacyjnych, które mają na celu pomóc współczesnemu człowiekowi ponowne odnalezienie żywej więzi z Bogiem. Myślę, że i Sodalicja Mariańska mogłaby takie rekolekcje, czy spotkania, opracować, aby pomóc ludziom wejść w bardziej pogłębione i osobiste spotkania z Bogiem.

Ewangelizacja jest wprowadzeniem do jedności z Bogiem a zarazem do bardziej świadomego przyjęcia daru Kościoła wraz z wszelkimi jego przejawami życia, a więc sakramentami, życiem Słowem Bożym, modlitwą.
Jak wielu ludzi dziś mówi Jezus - tak ale kościół - nie. Nie chcą mieć nic wspólnego z Kościołem, w którym jest tyle zła, afer itd. Trzeba na nowo uczyć miłości do Kościoła, który jest i święty i grzeszny, bo on jest wspólnotą stwarzającą warunki do tego, aby wzrastała nasza wiara.
Pogłębienie naszej wiary w Jezusa Chrystusa i całą Trójcę Przenajświętszą oraz naszej więzi z Kościołem i Maryją, prowadzi do ponownego odkrycia daru chrztu św. i łaski bycia powołanym przez Boga, jako osoba świecka.


4. Jak Kościół dziś rozumie rolę świeckich?

Chrzest obdarza każdego wiernego powołaniem osoby świeckiej. Czyli powołanie osoby świeckiej otrzymuje się w zarodku w czasie chrztu św. i musi się poprzez proces formacji wraz ze wzrostem intelektualnym i duchowym rozwijać przez całe życie.
Szczególnymi miejscami rozwoju powołania człowieka świeckiego winna być rodzina – ale różnie z tym bywa, dalej parafia a w niej szczególne miejsce w rozwoju powołania człowieka świeckiego mają ruchy i stowarzyszenia katolickie.

W „Christifideles Laici” nr 9 czytamy: W swojej odpowiedzi na pytanie „kim są wierni świeccy”, Sobór odbiegł od poprzednich definicji, w większości negatywnych, i przyjmując zdecydowanie pozytywny punkt widzenia, stwierdził z całym przekonaniem, że są oni pełnoprawnymi członkami Kościoła objętymi jego tajemnicą i obdarzonymi specyficznym powołaniem, którego celem w sposób szczególny jest „szukanie Królestwa Bożego zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po myśli Bożej”. 

4.1. Świat uprzywilejowanym miejsce spotkania z Bogiem

Świat, w którym żyjemy, coraz bardziej napawa nas niepokojem, lękiem a nawet trwogą. Obserwujemy narastającą pogardę dla człowieka i jego życia, kwestionowane są podstawowe wartości ludzkie, że nie wspomnę o szacunku do wartości chrześcijańskich. Życie społeczne coraz bardziej przypomina świat dżungli, toczy się w nim brutalna walka o wpływy, władzę, pieniądze. Egoizm w życiu społecznym i towarzysząca mu korupcja, bezlitosna konkurencja oraz nastawienie na coraz większy zysk za wszelką cenę niszczą życie społeczne, gospodarcze i polityczne. Ten obraz współczesnego świata nie jest pełny, należałoby go uzupełnić o inne aspekty szerzącego się zła, jak również ukazać przejawy dobra, które są obecne we współczesnym świecie.
Do takiego świata przyszedł i nieustannie przychodzi Chrystus, aby go zbawiać - zbawiać człowieka i społeczności - oraz budować Królestwo Boże. I zaprasza nas wszystkich do współpracy w przemienianiu świata i pomocy człowiekowi w nim żyjącemu.
Dzięki temu świat, jak uczy Sobór Watykański II, jest uprzywilejowanym miejscem spotkania człowieka świeckiego z Bogiem. Nie poza nim, nie obok niego ale w otaczającym nas świecie, z całą jego realnością i brutalnością, działa Bóg i zaprasza nas do współpracy. Tu właśnie rozwija się powołanie człowieka świeckiego.

W Christefideles Laici nr 15 czytamy: "Świeccy żyją w świecie, to znaczy pośród wszystkich razem i poszczególnych spraw i obowiązków świata, i w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i społecznego, z których niejako utkana jest ich egzystencja. W tym świecie prowadzą też normalne życie, uczą się, pracują, utrzymują ze sobą różnorakie kontakty: przyjacielskie, społeczne, zawodowe, kulturalne itd. Sobór traktuje ich stan nie jako zwykły fakt, zewnętrzny i środowiskowy, ale jako rzeczywistość, która osiąga swój pełny sens w Jezusie Chrystusie. Co więcej, stwierdza, że samo Słowo Wcielone zechciało być uczestnikiem ludzkiej społeczności. Jezus uświęcał ludzkie związki, w pierwszym rzędzie rodzinne, z których powstają urządzenia społeczne. Zechciał prowadzić życie rzemieślnika, właściwe dla jego czasu i kraju.”
Z faktu, że świeccy są obdarzeni specjalną łaską odkrywania obecności Boga w świecie, płynie dla nas wezwanie, abyśmy jeszcze pełniej pomagali sobie nawzajem rozwijać ten dar - szczególnie teraz, kiedy doświadczenie świata jest dla nas takie trudne. Nie bójmy się świata i jego problemów. Jeśli już mamy się czegoś lękać, to tego, że za mało wierzymy, iż Bóg jest obecny w świecie i że nieustannie "pracuje" w nim, pomagając go rozwijać ku spełnieniu w Chrystusie. Za mało przeżywamy świat i myślimy o nim z Chrystusem. Uważamy, że jest on obojętny Bogu, że Bóg po akcie stworzenia go porzucił, pozostawiając człowiekowi, aby robił z nim, co chce, a nie kontynuował dzieła stworzenia i zabawienia świata wspólnie z Bogiem.
Spotkanie z Bogiem w świecie jest trudne, bo nie pozostawia tak dużo miejsca na iluzję jedności z Bogiem, jak np. spotkanie na modlitwie, ale nieustannie prowadzi ku jedności prawdziwej. Spotkanie z Bogiem w życiu codziennym to prawdziwa szkoła wiary, nadziei i miłości; to szkoła uczenia się życia Ewangelią i postawami, jakie są w niej wskazane. Bóg dnia codziennego, o ile Go poszukujemy, nieustannie uwalnia nas od schematów dotyczących tego, jak On działa w świecie i w jaki sposób go przemienia. To wielka szkoła nawracania się ku Bogu i ku człowiekowi w Bogu.

4.2. Świat jest jednak zarazem miejscem walki duchowej

Uprzywilejowanym miejscem doświadczenia Boga dla świeckich jest świat. Toczy się jednak w nim walka duchowa i rodzi się pytanie jak mamy ja podejmować, aby doświadczać zwycięstwa w Chrystusie.
To dzięki dojrzewaniu w walce duchowej wzrasta nasza miłość do innych i do samego siebie. Walka duchowa, która świadomie podejmujemy owocuje w nas zarówno głębszym doświadczeniem Boga jak i dojrzalszą zdolnością do tworzenia życia wspólnotowego. To jej owocem jest pokój. 
Każdy z darów Boga jest nam dany za darmo, a zarazem jest zadany jako zadanie, i o ile go podejmiemy pośród zmagania i walki doświadczymy tego daru naprawdę już tu na ziemi. 
Mylą się ci, którzy myślą, że Bóg im oszczędzi walki duchowej, bo się często modlą, bo są bliżej Jego – wręcz przeciwnie im bliżej jesteś Boga tym częściej będziesz musiał toczyć boje duchowe wewnątrz i na zewnątrz.
Od tej walki nie da się uciec – chyba, że za cenę ucieczki od autentycznego doświadczenia Boga i Jego Królestwa w spirytualistyczny „odlot duchowy”. Ktoś, kto chce szukać tylko samych przyjemnych i miłych doświadczeń duchowych szybko zejdzie z Bożej drogi życia. 
Ta walka dziś jakby się spotęgowała w niektórych obszarach:
- 80% wszelkich prześladowań religijnych dziś w świecie dotyczy chrześcijan, 
- 160 tysięcy chrześcijan jest mordowanych co roku za to, że wierzą w Jezusa Chrystusa,
- w niektórych krajach i środowiskach np. nie wolno dziś mówić o świętach Bożego Narodzenia, ale trzeba mówić, że jest to okres świąteczny. W niektórych krajach nie wolno na zewnątrz pokazywać żadnych znaków związanych z sakralnym wymiarem tych świąt. 
Obecność Boga w świecie pośród nas ujawnia fałsz i zakłamanie każdej ideologii i idei sprzecznej z Ewangelią i prawdziwym życiem. Ostatnio coraz głośniejsze stają się ideologie laickości, konsumizmu i liberalizmu. Już nie tylko wewnętrznie oddziaływując na świat myśli i ducha, ale próbują prawnie zagwarantować sobie niszczenie wartości ludzkich i chrześcijańskich. Stąd podważają m. in. wartość życia ludzkiego, rodziny, sprawiedliwości społecznej, prawdy w życiu publicznym, kwestionują wolność religijną w życiu publicznym, zakazują używania znaków religijnych. 


5. Być apostołem w każdym działaniu i w każdym miejscu

Specyfika powołania człowieka świeckiego - więź z Bogiem pogłębiana jest w działaniu, poprzez zaangażowanie w świecie - nie poprzez ucieczkę od świata i jego problemów, ani poprzez obojętność wobec niego, ale właśnie poprzez zaangażowanie. 
Ważną inspiracją w duchowości człowieka świeckiego jest życie i zjednoczenie z Ojcem Jezusa Chrystusa w Nazarecie. 
Wspaniałym świadectwem wartości życia codziennego, jako czasu zjednoczenia z Bogiem, ukazuje nam Jezus Chrystus, który zdecydowaną większość swojego życia zrealizował żyjąc w Nazarecie. Przez codzienną pracę, obowiązki jednoczył się z Bogiem Ojcem, kontynuował dzieło stwarzania i zbawienia świata pośród codzienności, nie w klasztorze, czy jako kapłan.
Nazaret ukazuje nam, że zjednoczenie z Bogiem w życiu codziennym jest ukryte, za zwyczajnością i prostotą dnia codziennego oraz wszystkich czynności, które wykonujemy. Dlatego tak niewiele można o tym powiedzieć, choć dokonuje się bardzo ważne zjednoczenie człowieka z Bogiem.

Doświadczenia dnia codziennego podjęte z wiarą, stają się szkołą postaw chrześcijańskich, szkołą Ewangelii. Codzienna praca zawodowa, troska o rodzinę, o dzieci, męża, lub żonę, codzienne obowiązki w domu, odpoczynek, spotkania rodzinne, tworzenie społeczności sąsiedzkiej - to są wszystko obszary spotkania z Bogiem i działaniem Ducha Świętego. Spotykamy Boga nie tyle poprzez modlitewne uniesienia, ale poprzez podejmowanie Jego woli i jej realizację. 
Stąd spotkanie z Bogiem w codzienności jest tak mało pociągające, tak zwyczajne - można nawet powiedzieć, że zwyczajność tych spotkań, ich monotonia, powtarzanie się tych samych czynności weryfikują naszą miłość, pozwalają jej dojrzewać, weryfikują naszą wiarę w Jego prowadzenie, uwalniają od złudzeń. Bo oto Pan prowadzi mnie, moją rodzinę poprzez trudności materialne, cierpienie chorobę, sukcesy i radość, nowe perspektywy i to wszystko się zmienia. 
W wymiarze zewnętrznym podobne czynności wykonuje kilka miliardów ludzi na kuli ziemskiej, to prawda - ale jak je wykonuje, czy w jedności z Bogiem czy bez Boga pozostając samymi z tym co robią? 

Realizując świadomie powołanie człowieka świeckiego od wewnątrz i od zewnątrz zmieniamy świat, wprowadzamy w niego trochę więcej ładu i Królestwa Bożego. I zazwyczaj nie wiem, w jaki sposób zmieniamy ten świat, co Bóg z tych naszych nieudolnych czynów dobra uczyni dla innych ludzi. Czasami możemy mieć tylko słabe przebłyski z tego co dobrego On wyprowadza z naszego życia dla innych. Bo nam nie chodzi o to, aby być dobrym, ale aby pełnić Jego wolę. 

5.1. Święci profesjonaliści

Kolejnym wyzwaniem dla członków ruchów i stowarzyszeń jest opracowanie takiej formacji, która będzie pomagać stawać się „świętymi profesjonalistami”, uczciwymi profesjonalistami w każdej dziedzinie życia – od rodzinnego aż po polityczne czy zawodowe. Profesjonalistów i tych, co się za takich uważają, jest bardzo wielu, ale uczciwych, świętych ciągle zbyt mało, aby świat był bardziej przyjazny dla człowieka, bardziej ludzki. Dziś nie ma innej drogi, aby pomóc człowiekowi i różnym społecznościom, jak przez wzrost świętości. Tylko prawdziwa świętość jest w stanie faktycznie zmieniać oblicze tej ziemi. Każdy może pomóc na tyle, na ile czerpie siły ze świętości Boga, nawet jeśli to robi nie do końca w pełni świadomie. Może świętość wydaje się dziś niemodna, mało ekonomiczna, niepraktyczna – ale to już problem tych, którzy nie rozumieją, czym ona jest. W świętości nie musimy się bać ani konkurencji, ani braku przydatności, ani małej efektywności – bo „świętego profesjonalistę” każdy będzie chciał mieć u siebie w pracy. Twórczy święty nie będzie też narzekał na brak pracy – bo zawsze znajdą się ludzie i społeczności, którym będzie mógł służyć swoją pracą.

5.2. Integracja życia duchowego, etycznego oraz zawodowego

Samo życie duchowe oraz profesjonalizm nie wystarczą. Potrzebna jest jeszcze świadomie podjęta i stale odczytywana na nowo etyka życia oraz postępowania człowieka.
Wiemy, że rozwój refleksji moralnej nie nadąża za tempem zmian zachodzących w postępowaniu i działaniu człowieka. Stąd rodzi się kolejne wezwanie, kolejna potrzeba, aby ruchy w swojej formacji większą uwagę zwróciły na kształtowanie postaw etycznych, uczyły myśleć sumieniem i żyć zgodnie z nim. Nie wystarczy przekazać jedynie naukę płynącą z Dekalogu, ale należy pomóc człowiekowi wprowadzać go w życie codzienne – w decyzje i działania podejmowane w życiu osobistym, zawodowym, społecznym, politycznym.
Mamy duże możliwości poznawania nauki społecznej Kościoła, ale droga od poznania jej do życia nią na co dzień, i to w sposób kreatywny, jest daleka. Pomaganie sobie nawzajem w tym, abyśmy uczyli się wcielać to nauczanie w życie codzienne, jest wielkim zadaniem na nadchodzące lata.
Sporo jest u nas moralizowania, perfekcjonizmu, czy powoływania się na naukę społeczną Kościoła i Ewangelię, ale wciąż jest za mało ludzi uczciwych, o ukształtowanej moralności, na których można polegać, którzy innych „zarażają” uczciwością i poświęceniem.
Jedno jest pewne – w najbliższej przyszłości formacja będzie formacją, która powinna integrować wymiary duchowy, moralny oraz profesjonalny.

5.3. Przemieniać świat od wewnątrz
Styl naszej pracy to przede wszystkim przemiana struktur życia społecznego oraz kultury od wewnątrz. Dokonuje się to przez codzienne świadectwo życia w pracy, w różnych społecznościach, w które jesteśmy zaangażowani. Wierność wyznawanym wartościom i odczytywanie, jak je wprowadzać w życie przy rozwiązywaniu złożonych problemów – to jest nasza posługa, która przemienia świat. Bycie solą, która nadaje smak całości.
Setki tysięcy członków naszych ruchów codziennie zmagają się na niewidzialnym froncie walki dobra ze złem. Odbywa się to często bardzo spokojnie na zewnątrz, ale w sercu człowieka, wewnątrz jego umysłu i sumienia toczą się batalie, które owocują albo czynami dobrymi albo złymi, wiernością Bogu i sobie samemu lub zdradą. Ten niewidzialny front walki jest bardzo ważny, bo albo wcielimy – chociaż częściowo – Królestwo Boże w daną społeczność, we własne postępowanie, w serca innych, albo oddamy te pola nieprzyjacielowi człowieka.
To tak właśnie przemienia się prawdziwie i skutecznie świat; nie jedynie przez zmianę zewnętrznych struktur, ale dzięki przemianie serca, postaw, myśli, by były one bliżej tego, co Boże, a zarazem tego, co najbardziej stanowi o człowieku.

5.4. Podejmować zorganizowany apostolat

Nasze działania najłatwiej ukazać przez konkretne formy zorganizowanego apostolatu. Dzisiaj ruchy i stowarzyszenia prowadzą szkoły, różnorodne instytucje pomocy społecznej, ośrodki dla młodzieży, rozliczne programy apostolskie zmierzające do tego, aby pomagać najbardziej potrzebującym, niepełnosprawnym, bezrobotnym, kształtować inny styl życia, kultury itd. 
Na jakie obszary apostolstwa dziś warto zwrócić szczególną uwagę? Są to:
- Ewangelizacja: poszukiwanie, jak dziś dotrzeć do osób, dla których Kościół i wiara nie są czymś ważnym, do ludzi obojętnych na Boga; pomoc w ewangelizacji Europy i świata - a więc poza Polską.
- Praca z dziećmi: jak pomagać dzieciom z rodzin zaniedbanych, patologicznych; jak zadbać o to, aby rodzice mieli czas dla swoich dzieci.
- Praca z młodzieżą: co uczynić, aby młodzież czuła się współodpowiedzialna za Kościół, a nie tylko była podmiotem nauczania Kościoła; poszukiwanie nowych metod przekazywania Ewangelii ludziom młodym, poszukiwanie nowego języka komunikacji wiary z młodymi ludźmi; pomoc młodzieży zagubionej.
- Praca z rodzinami: tu szczególny akcent został postawiony na pracę z rodzinami dysfunkcyjnymi oraz parami niesakramentalymi.
- Ochrona życia: dalsza praca nad ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz nad prawną ochroną życia zarówno w prawie polskim, jak i europejskim.
- Praca z osobami starszymi: liczba osób starszych bardzo szybko wzrasta w Polsce, naglące staje się więc pytanie, co uczynić, aby miały one swoje miejsce w społeczeństwie, aby nie były spychane na margines; poszukiwanie nowych form pracy z osobami starszymi przez Kościół (np. uniwersytety trzeciego wieku), co należy zrobić, aby osoby starsze podjęły aktywniejsze formy swojego uczestnictwa w społeczeństwie i Kościele.
- Życie gospodarcze: z pilnym integrowaniem aktywności gospodarczej z etyką i prawdziwym profesjonalizmem.
- Chrześcijańskie podejście do procesów globalizacji i integracji zarówno kulturowej, społecznej, jak i gospodarczej. Tak, aby uwalniać ten proces od wszelkich zagrożeń, jakie z tym się wiążą a zarazem wykorzystać tę szansę, jaką daje dziś globalizacja.
- Ekologia: to wielkie zadanie dla Kościoła w Polsce, chrześcijańskie spojrzenie na ekologię wśród katolików świeckich a nawet duchownych jest znikome, a szkoda, bo płacimy za to swoim zdrowiem coraz większą cenę.
- Konsumpcja: uczenie się tego, aby być konsumentem świadomym swych praw, człowiekiem umiejącym wybierać te produkty, które są najlepsze, umieć ograniczać się w konsumowaniu; społeczeństwo konsumpcyjne domaga się od Kościoła czegoś więcej niż moralizowania na ten temat.
- Praca z ludźmi ubogimi: tak ją realizować, aby nie uzależniać od pomocy, ale pomagać odnaleźć się aktywnie w świecie i uczyć drogi wychodzenia z ubóstwa i nędzy
- Kultura i jej rozwój: szczególny akcent postawiony został w tym obszarze apostolskim na to, aby stawać się samemu twórcą kultury w tych miejscach i pracach, jakie są nam zlecane, oraz akcent na rozwój kultury regionalnej.
- Media: jak dziś korzystać z mediów, jak wykorzystywać je do celów preewangelizacji; jak uczyć właściwego odbioru mediów, jak pomagać ludziom uzależnionym od telewizji, internetu czy gier komputerowych.


6. Dlaczego tworzymy wspólnoty, czy nie wystarczy osobiste życie duchowe?

Osobiste, indywidualne życie duchowe jest podstawą, ale w chrześcijaństwie spotkanie z Bogiem zawsze prowadzi do spotkania innych uczniów. Stąd Kościół, jako wspólnota zgromadzona wokół Chrystusa jest podstawą życia chrześcijańskiego i płynącego z tego faktu duchowości.
Chrześcijaństwo nie jest religią gromadzącą indywidualistów, ale religią wspólnoty – bez względu czy się nam to podoba, czy nie. Przyjmując chrzest jednoczymy się z Bogiem w Trójcy jedynym a zarazem ze wspólnotą wyznawców.

Zjednoczenie w Bogiem dokonuje się we wspólnocie, nie ma zjednoczenia tylko jednej osoby. Zbawienie dostępujemy osobiście, ale zarazem w jedności z innymi ludźmi. I tak jak poprzez mój grzech złem zostaje dotknięta nie tylko moja dusza, ale moja rodzina, społeczności, w których żyję i pracują, wspólnota Kościoła a zarazem świat przyrody, kosmosu itd. Tak też zbawienie, uzdrowienie, oczyszczenie dokonuje się nie tylko indywidualnie, ale wspólnotowo. Ja jestem zbawiany wraz z moją rodziną, moimi przyjaciółmi, społecznościami, do których należę i całym kosmosem. W Kościele bowiem nie ma zbawienia indywidualnego jest zawsze osobiste i wspólnotowe.

Jan Paweł II rozwinął myśl o przyszłości życia wspólnotowego w dokumencie „Novo Millennio Ineunte”, gdzie wskazał Kościołowi na początku nowego tysiąclecia najważniejsze wyzwania: 
„Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata.
Co to oznacza w praktyce? 
Należy krzewić duchowość komunii, podkreślając jej znaczenie jako zasady wychowawczej wszędzie tam, gdzie kształtuje się człowiek i chrześcijanin, gdzie formują się szafarze ołtarza, duszpasterze i osoby konsekrowane, gdzie powstają rodziny i wspólnoty. 
Duchowość komunii to przede wszystkim spojrzenie utkwione w tajemnicy Trójcy Świętej, która zamieszkuje w nas i której blask należy dostrzegać także w obliczach braci żyjących wokół nas. 
Duchowość komunii to także zdolność odczuwania więzi z bratem w wierze dzięki głębokiej jedności mistycznego Ciała, a zatem postrzegania go jako «kogoś bliskiego», co pozwala dzielić jego radości i cierpienia, odgadywać jego pragnienia i zaspokajać jego potrzeby, ofiarować mu prawdziwą i głęboką przyjaźń. 
Duchowość komunii to także zdolność dostrzegania w drugim człowieku przede wszystkim tego, co jest w nim pozytywne, a co należy przyjąć i cenić jako dar Boży: dar nie tylko dla brata, który bezpośrednio go otrzymał, ale także «dar dla mnie». 
Duchowość komunii to wreszcie umiejętność «czynienia miejsca» bratu, wzajemnego «noszenia brzemion» (por. Ga 6, 2) i odrzucania pokus egoizmu, które nieustannie nam zagrażają, rodząc rywalizację, bezwzględne dążenie do kariery, nieufność, zazdrość. Nie łudźmy się: bez takiej postawy duchowej na niewiele zdałyby się zewnętrzne narzędzia komunii. Stałyby się bezdusznymi mechanizmami, raczej pozorami komunii niż sposobami jej wyrażania i rozwijania.” (NMI 43)

Istnieją bardzo różne formy życia wspólnotowego w ramach jednej wspólnoty Kościoła, cenna jest każda forma zarówno powstawanie stałych, małych lub większych grup i wspólnoty, jak i każde doświadczenie wspólnotowości głębszej, jakie pojawia się w ramach tej dużej wspólnoty Kościoła, czyli wszelkie spotkania, konferencje, kongresy, rekolekcje, skupienia itd.

7. Rozwój miłości do Maryi

Dziś potrzeba nie tylko grup i wspólnot szerzących kult Maryi ale i chrześcijan naśladujących Jej styl życia. 
Sodalicje były w historii pionierami uczącymi dojrzałej miłości do Maryi. Uczyły jak w praktyce życia codziennego taka miłość może i powinna wyglądać. Zwracały uwagę na modlitwę do Maryi ale również na postawy maryjne w życiu chrześcijanina, które trzeba rozwijać, abyśmy dzięki nim lepiej współpracowali z Duchem Świętym we wcielaniu Boga i Jego Królestwa w ten świat. Dziś potrzebujmy mistrzów wcielania Boga w ten świat. Zło, grzechy, jakie dostrzegamy w świecie winny być dla nas zachętą do tego aby jeszcze głębiej i pełniej zdynamizować nasze prace nad wcielaniem Boga i Jego Królestwa w świecie – bo jest tego za mało. 
Przez wieki odkrywaliśmy drogę „przez Maryję do Jezusa” i ona ciągle jest aktualna, ale obecnie pojawiła się również droga, gdzie Jezus wskazuje na Maryję – „przez Jezusa do Maryi” – tej drogi uczył nas Jan Paweł II w swoich licznych wypowiedziach i dokumentach na temat kultu maryjnego. 

7.1. Maryja – uczy zawierzenia

To co uderza w relacji Maryi do Boga to postawa zawierzenia w każdej sytuacji, w jakiej się Ona znajdzie.
Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater” poświęconej Maryi, jako najważniejszą postawę maryjną, nawet w pewnym sensie jej imię określa jako – wiara. Maryja jest osobą zawierzenia. „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła" (Łk 1, 45) - to zawołanie Elżbiety skierowane do Maryi, to kluczowe słowa mariologii. 
Przez swoje „tak" na narodzenie Syna Bożego mocą Ducha Świętego w Jej własnym łonie, Maryja oddaje do dyspozycji swoje ciało, całą siebie, jako miejsce obecności Boga. 
Punkt kulminacyjny rozważania o wierze Maryi znajdujemy w trwaniu Maryi pod Krzyżem. Jako wierząca, przez całe życie wiernie zachowuje w swym sercu wszystkie usłyszane słowa (Łk 1, 29; 2, 19.51). Jednak pod Krzyżem wydaje się, że dane Jej słowo obietnicy: „Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida ... a Jego panowaniu nie będzie końca", zostało definitywnie przekreślone. Wiara wchodzi w stan najgłębszej kenozy i pogrąża się w absolutnej ciemności. Ale właśnie w ten sposób staje się pełnym udziałem w ogołoceniu się Jezusa. 
Maryja umiała zaufać zarówno wtedy, kiedy doświadczała spełnienia obietnicy Boga, jak i wtedy kiedy wydawało się, po ludzku, że ta obietnica nie jest spełniania, przeciwnie nawet można by powiedzieć, że nadzieja na jej spełnienie zawiodła zupełnie – jak było pod Krzyżem.

7.2. Maryja pełna Ducha Świętego

Nasze doświadczenie krzyża i cierpienia przeżywane w Jezusie możemy znosić dzięki działaniu w nas Ducha Świętego - wskazuje nam na to życie Maryi. Dlatego teraz chciałbym kilka słów powiedzieć o roli Ducha Świętego w życiu Maryi.
Sobór mówi, że: Maryja jest nowym stworzeniem, przez to że została ukształtowana przez Ducha Świętego (KK 56); jest sanktuarium Ducha, przez działanie którego poczęła Słowo (KK 52.65). Maryja była święta, gdyż od pierwszego momentu swego istnienia była „świętym przybytkiem Ducha Świętego" (KK 53). Wskutek tego „łaski pełna", o której mowa w scenie zwiastowania znaczy „pełna Ducha Świętego". 
Wcielenie dokonało się „za sprawą Ducha Świętego". Duch Święty, „który swą mocą przeniknął dziewicze ciało Maryi, stwarzając w Niej początek Bożego macierzyństwa, uczynił równocześnie Jej serce doskonale posłuszne wobec tego samego udzielania się Boga, które przerasta wszelkie ludzkie pojęcia i możliwości" (DV 50). Duch Święty był sprawcą Bożego macierzyństwa Maryi, ale był też sprawcą wiary w Jej sercu, wiary, którą sławi św. Elżbieta w czasie nawiedzenia (DV 51).
Duch Święty towarzyszył Maryi podczas całego okresu wzrastania Jezusa, zwłaszcza w chwilach trudnych, gdy trzeba było „zachowywać" i rozważać te wydarzenia, aby zdać sobie sprawę z ich doniosłości (por. Łk 2,19.49-51).
Duch Święty podtrzymywał Maryję w chwilach szczególnego cierpienia pod krzyżem. Wtedy to Maryja potrzebowała szczególnego wsparcia ze strony Ducha Świętego, by nie ugiąć się pod ciężarem straszliwej męki i śmierci swego Syna, dzięki czemu wypowiadając swoje 'tak' stała się Matką tych, za których Chrystus ofiarował swe życie.

7.3. Maryja w Nazarecie

Nadzwyczajna droga Maryi realizuje się bardzo zwyczajnie, w codzienności domowych obowiązków, bez efektownych manifestacji i cudów. Jej wolność duchowa nie potrzebowała nadzwyczajności ani publicznej działalności. W swym prostym życiu kobiety z prowincji najpełniej oddaje się Bogu, całe swoje życie koncentrując na Nim.
Jej duchowość jest drogą codzienności - trudów podróży tuż przed porodem, narodzin w niesprzyjającym miejscu, zagrożenia życia, ucieczki wraz z dzieckiem z kraju w obce Jej duchowo i kulturowo miejsce. Droga Maryi odzwierciedla się w życiu wielu ludzi, tak jak Ona doznających trudności życia codziennego bez zabezpieczeń, bez ułatwień, w realiach zwykłych ludzi. 
Poza codziennym zmaganiem się z życiem ważne jest również zmaganie się ze złem i grzechem, jaki w wypadku Świętej Rodzinny dotyczył grzechów środowiska w jakim żyli i pracowali, a więc ich sąsiadów, znajomych, tych którym wykonywali różne prace, grzechów społeczności w których żyli. Sami będąc bez grzechu, jeśli chodzi o Maryje i Jezusa, doświadczali i znosili grzeszność innych ludzi – to dla ludzi całkowicie świętych jest bardzo dotkliwe, bo w miłości do innych solidaryzują się po części uczestniczą w dobru i złu tych, których kochają.
Ale Nazaret to też czas radości i nadziei, czas świętowania daru życia i zbawienia, które przychodzi dla każdego człowieka. 
To czas modlitwy i spotykania się Ojcem w Duchu Świętym, a dla Maryi i Józefa to bardzo intymne i bliskie obcowanie z Jezusem. 

7.4. Maryja Pośredniczką i Matką

Maryja uczy nas przykładem swojego życiem ale i dziś jest też wielkim darem wspierającym nas w naszej drodze do Boga, jako Pośredniczka i jako Matka. 
Podstawowa teza Jana Pawła II brzmi: specyficznym momentem pośrednictwa Maryi okazuje się fakt, że jest ono pośrednictwem macierzyńskim, przyporządkowanym ciągle nowemu rodzeniu się Chrystusa w świecie. 
Pełne rozwinięcie treści znajdziemy w Ewangelii Jana - w słowach Ukrzyżowanego do Matki i do umiłowanego ucznia Jana. Słowa „Oto Matka twoja" i „Niewiasto, oto syn Twój" to testament Chrystusa dany na Krzyżu. Tutaj, wewnątrz tajemnicy paschalnej, Maryja została dana człowiekowi za Matkę. Ukazuje się nowe macierzyństwo Maryi, owoc nowej miłości, która dojrzała u stóp Krzyża (nr 23). Tu ukazuje się „maryjny wymiar życia uczniów Chrystusowych, każdego ucznia Chrystusowego, każdego chrześcijanina". 
Ojciec Święty daje bardzo subtelną interpretację kończących tę scenę słów Ewangelii: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie" (J 19, 27) - do takiego ich przekładu jesteśmy przyzwyczajeni. Jednak cała głębia tego wydarzenia ukazuje się dopiero wtedy, gdy je przetłumaczymy bardziej dosłownie. Wtedy te słowa brzmią: wziął Ją sobie do własnego wnętrza. Trzeba nam dopuścić Maryję do naszego wnętrza życia umysłowego i duchowego. 
Być oddanym Maryi nie znaczy darzyć Ją pamięcią, wspominać fakt, iż była Matką Jezusa, ale być przywiązanym do Jej osoby, do Tej, która dzisiaj jest Matką Jezusa i która pozostaje obecna w tajemnicy Chrystusa i Kościoła dziś. 
Kiedy patrzymy na pełną zawierzenia postawę Boga Ojca wobec Maryi i kiedy rozważamy fakt, iż Jezus, doświadczywszy miłości swej Matki, powierza nas Jej miłości, nie możemy nie zadać pytania: Czy my sami powierzamy się miłości Matki Maryi?
Akt powierzenia się Maryi z miłością i zaufaniem to najwymowniejszy sposób uznania i uczczenia naszej najgłębszej więzi z Nią: jest Ona naszą Matką w porządku nowego stworzenia, porządku łaski.

Sodalicje powinny stawać się szkołą, która uczy dojrzałego zawierzania Maryi nie tylko siebie samego i życia osobistego, ale również rodzin, społeczności w których żyjemy i działamy, całego świata. Oczekiwałbym, aby Sodalicje nieustannie pogłębiały nie tylko duchowość maryjną ale i również teologię maryjną, tą praktyczną, pastoralną – bo dziś w świecie brakuje dojrzałej duchowości maryjnej. Mamy wiele nurtów duchowości maryjnej, ale często nie są one pogłębione, lecz nastawione na sensacje lub szukające drogi duchowej na skróty, a brakuje środowisk, wspólnot, które by uczyły mądrej i pogłębionej duchowości Maryjnej.


8. Zakończanie

W Roku Jubileuszowym 2000 Ojciec święty Jan Paweł II spotkał się z przedstawicielami Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego i w swoim przesłaniu do niej i myślę że również do was jako Sodalicji Mariańskich wyraził taka prośbę – to jest jakoś jego testament dla środowisk sodalicyjnych: 
„Proszę was, byście mieli zawsze przed oczyma swoją historię i tradycję, zwłaszcza w tym kształcie, w jakim urzeczywistniały je Kongregacje Mariańskie, z których czerpie duchową inspirację obecna Światowa Wspólnota Życia Chrześcijańskiego. Odnawiajcie ufność pokładaną w Najświętszej Maryi Pannie, Matce naszego Pana Jezusa Chrystusa i naszej Matce. Jej przykład wiary i modlitwy będzie was wprowadzał na coraz wyższe poziomy wielkodusznej służby Kościołowi i społeczeństwu. Ona sama jest najbardziej wymownym przykładem posłuszeństwa Bogu i przyjęcia Jego woli; jeśli będziecie wzorować się na Niej, Jezus z pewnością stanie się ośrodkiem waszego życia i apostolstwa.” 

Kończąc pragnę wyrazić moją nadzieję, że Sodalicji Mariańskiej uda się połączyć szacunek do tradycji z nowymi wezwaniami, jakie dziś przed wami stawia Kościół i świat, tak aby ten wspaniały charyzmat, jakim się cieszy ten nurt życia zrzeszeń katolików świeckich w Kościele był nadal kontynuowany i rozwijany.