SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Warszawskie Sodalicje Akademickie

Paweł Rościszowski, Dawna SM Akademicka, Warszawa

Działalność Warszawskiej Sodalicji Akademickiej
w latach 1916-1949

(Szkic na podstawie monografii „Błękitne sztandary”,Warszawa 2008, opracował Paweł Rościszewski)


Początki działalności (1916-1939)

Sodalicja Akademików powstała w Warszawie w maju 1916 r., a w grudniu 1918 r. Sodalicja Akademiczek. Lata od chwili założenia do momentu wybuchu II wojny światowej były okresem stopniowego rozwoju Sodalicji: formułowania problematyki, wypracowania metod, poszukiwania i realizowania zadań społecznych. Sodalicje były pierwszymi w Warszawie organizacjami katolickimi, działającymi na terenie wyższych uczelni. Sytuacja ta stawiała je wobec szczególnie trudnego zadania: budzenia życia religijnego w środowisku przeświadczonym o niemożności pogodzenia wiary i wiedzy. Ten właśnie problem – z jednej strony racjonalizmu, z drugiej fideizmu – był wówczas dla Kościoła jednym z najtrudniejszych. Dlatego też kwestie filozoficznych podstaw wiary oraz zagadnienia apologetyczne wysuwały się na pierwszy plan w programie sodalicji.
Sprawą odmienną, choć nie mniejszej wagi, była niepokojąca sytuacja wewnętrzna kraju. Na jej tle rodziło się poczucie konieczności pracy nad „odrodzeniem narodowym w myśl zasad chrześcijańskich”. Wynikały z tego konkretne zadania dla katolików w życiu intelektualnym, moralnym i ekonomiczno-społecznym. Sodalicje stały na stanowisku, że rola ich w tym zakresie polega przede wszystkim na przygotowaniu swoich członków do przyszłej działalności społecznej. Przygotowanie to było dwojakie: teoretyczne (w sekcjach społecznych) i praktyczne. Podejmowano szereg prac o charakterze oświatowo-wychowawczym (np. pogadanki w bursach, internatach i świetlicach) oraz charytatywnym (praca w szpitalach, w osiedlach dla bezrobotnych na Annopolu, współdziałanie z Konferencjami św. Wincentego a Paulo i in.).
Naczelnym jednak założeniem Sodalicji było przekonanie, że pierwszym krokiem do tego typu działań musi być praca nad samym sobą, nad wyrobieniem charakteru i rozwojem głębokiego życia religijnego, opartego na liturgii (Msze św. recytowane), życiu sakramentalnym i znajomości Pisma Św. Zarysowane postawy i dążenia Sodalicji znalazły doskonały wyraz w „Deklaracji programowej i ideowej”, uchwalonej na III Ogólnopolskim Zjeździe Sodalicji Akademików w 1926 r.: „… Najbliższym i głównym naszym zadaniem to urabianie chrześcijańskiego charakteru… zdobywanie jednolitego światopoglądu, …rozwijanie w nas życia Bożego… Doskonalenie indywidualne jednak nie wystarcza. Każdy z nas musi się stawać ośrodkiem krystalizacji idei Bożej wśród swego otoczenia. W następujący sposób normujemy nasz stosunek do trzech podstawowych czynników naszego życia: do Kościoła, Narodu i Rodziny: Jako wierni synowie Kościoła Katolickiego, tej prawdziwej „Civitas Dei”, …pragniemy być żywym i twórczym tego organizmu członkiem, pragniemy żyć jego życiem i walczyć o urzeczywistnienie jego zasadniczego programu: Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym. Najwyższą, przyrodzoną formą uspołecznienia jest Naród. Życie w narodzie stwarza warunki niezbędne dla pełnego rozwoju duchowego jednostek i grup społecznych. Sodalicja Mariańska Akademików jako grupa społeczna żyje w narodzie i stara się o jego wszechstronny rozwój uważając czynną i ofiarną miłość Ojczyzny za moralny obowiązek. Rodzina oparta na sakramencie małżeństwa to istotna komórka organizmu społecznego i narodowego; widzimy w niej nadto zasadniczy czynnik wychowania charakterów, a w zdrowym życiu rodzinnym nieocenione źródła nabycia prawdziwych i dobrych zasad życiowych”.
Wyrazem rozwoju idei sodalicyjnej – nie tylko w Warszawie, ale i w innych ośrodkach akademickich – było powstanie dwóch związków ogólnopolskich: w 1922 r. Związku Sodalicji Akademiczek i w 1924 r. – Akademików. Z chwilą, kiedy życie akademickie zaczyna się koncentrować wokół kościoła św. Anny i osób rektorów, ks. Szwejnica, a następnie Detkensa, obie Sodalicje wchodzą w jego nurt: w 1931 r. przystępują do Związku Akademickich Stowarzyszeń Katolickich, w 1934 r. wchodzą do Komitetu Ślubowań Jasnogórskich. W 1936 r. pierwsze ślubowanie młodzieży studenckiej na Jasnej Górze jest wynikiem, a jednocześnie punktem kulminacyjnym, ich również pracy.

Drugi okres działalności – okupacja (1939-1945)
Wybuch wojny i lata okupacji zmieniły zarówno formy życia sodalicyjnego, jak i zespół członków- wielu dawnych sodalisów musiało opuścić Warszawę. Napływ nowych kandydatów był jednak tak liczny, że np. Sodalicja Akademików zwiększyła pięciokrotnie swoje szeregi (z około 100 osób do 500). Łączyło się to z rozpoczętą już przed wojną, a rozwiniętą w czasie okupacji, działalnością Sodalicji Akademickich na terenie Sodalicji Szkolnych, a następnie tzw. „grup katolickich”. One to stanowiły miejsce rekrutacji, ściśle zresztą selekcjonowanej. Selekcja ta wynikała z zasady elitarności Sodalicji. Zasadę tę stosowano wprawdzie od początku jej istnienia, ale w warunkach konspiracyjnych egzekwowano ją szczególnie ostro. Elitarność rozumiano jako maksymalizm wymagań, wyraz decyzji apostolskiego służenia Bogu całym życiem i w sposób możliwie najlepszy, przy umiejętnym wykorzystaniu wszystkich stojących do dyspozycji środków: rozwoju potencjalnych możliwości osobistych, wiedzy, znajomości metodyki pracy wychowawczej. Tak pojęta elitarność była warunkiem realizowania przez Sodalicję roli „podchorążówki Akcji Katolickiej” – jak wówczas mówiono – albo inaczej: „szkoły apostołów”.
Poza wyżej wymienionymi płaszczyznami działania i pracą długofalową członkowie Sodalicji organizowali lub brali udział w różnych akcjach społecznych: np. rozdziale stypendiów z funduszów kościelnych, bądź z Delegatury Rządu Londyńskiego, pomocy żywnościowej, rozdawnictwie lekarstw, na współpracy z Radą Główną Opiekuńczą.. Kontakt z duszpasterstwem św. Anny wyrażał się w udziale przedstawicieli obu Sodalicji w Porozumieniu Prezesów oraz w kontynuowanych corocznie pielgrzymkach (oczywiście również konspiracyjnych) na Jasną Górę.
Aktywność religijno-społeczna przebiegała równolegle do konspiracyjnej działalności wojskowo-politycznej w ramach organizacji NOW-AK (Narodowej Organizacji Wojskowej, która od 1942 r. weszła w skład Armii Krajowej), ze szczególnym uwzględnieniem udziału młodzieży, łącznie z uczestnictwem w redakcji konspiracyjnego miesięcznika „Młoda Polska”. Podstawowym jednak i wspólnym motywem była zawsze idea służby narodowi i pracy nad realizacją katolickiej wizji przyszłej Polski.
Najbardziej znanymi przywódcami byli wówczas: Włodzimierz Okoński, działający już przed wojną, oraz Władysław Domaradzki, reformator i prezes sodalicji akademickiej w czasie jej niejawnego funkcjonowania w okresie wojny i okupacji. Władysław Domaradzki zginął pod gruzami domu w czasie Powstania Warszawskiego podobnie jak wielu innych młodych sodalisów i sodalisek, a wielu po zamknięciu przez okupantów w obozach jenieckich lub koncentracyjnych znalazło się po wojnie zagranicą, jak Włodzimierz Okoński, który wstąpił do księży marianów i prowadził przez wiele lat działalność duszpasterską wśród młodzieży w Londynie.

Okres powojenny (1945-1949)

Powstanie Warszawskie nie tylko przerwało pracę Sodalicji, ale spowodowało ogromne straty w jej szeregach. Mimo to już w końcu października 1944 r. grupa akademiczek, które znalazły się na Pradze, podejmuje na nowo działalność. Wkrótce po praskiej ruszają grupy Sodalicji na Mokotowie i Śródmieściu Warszawy. W bardzo trudnych warunkach (brak instruktorek oraz angażująca prawie cały czas praca wszystkich dziewcząt w szpitalach) rozpoczynają się systematyczne zebrania, ruszają grupy szkolne. Jest rzeczą niewątpliwie ciekawą, że poza liturgią i życiem wewnętrznym, pierwsze opracowywane wówczas tematy dotyczą rodziny i postaw w pracy zawodowej.
W tamtych latach końca wojny, które nie przynosiły przecież rozwiązania wielu tragicznych nieraz problemów, potrzeba tych wartości, zwłaszcza w młodym pokoleniu, była szczególnie silna. Była to młodzież, która miała za sobą ciężkie przeżycia wojenne, walkę konspiracyjną i powstańczą, nierzadko obozy, tułaczkę, rozbite domy, a która teraz rozpoczynała lub kontynuowała podjęte przed wojną czy w warunkach konspiracyjnych studia. Młodzież ta, często ciężko poraniona wojną tak w sensie fizycznym, jak i psychicznym, miała w sobie wyniesione z dobrej przedwojennej szkoły i tradycji rodzinnych wiarę i patriotyzm. Szczęśliwym zrządzeniem Opatrzności znalazła w ciągu kilku pierwszych lat po wojnie możliwość rozwoju i działania w istniejących organizacjach katolickich, w tym SMA, kierowanych przez wspaniałych duszpasterzy. Byli to kolejni moderatorzy: ks. Bogdan Jankowski (późniejszy benedyktyn i znakomity biblista), ojcowie- Jerzy Pawski i Leon Szeląg ze zgromadzenia księży marianów, Tomasz Rostworowski i Aleksander Kisiel z zakonu jezuitów i ks. Witold Domański. Tym się też tłumaczy, w znacznej mierze, niezwykle szybki rozwój ruchu sodalicyjnego. W ciągu czterech lat – od chwili powrotu organizacji akademickich do kościoła św. Anny (1945/46 r.) do momentu ich rozwiązania na jesieni 1949 r. – obie Sodalicje Akademickie stały się najliczniejszą katolicką organizacją studencką w Warszawie. Życie sodalicyjne rozwinęło się szczególnie po obozie w Zakopanem, na Jaszczurówce, w sierpniu 1946 r. Bezpośrednio po jego zakończeniu delegacja warszawska spotkała się z przedstawicielami innych ośrodków akademickich na pierwszym powojennym ogólnopolskim zjeździe w Gdańsku-Wrzeszczu (wrzesień 1946 r.).
Znaczenie tego zjazdu polegało przede wszystkim na stwierdzeniu wspólnego sposobu rozumienia zadań i stylu życia sodalicyjnego przez wszystkie ośrodki, na nawiązaniu głębszych wzajemnych więzi, oraz na opracowaniu wspólnego programu działania (przy zachowaniu specyfiki poszczególnych środowisk) i scaleniu ruchu sodalicyjnego poprzez reaktywowanie Ogólnopolskiego Związku Sodalicji Akademickich. W przeciwieństwie do okresu przedwojennego był to jeden związek, do którego wchodziły zarówno Sodalicje męskie, jak i żeńskie. Opracowane we Wrzeszczu „Wytyczne” określały kierunek życia członka sodalicji jako zdecydowane dążenie „ku najwyższym celom i wartościom” oraz „usilną i wierną służbę sprawom Królestwa Bożego na ziemi”. Oznaczało to na co dzień konsekwentne realizowanie powołania do świętości, czyli przyjaźni z Bogiem, w zwykłych warunkach życia, w sposób naturalny, prosty i nie tylko „normalny”, ale pełen radości i poczucia humoru. Pojęcia świętości nie bano się – unikano tylko jakichkolwiek „koturnów”, traktując ją jako oczywistą konsekwencję świadomego wyboru chrześcijaństwa.
Chrześcijaństwo zaś było wybierane i odczuwane przede wszystkim jako Prawda, pozwalająca odkryć sens i nadać właściwy kierunek życiu nie tylko indywidualnemu, ale i społecznemu. Ten moment: znajdowania prawdy i kształtowania postawy prawdy – wymaga specjalnego podkreślenia. Była to bowiem odpowiedź na sytuację, w której zagrożenie prawdy sięgało coraz głębiej. Postawa taka wymagała odpowiedniego kształtu wiary. Chodziło o wiarę nie tylko głęboką, ale i bardzo świadomą, co prowadziło do poważnie traktowanego studium filozofii chrześcijańskiej, etyki i teologii. Zasada: „wiedza religijna na poziomie wiedzy zawodowej”, była realizowana b. poważnie. W warunkach zaś, w których znaczna część członków Sodalicji nie tylko uczyła się, ale i pracowała, mówi sama za siebie.
Owa „fides querens intellectum” była jednocześnie drogą do trwałego, a zarazem codziennie powtarzanego spotkania z Chrystusem w liturgii, Eucharystii i poprzez Pismo św.. Wprowadzenie w życie modlitwy: indywidualnej (codzienne rozmyślania), a zwłaszcza wspólnotowej – liturgicznej, modlitwy Kościoła i z Kościołem, stanowiło bardzo mocny akcent wychowawczy. Kształtowało też następny element sodalicyjnej koncepcji życia (pierwszym –było pojmowanie życia jako powołania): postawę służby Bogu i ludziom.
W tym punkcie zdecydowanie chrystocentryczny kierunek formacji splatał się z kierunkiem maryjnym „Maryjność” bowiem rozumiano przede wszystkim jako przemyślenie, przeżycie i realizację odpowiedzi Najśw. Maryi Panny w momencie Zwiastowania: „Ecce ancilla Domini, fiat mihi…”.Przyjęcie tego właśnie „fiat” za podstawę życia wewnętrznego oraz relacji z otaczającym światem stanowiło rys charakterystyczny wzorca sodalicyjnego i określało barwę wspomnianej już postawy służby. Z tej zaś postawy wyrastało działanie apostolskie.Rozumiano je w szerokiej perspektywie: „Sodalis stara się widzieć Boga działającego w sobie, w ludziach, w świecie. Nic tu przypadkowego. Wszystkim kieruje nieskończona Dobroć i Wszechmoc, z którą pragnie on współpracować, wnikając w Boży Plan i starając się spełniać wszelką Bożą Wolę przez twórczy przyczynek do rosnącego w świecie dobra”..
Takie ujęcie całości życia i jego apostolskiego wyrazu zakładało zobowiązanie do rzetelnej pracy nad sobą, nad wyrobieniem wewnętrznej dyscypliny i siły charakteru. Postulat samowychowania traktowano jako niezbędny warunek „integralnego” rozwoju osobowości, a jak byśmy dziś powiedzieli – drogę do jej dojrzewania. Obowiązek tworzenia dobra na świecie łączył się bowiem ściśle z rozwojem dobra w sobie: „z budowaniem coraz bardziej klarownej hierarchii wartości, wychodzeniem ku innym, otwartością i wrażliwością na ich potrzeby, tolerancją dla cudzej >inności<, postawą odpowiedzialną za sytuacje i środowiska, z jakimi się spotykało. „Sodalis jest osobowością uspołecznioną… Współdziała, gdzie może, w dobrych poczynaniach i dąży do zgodnej współpracy organizującej coraz szersze kręgi życia” – przypominały znowu „Wytyczne”.
Na takiej dopiero postawie mogło się oprzeć świadectwo życia, warunek, a zarazem pierwszy etap, wszelkich poczynań apostolskich. Formy i tereny tych działań były wielorakie. W latach powojennych, obok ścisłego współdziałania z „Caritas Academica”, wysunęła się na pierwszy plan praca wychowawcza z młodzieżą w ramach sodalicji szkolnych i parafialnych. Praca ta, rozwijająca się coraz szerzej, wymagała zarówno wewnętrznego zaangażowania, jak i konkretnych wiadomości i umiejętności. Organizowane były w tym celu specjalne, szkoleniowe kursy instruktorskie. Przedmiotem troski było zresztą przygotowanie nie tylko do zadań bieżących, ale i do ról życiowych, jakie każdy z członków Sodalicji miał pełnić po opuszczeniu murów uczelni. Brano tu pod uwagę głównie trzy płaszczyzny: życia rodzinnego, zawodowego i szerszych zaangażowań społecznych. Należy tu przypomnieć, że kryterium wyboru „miejsca” w życiu stanowiło odkrycie własnego powołania.
Rodzinę traktowano i jako osobiste powołanie, i jako teren apostolstwa. Postawa i przyszła działalność małżeństw wywodzących się z Sodalicji powinny mieć siłę promieniowania taką, która prowadziłaby do odrodzenia rodziny katolickiej, a przez nie do odrodzenia społeczeństwa. Był to więc wzorzec rodzin żyjących głębokim życiem wewnętrznym, a jednocześnie „otwartych”, łączących się w związki przyjaciół, podejmujących szeroko zakrojone dzieła społeczne. Marzono np. o katolickich spółdzielniach mieszkaniowych, osiedlach, organizacjach rodzinnych i wychowawczych, ośrodkach formacyjnych, szkołach. Podjęto nawet próbę stworzenia domu rodzinnego dla dzieci opuszczonych (w Magdalence).
Przygotowanie do życia zawodowego było również ustawione pod kątem realizacji na tym terenie powołania chrześcijańskiego. Gruntowna wiedza fachowa musiała łączyć się z postawą prawdy (co było zasadniczym problemem, zwłaszcza w kierunkach humanistycznych) i z bezwzględną uczciwością. Stąd też wypływało zainteresowanie z jednej strony zagadnieniami etyki poszczególnych zawodów, a z drugiej – szeroko rozumianą katolicką koncepcją problemów kultury i życia społecznego, (łącznie z gospodarczym i poli-tycznym) na tle współczesnych prądów we wszystkich tych dziedzinach. Systematyczne studium tej problematyki uważano za konieczną podstawę „wychowania twórców katolickiego życia umysłowego i społecznego” (określenie używane w Programie tego studium).Tak rozumiane zaangażowanie w życie rodzinne, zawodowe i społeczne stanowiło po prostu konkretyzację postawy służby, o której była poprzednio mowa. Miała to być służba Bogu i ludziom, Kościołowi i Narodowi. „Wytyczne” Zjazdu we Wrzeszczu formułowały to następująco: „Sodalis jest wiernym synem Ojczyzny i Kościoła. Pojęć tych nie rozdziela. Miłuje swój Naród jako cząstkę Bożej Społeczności, ceni jego kulturę, dąży do ukształtowania w nim takich stosunków, jakie zakreślił Chrystus w Ewangelii”.
Ujmowanie spraw narodu w płaszczyźnie „Bożej Społeczności” sprawiało, że Sodalicja powojenna była, w dalszym ciągu, miejscem spotkań ludzi z różnych środowisk społecznych i o różnych tradycjach politycznych (pod warunkiem, aby dobro narodu było dla tych orientacji wartością naczelną). Postawa tolerancji łączyła się ściśle z postawą otwartości, a obie wynikały z przeświadczenia, że „Deus caritas est”. Wierność Kościołowi oznaczała nie tylko uczestnictwo w jego życiu (liturgia, sakramenty), ale coraz głębszą odpowiedzialność za jego wewnętrzne „tętno” i za realizację misji wobec świata. Wyprzedzając sformułowania soborowe o „Ludzie Bożym”, kształtowało się w Sodalicji poczucie, że świeccy nie tylko są członkami Kościoła, ale stanowią Kościół – organizm Chrystusowy. (Ważnym momentem była tu encyklika Piusa XII „Corporis Christi Mistici”). Przy takim podejściu zmiana w pojmowaniu „dyspozycyjności” Sodalicji wobec władz kościelnych, rozpoczęta w latach okupacji, ulegała dalszemu pogłębieniu. „Dyspozycyjność” rozumiano coraz bardziej nie jako podporządkowanie, a jako gotowość do wspólnej realizacji zadań, do współtworzenia i współ budowania z Kościołem hierarchicznym – Królestwa Bożego. W życiu samej Sodalicji wyrażało się to pełną samodzielnością w sferze inicjatyw i ich wykonania. Księża współpracujący – niejednokrotnie nawet moderatorzy – byli w praktyce „wybierani” przez konsulty (zarządy). Rola ich stała się rolą doradców i przyjaciół. W przypadkach szczególnie bogatych i silnych indywidualności była to rola przywódców, ale wyłącznie na zasadzie osobistego autorytetu i siły oddziaływania.
Ostatnim, ale ogromnie ważnym elementem formacji sodalicyjnej, którego nie można pominąć, była jej „wspólnotowość”. Sodalicja, nawet w swej formalnej strukturze, stanowiła układ grup o różnych zainteresowaniach i zadaniach, przekształcających się najczęściej w zespoły przyjaciół. Wydaje się jednak, że w ostatnim okresie poczucie wspólnoty rozwinęło się szczególnie żywo i obejmowało nie tylko poszczególne grupy w ramach organizacji, ale jej całość. Przy dużej liczbie członków było to zjawisko ciekawe i bardzo cenne. Ponieważ zaś – jak to uwypukliły relacje z obozów w Jaszczurówce i Wrzeszczu – zasadnicza tonacja tej wspólnoty opierała się na poczuciu braterstwa, pociągało to za sobą konsekwencje ważne zarówno dla struktury organizacyjnej, jak i dla interesującego nas wzorca wychowawczego.
Na płaszczyźnie struktury dokonywał się wyraźny proces „demokratyzacji”, wprawdzie jeszcze nie w sformułowaniach statutowych, ale w stylu działania i stosunków między kierownictwem i członkami.
Na płaszczyźnie formacyjnej – oprócz znanych psychologii i pedagogice walorów oddziaływania małych grup, w dodatku powiązanych ze sobą – na specjalne podkreślenie zasługuje model relacji dziewczęta-chłopcy. Był to realizowany na co dzień i traktowany jako coś oczywistego model prawdziwej przyjaźni, wspólnego dążenia do celu i wspólnej pracy nad sobą. Model ten ani nie odrzucał, ani nie tłumił naturalnych, wzajemnych zainteresowań, czy nawet fascynacji. Mówiło się żartem, że Sodalicja zamienia się w „biuro matrymonialne”. Każda jednak taka „fascynacja” łączyła się zawsze z szacunkiem dla drugiej osoby i z nastawieniem na samokontrolę i kierowanie własnymi dążeniami. Dla oddania istoty tego modelu można posłużyć się pojęciem, które wówczas było żywe i twórcze, mianowicie pojęciem „czystości myśli i pragnień” („Wytyczne”). Rozumiano bowiem czystość nie jako wymóg antyracjonalnych „tabu”, ale jako wyraz wewnętrznej wolności, a tym samym podstawę osobowego rozwoju i prawdziwie „człowieczej” miłości. Należy dodać, że sodalicyjne obozy letnie i zimowe (było ich kilka), traktowane jako szczególne okresy pracy formacyjnej, organizowano z reguły w górach po to, aby poprzez kontakt z ich pięknem możliwe było wejście w orbitę piękna.
Pozostaje jeszcze kwestia sposobu realizacji sodalicyjnego wzoru wychowawczego. Niejednokrotnie posługiwano się wymienionymi powyżej formami i metodami. Ponieważ jednak szczegółowa ich analiza wymagałaby osobnego opracowania, ograniczmy się do kilku ogólnych uwag. Podwójny kierunek pracy sodalicyjnej, „ad intra” i „ad extra”, oraz zasada „integralnego rozwoju” wymagały jednoczesnego działania na kilku płaszczyznach, a tym samym różnorodności form i metod. Na przykład celom samowychowania służyły rekolekcje, dni skupienia, zespoły życia wewnętrznego, życie liturgią i Eucharystią, lektura i komentarz Pisma św., praktyka „dyscypliny dnia codziennego” (plan dnia, rachunek sumienia). Samokształcenie odbywało się w ramach grup zawodowych, zespołów samokształceniowych pracujących według określonego programu, kursów kandydackich i instruktorskich, studiów w oparciu o Instytut Wyższej Kultury Religijnej. Zadania społeczne – wychowawcze i charytatywne – podejmowane były bądź przez samą Sodalicję (powstawały wtedy odpowiednie zespoły, np. grupy instruktorek dla sodalicji szkolnych), bądź w ścisłej współpracy z innymi organizacjami (z POM-Bli, z Konferencjami św. Wincentego a Paulo, Kołem Misjologicznym, a później z Caritas Academica, Juventus Christiana i Bratnią Pomocą). Więź wspólnotową pogłębiały obozy, wycieczki, spotkania i różnego rodzaju imprezy towarzyskie, a także ciekawe próby „wspólnot mieszkaniowych”.
Jesienią 1949 r., wskutek zwiększających się szykan władz komunistycznych, które coraz silniej kontrolowały działalność niezależnych organizacji i dokonywały aresztowań, zwłaszcza byłych Akowców i działaczy katolickich, Kościół, aby uchronić młodzież, podjął decyzję o rozwiązaniu Sodalicji Mariańskiej. Nadszedł okres zaprogramowanego niszczenia wolności i wiary, aż do aresztowania ks. Prymasa i prześladowania Kościoła włącznie.
Część naszych duszpasterzy i bardziej aktywnych sodalisów została aresztowana, jednak pozostała nie uległa rozproszeniu. Przetrwała przyjaźń, wierność tym samym wartościom, zawiązane wcześniej małżeństwa. W Sodalicji dojrzało również szereg powołań kapłańskich i zakonnych, a jeden Znany Instytut Życia Konsekrowanego miał tu swoje korzenie. Łączyła nas nierzadko wspólna praca zawodowa, spotkania na mszach św. w pamiętne rocznice, a także na kolejnych pogrzebach. Wielu z nas ponownie spotkało się w Solidarności, w Klubie Inteligencji Katolickiej, uczestniczyło w różnych ruchach i organizacjach katolickich, a także w duszpasterskich pracach parafialnych.
I teraz, mimo upływającego czasu, jesteśmy nadal razem. Raz w roku, w październiku modlimy się wspólnie na mszy św. za z górą 150 sodalisek i sodalisów, którzy już cieszą się radością wieczną a dodatkowo pogłębiamy naszą formacje na organizowanych dniach skupienia i rekolekcjach.

„Błękitne sztandary”
Oceniając całą działalność naszej Akademickiej Sodalicji Mariańskiej w trudnych latach XX wieku jako ważny element w historii polskiego Kościoła i narodu zdecydowaliśmy opracować jej historię, główne wytyczne działalności i biogramy moderatorów i członków.
Dzięki zaangażowaniu autorskiemu naszych członków oraz wysiłkowi powołanych zespołów redakcyjnych, udało się wydać własnym kosztem w 2000 r monografię pt. „Błękitne sztandary”- Zarys dziejów Akademickiej Sodalicji Mariańskiej w Warszawie 1945-1949. Ponieważ niewielki nakład tej monografii dość szybko wyczerpał się i rozszedł się głównie w naszym środowisku, postanowiliśmy po siedmiu latach wznowić tę monografię, dokonując niewielkich uzupełnień zwłaszcza w biogramach 88 członków.Nowa monografia została wydana w 2008 r. w nakładzie 220 egz. w wydawnictwie ASKON i trafiła do większości bibliotek uniwersyteckich, do wielu seminariów duchownych i redakcji pism katolickich, a przede wszystkim do kilkudziesięciu żyjących seniorek i seniorów SM. Wydawnictwo dysponuje wersją elektroniczną monografii i może w przypadku zamówienia dokonać dodruku pożądanej ilości egzemplarzy.