SODALICJE MARIAŃSKIE
 

Jadwiga Myszczyńska

Nauczycielka sodaliska Jadwiga Myszczyńska

 
Ulubionym polem działania pani Jadwigi była Sodalicja Mariańska. Doceniając jej wielkie znaczenie dla rozwoju życia duchowego człowieka, zwłaszcza młodego — założyła w 1945 roku Sodalicję Mariańską w krzepickim liceum dla dziewcząt i chłopców. Sodalicja ta istniała w liceum do 1949 roku, to znaczy do rozwiązania jej przez władze PRL.
 

 
Ks. Zenon Mońka, Częstochowa
 
 
Życie duchowe nauczycielki sodaliski Jadwigi Myszczyńskiej 
 
 
Pani Jadwiga Myszczyńska żyła 77 lat (1908—1985). Prawie całe swoje dojrzałe życie pracowała w zawodzie nauczycielki matematyki — w tym 40 lat w Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Broniewskiego w Krzepicach. Jaką wartość miało to jej ciche, zarazem wielkie życie? Jest to referat wygłoszony dnia 15 maja 1993 r. w Liceum Ogólnokształcącym w Krzepicach na sesji poświęconej pani prof. Jadwidze Myszczyńskiej.
 
 
Co to jest życie duchowe? Najogólniej mówiąc — życie duchowe to jest życie Boże, polegające na nieustannej współpracy człowieka z łaskę Bożą poprzez ciągłą pracę nad sobą, aż do osiągnięcia doświadczenia mistycznego, czyli odczucia obecności Bożej. Niełatwo jest dać odpowiedź na to pytanie. Bowiem o pani prof. Jadwidze Myszczyńskiej można mówić w świetle jej czynów i dokonań. A było ich wiele. Jej osobowość poznajemy także z faktu, że była nauczycielką i wychowawczynią z powołania. Gdy zaś chodzi o jej życie duchowe, to ono jest ukryte w niej; jest niewymierne, często wprost niewyrażalne. I dlatego jego głębi i wielkości nie jesteśmy w stanie do końca i w pełni poznać.
 
Doskonałą podstawę do poznania życia duchowego Jadwigi Myszczyńskiej stanowi, między innymi, źródło: Jadwiga Myszczyńska w oczach własnych rodzeństwa, umieszczone w 19 tomie wydawnictwa „Chrześcijanie”, Warszawa 1984, ss. 201—260, wydanym przez Akademię Teologii Katolickiej w Warszawie. Źródło to zawiera autobiogram napisany przez Jadwigę Myszczyńską pt. Moje życie oraz wspomnienie o niej, napisane przez jej brata — ks. Tadeusza Myszczyńskiego pt. Wspominam moją siostrę Jadwigę i przez jej siostrę, Marię Wyganowską pt. Dziecięce i młodzieńcze lata mojej siostry Jadwigi.
 
Jadwiga Myszczyńska prowadziła bardzo bogate i głębokie życie duchowe. „Była osobą zatroskaną o życie wewnętrzne”, pisze o niej brat — ks. Tadeusz. ,,Bardzo ceniła sobie kierownictwo duchowe... Zawsze miała spowiednika stałego”. I dalej pisze o niej tak: „Żyła wewnętrznie bardzo intensywnie. Po wojnie odprawiała ćwiczenia duchowe (dwa rozmyślania) i wiernie przestrzegała oraz wcielała w życie rady ewangeliczne: ubóstwo, czystość i posłuszeństwo”. Zaś sama pani Jadwiga w swoim autobiogramie pisze. ,,Nie pociągały mnie zabawy, wielkie bale, nie lubiłam męskiego towarzystwa. Miałam dwukrotnie kandydatów na męża, ale nigdy nie myślałam o małżeństwie. Wydawało mi się, że zawód nauczycielki lepiej wypełnię w dziewictwie. Często wmawiano we mnie powołanie zakonne i nakłaniano mnie do wstąpienia do klasztoru, ja jednak zawsze chciałam służyć Bogu w świecie”.
 
Dom rodzinny pani Jadwigi Myszczyńskiej był pierwszą szkołą, w której uczyła się żyć po chrześcijańsku, kochać Boga, Ojczyznę i ludzi. „Rodzice nasi — pisze jej siostra Maria Wyganowska — byli młodzi, pogodni, poświęcali nam zawsze dużo czasu, o sobie me myśląc chyba wcale. Jadźwichna widocznie chłonęła to wszystko całą duszą, całym sercem, najpierw dziecięcym, potem młodzieńczym, utrwalając w sobie, by potem w życiu dorosłym być taką, jaką była, szła przez życie dobrze czyniąc”.
 
Jadwiga Myszczyńska od młodzieńczych lat kochała wielbiła Boga. W swoim autobiogramie pisze: „Zdałam ze wszystkich przedmiotów z wyjątkiem religii — miałam poprawkę po wakacjach. Nie zdanie egzaminu z religii wywołało u mnie jakiś wstrząs. Pojechałam do Rabki. Taki był u nas zwyczaj, że wszystkie dzieci musiały po obiedzie leżeć w ciszy... Brałam wtedy książkę i w sekrecie uczyłam się religii. Był to chyba pierwszy podmuch Ducha Świętego. Doznałam wielkich radości, czytając prawdy Boże. Zdałam egzamin i od tej pory starałam się być lepszą. Zapisałam się do Sodalicji Mariańskiej i z całym zapałem włączyłam się w pracę — przez Maryję do Boga. O wiele lepiej się uczyłam... W tym czasie zaczęłam praktykować miesięczne Spowiedzi i Komunie św., dużo czytałam książek o treści religijnej”. Później, w jej dojrzałym życiu ta praca dla Boga przez Maryję wypełni całe jej pracowite życie.
 
W życiu pani prof. Jadwigi Myszczyńskiej zawsze był czas na modlitwę. Mimo wielkiego zaangażowania się w pracę dydaktyczno-pedagogiczną i w różne prace społeczne, których zawsze w jej życiu było dużo, ona zawsze znajdowała czas na modlitwę. Pani Jadwiga nie tylko się modliła, ale ona wierzyła w skuteczność modlitwy, zarówno tej indywidualnej, jak i wspólnej. Modlitwa była dla niej jedyną bronię o godne życie chrześcijańskie i zawodowe.
 
Pani Jadwiga Myszczyńska swoje modlitwy do Boga, zgodnie z dewizą jej życia zanosiła do Boga przez Maryję. Można nawet powiedzieć, że cała jej duchowość była maryjna. Ona też w szczególny sposób czciła Boże serce. Kiedy znalazła się na robotach przymusowych w Niemczech w obozie w Wolffen, wtedy jak pisze w swoim autobiogramie. „Na głównej ścianie umieściłyśmy pięknie przybrany obraz Najświętszego Serca Jezusowego. Tutaj zbierałyśmy się codziennie, zwłaszcza wieczorem, na wspólnej modlitwie i śpiewanie pieśni religijnych”.
 
Pani Jadwiga Myszczyńska bardzo ceniła sobie Mszę św. Jej brat — ks. Tadeusz pisze: ,,Codziennie uczestniczyła we Mszy św. i przystępowała do Komunii św. i tak było przez cały czas, kiedy pracowała jako nauczycielka. A jej siostra Maria napisze: „Msza św. i Komunia św. znaczyły każdy dzień jej życia”. Sama zaś pani Jadwiga mówi o sobie: „W tym czasie (jest rok 1930) zaczęłam chodzić na Mszę św. i przystępować do Komunii św. Był to okres wielkich przeżyć duchowych, czułam się bardzo szczęśliwa”. Kiedy przebywała we wspomnianym już obozie przymusowej pracy w Niemczech, na Święto Chrystusa Króla chciała iść na Mszę św. W tym dniu Niemcy przedłużyli pracę o cztery godziny, zdecydowała się jednak iść na Mszę św. ,,Poszłyśmy ze siostrą Sewercią — pisze — Msza św. się przedłużyła, bo było długie kazanie i nabożeństwo, tak że dopiero o 21.30 wróciłyśmy do obozu, a trzeba było najpóźniej wrócić o godz. 19.00. Wszyscy w baraku byli bardzo niespokojni, bo nas wszędzie szukano. W takich wypadkach z miejsca karano więzieniem. Poszłam do komendanta, ten zapytał: — Czy byłaś na randce? A gdy zaprzeczyłam, powiedział tylko: — No, idź  spać – Czyż to nie była wyraźna opieka Boża?”
 
Ulubionym polem działania pani Jadwigi była Sodalicja Mariańska. Doceniając jej wielkie znaczenie dla rozwoju życia duchowego człowieka, zwłaszcza młodego — założyła w 1945 roku Sodalicję Mariańską w krzepickim liceum dla dziewcząt i chłopców. Sodalicja ta istniała w liceum do 1949 roku, to znaczy do rozwiązania jej przez władze PRL.
 
Okres pracy zawodowej pani prof. Jadwigi Myszczyńskiej wśród młodzieży liceum krzepickiego przypadł na lata najtrudniejsze w Polsce po II wojnie światowej. Były to lata najpierw stalinizmu, a później lata totalitaryzmu komunistycznego, lata ostrej walki z Bogiem i religię, lata przymusowej ateizacji.
 
Pani Jadwiga w tym trudnym okresie pozostała do końca sobą i nie zmieniła swego postępowania. W dalszym ciągu chodziła codziennie przed lekcjami do krzepickiego kościoła, by tu uczestniczyć we Mszy św. i przyjąć Komunię św. I tak trwało to aż czterdzieści lat. Pani Jadwiga Myszczyńska była autentyczną chrześcijanką. Nigdy nie afiszowała swej pobożności i religijności na zewnętrz. Jej głęboka wiara nigdy nie była „na pokaz”. Ta jej wiara była tak prawdziwa, że nawet nie mówiąc o Bogu, swoją postawę, swoim stylem życia mówiła o Jego istnieniu. I w ten sposób była jasnym drogowskazem na drodze do Boga.
 
Jadwiga Myszczyńska zmarła 4 lutego 1985 roku w Krzepicach. Pogrzeb odbył się 6 lutego. Została pochowana na krzepickim cmentarzu obok swojej matki. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. biskup Miłosław Kołodziejczyk.
 
[Sodalis Marianus 4 (13), 2005, 32-34]